©2008-2013 arabiasaudyjska.blogspot.com / Umm Latifa in Saudi Kingdom
ALL RIGHTS RESERVED / wszelkie prawa zastrzeżone
Kopiowanie i rozpowszechnianie artykułów, treści opublikowanych oraz zdjęć mego autorstwa bez mej zgody pisemnej zabronione.

Respect copy rights - they are protected.
Copying images, text published on the blog without a written permit from the author is forbidden, as well as removing name of the author and address of the blog from images published underneath. Do not commit cyber crime.


30 września 2010

są takie dni... są takie chwile...


Są takie dni... 
są takie chwile... 
Kiedy z ciemnego kąta 
wypełza tęsknota przeogromna... 
I ściska duszę
i dusi w krtani 
i łzy wyciska
niewdzięcznica nostalgia....
Są takie dni... 
Są takie chwile.... 

Dokładnie rok minął od czasu, kiedy wysiadłam z dziećmi z samolotu na polskim lotnisku, wpadając w ramiona Mamy i Siostry.... Nie wiem jak pozostali emigranci (?)  - ja z Polski poza książkami ściągnęłam do Arabii, ze sobą, tego oto misia. Jest ze mną od wieków, od tych cudnych chwil dzieciństwa poprzez wszelkie radości i smutki na przestrzeni ...dziestu lat...

28 września 2010

przeprosiny

za zamieszanie spowodowane przez lawinę postów z filmami w dniu dzisiejszym - mój błąd, będą publikowane na blogu w odpowiednim odstępie czasowym ;) a teraz czekają na swoją kolej w "roboczych".

24 września 2010

bazar staroci i secondhandów

Uwielbiam pchle targi - odzywa się we mnie żyłka poszukiwaczki skarbów. Lubię też obserwować, chłonąć nowe miejsca, życie w nich się toczące (nie mylić z podglądaniem). Przedwczoraj miałam zatem dzień tego, co lubię - wybraliśmy się dzięki K. (dzięki ;) na ogromny suq Haraj bin Qassem (czyt. haradż bin qassim, exit 21 on the Ring Road).  Choć większy obszar rynku Haraj bin Qaseem zajmują stanowiska z rzeczami z odzysku, znajdziemy tu poza nimi, produkty nowe (np. cudzoziemki przyjeżdżają tu by poszperać w ciuchach - jak wieść niesie można upolować suknie  światowych designerów z szaf saudyjskich księżniczek - jeszcze z metkami), do tego jest tu wszystko - wyposażyć można za jednym zamachem cały dom. No może nie za jednym zamachem (spędziliśmy tam pięć godzin) ale na pewno w jednym miejscu. Potrzeba tylko cierpliwości, mocy w nogach, samozaparcia i - wiedzieć gdzie czego szukać...

Na rynek warto udać się w świetle dnia - miesiące zimowe sprzyjają temu najbardziej; bez dzieci i z dużym zapasem czasu... Wodę można kupić na miejscu, aczkolwiek przydadzą się rękawiczki - kurz pokrywa wiele towarów. Mnie urzekły dwa kominki do palenia drewienek oud i nie mogłam się im oprzeć - wg mnie - zabytkowe i z "duchem"; wg mego męża - stare i nieładne :D.  "Moda" na starocie do Arabii zdecydowanie nie zawitała...


sprzedawcy wystawiają swoje towary jeszcze po drodze przed właściwym haraj bin qassem

kobiet tutaj niewiele

są tu sklepy z nowymi towarami 

stoiska z meblami kuchennymi 

bazar z daleka, sprzedawcy nie zabierają towarów, zakrywają je kolorowymi płachtami


wieszaki jak widać 

dywany i tradycyjne arabskie namioty (zielony z wzorami)

kuchnia i łazienka 

wąż

stoiska z ciuchami, tu ubrania tradycyjne dla panów

sklepy z meblami

Zdjęć niestety niewiele... z małym brzdącem na ręku trudno... może następnym razem będzie lepiej.


moje "antyczne" kominki ;)

21 września 2010

polowanie na męża...




Wielożeństwo wielożeństwem, ale monopol na męża trzeba mieć! 

rodzina w centrum handlowym w konfrontacji z samotną Saudyjką polującą na męża

zob. też stare panny 2007

19 września 2010

królestwo perfum


Jedną z rzeczy, które w Arabii uwielbiam - są perfumy...
Magia zapachów, bogactwo barw. 
O lekko oleistej konsystencji
wtapiają się w skórę, nasycają piżmem, esencją oud, mirrą, zapachem róży...



