Strony

9 czerwca 2009

Wielkie Nadzieje

„Jak naucza nas Święty Koran: »Bądź świadom Boga i zawsze mów prawdę«” - rzekł Obama, prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, w przemówieniu wygłoszonym na Uniwersytecie Kairskim, zdobywając serca milionów muzułmanów. Po raz pierwszy z ust amerykańskiego prezydenta padły cytaty z najważniejszej dla wyznawców islamu księgi - Koranu. Rozpoczęcie przemówienia od islamskiego powitania: „Assalamu alajkum, pokój z wami”, wywołało aplauz (nie tylko) zgromadzonej publiczności. Obama umie przemawiać i wie, jak przemawiać do muzułmanów - cytaty z Koranu, logiczne wplecenie w tekst terminologii islamskiej oraz podkreślenie kwestii praw kobiet w islamie w należytym kontekście i z należytym respektem, wywołało na całym świecie podziw i szacunek.... Do lektury całości artykułu zapraszam Państwa TU. Polecam też anglojęzyczym ciekawy artykuł Samiry Aziz "Obama’s sweet words alone cannot butter the bread". Z całością przemowy w jęz. angielskim zapoznać się można TU.

13 komentarzy:

  1. Wielce wymowna jest roszczeniowa postawa społeczności muzułmańskiej wobec Stanów Zjednoczonych- do "pojednania" ma więc dojść w wyniku naprawy błędów Amerykanów a nie wspólnego wysiłku celem osłabienia napięć w poszczególnych krajach Bliskiego i Środkowego Wschodu.

    Jeżeli świat islamski oczekuje przełomu, musi sam zaangażować się we współpracę z Amerykanami. Jeśli pragnie stworzenia państwa palestyńskiego, musi nie tylko oczekiwać ustępstw ze strony Izraela, ale przede wszystkim wywierać presję na organizacje takie jak Hamas, by odrzuciły wojnę i maksymalistyczne cele i usiadły do negocjacyjnego stołu.

    Jeżeli świat islamski pragnie przelotu w Iraku, Afganistanie, Pakistanie i Somalii, musi aktywnie stanąć do walki przeciw rozsadzającym te państwa od wewnątrz bojówkom islamistycznym oraz samodzielnie zatroszczyć się o budowę instytucji państwowych w tych krajach.

    Na koniec- przemówienie Obamy było niezłe, chociaż w zbyt dużym stopniu propagandowe, w zbyt małym konkretne. Za bardzo starało się pozyskać kręgi konserwatywne wśród muzułmanów, w zbyt małym- liberalne. Zobaczymy co z niego w bliskiej przyszłości wyniknie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytalam z ogromna ciekawoscia i jeszcze wieksza nadzieja , niech czyny a nie slowa stana sie spelnieniem tej nadziei , Oby tak sie stalo . Umm Latifo -Gratuluje wyjscia z tekstem poza blog. bama

    OdpowiedzUsuń
  3. Maszllah,gratuluje artykulu Umm Latifa,podpisuje sie pod nim calkowicie.Prezydent Obama ukazal sie jako dobry polityk,bowiem zanim wyglosil przemwienie pojechal do arabii Saudyjskiej,aby skonsultowac sie z krolem,co do przemowienia.szkoda,ze w polekich wiadomsociach nie mozna bylo uslyszec ani o jego wizycie ani o przemowieniu.tym bardziej dziekuje za artykul.jazaak allahu kheir.
    iza

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ panie Slavo, czy naprawdę sądzi Pan, że oczywiste kwestie jakie Pan tu porusza nie sa takowymi dla mieszkańców (dziennikarzy, itp.) i polityków Krajów Bliskiego Wschodu i że ci - nie robią nic na rzecz zmian jakie Pan nakreśla? Nie znają definicji słowa kompromis? Jeśli byłoby inaczej - nikt nie podejmowałby rozmów z Hamasem, Afgańczycy i Pakistańczycy nie zwalczaliby Talibów, wszyscy siedzieliby z założomi rękoma i czekali, aż Wuj Sam uporządkuje bałagan, do którego - kto temu zaprzeczy? - w dużej mierze się przyczynił - kursem dotychczasowej polityki i przymykania oka na różnorodne kwestie.
    Pisze pan, że "świat islamski oczekując przełomu musi sam zaangażować się we współpracę z USA". Czy to znaczy, że uważa Pan, że takiej współpracy do tej pory nie było? Jeśli tak, ciekawa jestem dlaczego?
    Wpadł mi właśnie w oko ciekawy artykuł w Al-Sharq Al-Awsat >U.S. Plan to End Palestinian/Israeli Conflict within Two Years- Egyptian Sources
    http://www.aawsat.com/english/news.asp?section=1&id=17014
    Taliban Cornered in NW Pakistan by Angry Locals.
    http://www.aawsat.com/english/news.asp?section=1&id=17012
    Polecam lekturę

    "Postawa roszczeniowa muzułmanów" wobec USA? Ja wole slowo nadzieja - nadzieja na zmianę kursu polityki". Tu nikt niczego od USA nie żąda...

