zawładnęła Rijadem trzy dni temu. Około południa nagle pociemniało, więc nauczona doświadczeniem, rzuciłam się by zamknąć okna oraz zakryć szczeliny, przez które mógłby wcisnąć się kurz. I potem się zaczęło, wichura, piach. "Pomarańczowa rewolucja"... Nie śmiałam wysunąć nosa poza drzwi, więc dla tych Państwa, którzy chcą zobaczyć, jak to wyglądało, polecam: WORST EVER SANDSTORM.
dzieki ..Bogu ze pojawialas sie na blogu ... bo juz taka cisza byla ze martwilam sie o was ... A film obejrzalam i to jeszcze gorzej jak burza sniegowa ... KOSZMAR... juz czuje ten wszedzie wdzierajacy sie piach ... nie cierpie tego, pozdrawiam ... bama
OdpowiedzUsuńTo wygląda jak jakiś totalny kataklizm. Co się robi, kiedy np. trzeba iść do pracy czy do szkoły, a taka burza szaleje? Albo kiedy burza dopadnie kogoś, kiedy on jest poza domem?
OdpowiedzUsuńSalam aleikum!
OdpowiedzUsuńOjjj skad ja to znam, burze piaskowe hmmm... tu w Kuwejcie tez nie jedna burza sie pojawila:)
A ze niestety wszytskich szczelin w domu nie zamykam to i ten piach do domu sie dostaje, a potem trzeba to sprzatac, nic przyjemnego,
P.S Umm Latifa dziekuje,ze odpisalas na mego emaila,
Mariam
masakra po prostu.... ja bym zemdlala z wrazenia!!!
OdpowiedzUsuńDo Małgorzaty: Myślę, że najgorszy jest pierwszy podmuch, mój mąż wychodził z domu na modlitwę do meczetu (w południe, po południu - kiedy największa nawałnica), i go nie porwało, ale: pojechał samochodem (aby nie wdychać kurzu) i mówił, że nie widział domów po drugiej stronie ulicy... Ludzie zasłaniają się jak mogą (maski chirurgiczne, specjalne osłony na twarze, Arabowie zasłaniają twarze chustami (szimagh)) i jakoś życie się toczy... ;)
OdpowiedzUsuń