... w kraju duchowe tąpnięcie prawie prawie jak po śmierci JPII. Nic nie chce się robić, o niczym myśleć. Jedną z tych osób znałem osobiście bo był to ukochany ojciec mojej przyjaciółki z czasów studiów.
a dla nas, zyjacych z dala od ukochanego Kraju, u ktorych wszystko co polskie wywoluje szybsze bicie serca, bol jest jakby silniejszy, jakbysmy jeszcze bardziej to przezywali, niz gdybysmy mieszkali na stale w Polsce. Straszna tragedia. Sama nie bylam w stanie pisac o tym na blogu...
Ogladam Wiadomosci na TvPolonia i nadal nie moge w to uwierzyc, ciagle placze. Tyle osob, tylu Wielkich Polakow...
Osobiście znałam ewangelickiego ks. Pilcha, dopóki mieszkałam w Polsce, należałam do Jego parafii. Duchowny, jakich tylko sobie można życzyć. Fantastyczny człowiek i aż słów brakuje, kiedy myślę o Nim, jego żonie, córce... Ech :(
I ja też nadal nie mogę w tą tragedie uwierzyć, chociaż już trzeci dzień mija...tak jak napisała blogerka pamiętników - dla Polaków żyjących na emigracji to jakby zwielokrotniony ból, bo nie można się tak blisko zjednoczyć w takiej chwili z rodakami. Osobiście chciałabym zapalić znicz pod pałacem dla tych wszystkich którzy odeszli. Pewnie zrobię to jednak jak polecę do kraju, ale już na grobie prezydenta, mojego prezydenta :-((
... w kraju duchowe tąpnięcie prawie prawie jak po śmierci JPII. Nic nie chce się robić, o niczym myśleć. Jedną z tych osób znałem osobiście bo był to ukochany ojciec mojej przyjaciółki z czasów studiów.
OdpowiedzUsuńa dla nas, zyjacych z dala od ukochanego Kraju, u ktorych wszystko co polskie wywoluje szybsze bicie serca, bol jest jakby silniejszy, jakbysmy jeszcze bardziej to przezywali, niz gdybysmy mieszkali na stale w Polsce. Straszna tragedia. Sama nie bylam w stanie pisac o tym na blogu...
OdpowiedzUsuńOgladam Wiadomosci na TvPolonia i nadal nie moge w to uwierzyc, ciagle placze. Tyle osob, tylu Wielkich Polakow...
Osobiście znałam ewangelickiego ks. Pilcha, dopóki mieszkałam w Polsce, należałam do Jego parafii. Duchowny, jakich tylko sobie można życzyć. Fantastyczny człowiek i aż słów brakuje, kiedy myślę o Nim, jego żonie, córce... Ech :(
OdpowiedzUsuńI ja też nadal nie mogę w tą tragedie uwierzyć, chociaż już trzeci dzień mija...tak jak napisała blogerka pamiętników - dla Polaków żyjących na emigracji to jakby zwielokrotniony ból, bo nie można się tak blisko zjednoczyć w takiej chwili z rodakami. Osobiście chciałabym zapalić znicz pod pałacem dla tych wszystkich którzy odeszli. Pewnie zrobię to jednak jak polecę do kraju, ale już na grobie prezydenta, mojego prezydenta :-((
OdpowiedzUsuńz niecierpliwością czekam na kolejny post! (:
OdpowiedzUsuń