    OdpowiedzUsuń
  5. Droga Umm Latifo,

    Faktem jest, że talibowie korzystali i nadal korzystają z poparcia finansowego i logistycznego pakistańskiego wywiadu wojskowego oraz hojnych darczyńców z krajów Zatoki. Pakistan i Arabia Saudyjska są krajami, od których w największym stopniu zależą szanse na powodzenie międzynarodowej misji w Afganistanie. Walki wojska pakistańskiego wcześniej czy później zostaną przerwane- wywiad nie chce utracić cennych sojuszników na pograniczu z Afganistanem.

    Postawa roszczeniowa jeszcze wyraźniej widoczna jest w kwestii konfliktu żydowsko-arabskiego. Zupełnie ignoruje się tutaj problem Hamasu jako organizacji odpowiedzialnej za wykolejenie rozmów w latach 90-tych. Jak długo Hamas prowadzić będzie dotychczasową politykę, szans na porozumienie NIE MA.

    Dlatego oczekując zmiany polityki Stanów Zjednoczonych należy naciskać na graczy takich jak Pakistan, Iran, Arabia Saudyjska i Syria, bo bez radykalnej zmiany ich polityki, czeka nas raczej eskalacja niż zakończenie powyższych konfliktów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wie Pan, panie Slavo, szczerze mowiac - na polityce sie nie znam, jest to tak skomplikowana sprawa, ze przekracza me zdolnosci poznawcze - wywiady, finansowanie, popieranie i inne kwestie. Zwlaszcza, ze media w duzej mierze wykorzystywane sa w grze politycznej. Stąd też, obserwujac oba swiaty, zakladam, ze prawda lezy gdzies posrodku. Odnosnie konfliktu zydowsko-arabskiego, jesli mamy byc sprawiedliwi - fakty swiadcza na niekorzysc zarowno Izraela jak i Palestynczykow (w tym Hamasu). Agresywna "polityka" tego pierwszego rowniez w niczym nie pomaga, co wiecej - jest przyczyna okreslonych dzialan sfrustrowanych Palestynczykow. Ja te sytuacje porownuje do Polski pod zaborami.
    ps. zapomial chyba Pan o Iranie ;), i jego zaangazowaniu w roznorodne konflikty...

    OdpowiedzUsuń
  7. Odnosnie wizyty Obamy i jego slow, jest takie powiedzenie w Stanach, ktore przytoczyl kiedys Yusuf Estes: We hear you talk the talk. Now we we'd like to see you walk the walk...
    Sama osobiscie nadzei zadnych juz w politykow nie pokladam, ale oczywiscie, jesli ktoremus uda sie milo zaskoczyc, docenie. Pozdrawiam. Iman.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie jestem Pan, na imię mam Sebastian i czuje się zbyt młodo byś się do mnie z szacunkiem odnosila ;-)

    O Iranie nie zapomniałem, wspomniałem na końcu wypowiedzi- to przecież największy regionalny troublemaker ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Miło mi panie Sebastianie. Rzadkie imię. Ejże;, co do szacunku, należy sie każdej istocie ludzkiej ;), niezależnie od "ilości" lat. No chyba że istota swym postepowaniem na szacunek nie zasługuje...
    Re Iran - przepraszam, umkneło mi - ma Pan racje -, taka krótka nazwa ;)... A jednak wielki kraj. Ciekawi jesteśmy ogromnie jutrzejszych wyborów. Wczoraj oglądałam rewelacyjny film na al-Jazeera dot. banowania anten satelitarnych w Iranie. To jest kraj ktory od dawna mnie fascynuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam,

    Sebastain zgodze sie z Toba i Twoimi wypowiedziami. Tez sadze, ze swiat arabski powinien troszke bardziej wplywac na dzialania niektorych ugrupowan islamskich. Jestem jednakze bardziej pozytywnie nastawiona na wynik dialogu miedzy USA, a swiatem muzulmanskim. Mysle, ze bedzie on sukcesem bo obie strony chca tego jak nigdy.
    Co do Iranu to ja takze jestem tym krajem zafascynowana Umm Latifo:-) Moze dlatego, ze poki co spotkalam na swojej drodze tylko przemilych Iranczykow i Iranki (pomimo, ze pochodza z najwiekszego regionalnego troublemakera - jakby nie bylo jest to prawda) :-)

    Natka

    OdpowiedzUsuń
  11. tez oczekuje wynikow wyborow, ciekawe czy okaza sie faktycznie "wolne".
    a swoja droga blokowanie profliu Mussawiego na facebooku nie nastraja pozytywnie ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. a co do przemowienia Obamy to faktycznie byl to uklon w strone muzulmanow. jednak wszyscy spodziewali sie konkretow, ktorych jadnak zabraklo...

    OdpowiedzUsuń