Perfumy sprzedawane są zazwyczaj w małych buteleczkach. 
Te na zdjęciach powyżej są prościuteńkie. 
Takie lubię. 

ale i te zdobione to cudeńka 









Zakup perfum w saudyjskiej perfumerii 
to nie przedsięwzięcie dla zapachowych wrażliwców.
Sprzedawcy wyciągają dziesiątki wielkich butelek
srebrnych
szklanych, przeźroczystych
podają zakrętki, korki
trzeba powąchać
nałożyć kroplę na skórę 
po chwili znów powąchać

można skomponować na miejscu 
swój wymarzony "zapach" 

im droższe perfumy 
tym lepsza jakość
- zapach będzie utrzymywał się dłużej


perfumeria na jednym z rijadzkich bazarów


zestawy typowo prezentowe
w eleganckim pudełku
wyłożonym mięciutkim materiałem
spoczywają buteleczki na perfumy o kształcie tradycyjnego kominka
kominek do palenia oud
a w pudełeczkach - spoczywają kawałki tego aromatycznego drzewa


a tu piżmo (musk) białe
tak łagodne i delikatne,
że Saudyjki muskają nim również dzieci

arabskie perfumy nakładać najlepiej plastikowymi "patyczkami", 
które są w nich zatopione
za uszami
po wewnętrznej stronie nadgarstków
w zagłębieniu u nasady szyi

buteleczka perfum + woreczek =  uroczy prezent

W Arabii można kupić również renomowane marki perfum światowych, cenowo trochę taniej niż w Polsce, zwłaszcza na lokalnych bazarach, ale warto pokusić się na kupno pachnących olejków. 

18 września 2010

w odpowiedzi na zażalenie

zakończyłam właśnie rozmowę z moją Siostrą... i w odpowiedzi na zażalenie na zbyt małą ilość ocieplających oficjalny charakter niniejszego bloga - relacji z życia codziennego, tworzę nową etykietę - z cyklu reminiscencji... Poniżej takowa o Lejli...

17 września 2010

pod abają


Saudyjka na spacerze w Wadi Hanifa w Rijadzie 

12 września 2010

3 Saudyjki i Mężczyzna z Zachodu

10 września 2010

id al-fitr 2010


Wszystkim świętującym Czytelnikom - wszystkiego najlepszego! 
Spokojnych i szczęśliwych świąt. 

'id mubarak! 
TaqabAllahu minna wa minkum! 

z cyklu lost in translation

Mam dzieci. Trójkę. Dwójka rozmawia w 3 językach. I lubi gumę do... No właśnie...

L: - Mamoooo! Mamooo!
Ja: Tak, słucham.
L: Mamooo! Daj mi proszę gumę do ż y c i a!

No i jak tu odmówić?

9 września 2010

"Koranu nie da się unicestwić"

Essam Mudeer
z. Arab News

Essam Mudeer, wybitny propagator islamu, określił działania pastora Terry Jones’a z Gainsville na Florydzie oraz duńskiego deputowanego Geert’a Wilders’a “jawną głupotą,” dodając, “robią to tylko w celu zwrócenia uwagi.”

Mudeer wierzy, że nie nienawiścią, lecz strachem powodują się ludzie tacy jak Jones i Wilders. "Ci, którzy chcą spalić Święty Koran boją się jego świętości i przesłania, i wiedza, że jeśli dotrze do niewierzących, od razu dołączą do wierzących.”

W takich sytuacjach muzułmanie muszą użyć mocy dialogu i tolerancji. "Ludziom takim nie chodzi o nic innego jak tylko wzniecenie ognia wojny. My musimy być należycie wyposażeni, aby stać się strażnikami i do tego potrzebujemy książek, a nie bomb" – zaznaczył Mudeer. “Nasze pióro powinno być naszą bazuką. Apeluję do braci i sióstr o zalanie Ameryki kopiami Koranu i książkami o islamie” – dodał Mudeer.

Islamska grupa Council on American-Islamic Relations (CAIR) podziela ten pogląd i wzywa muzułmanów do organizowania przyjęć "Podzielmy się Koranem” w celu edukacyjnym. Grupa zainicjowała kampanię rozpowszechnienia 100,000 egzemplarzy Koranu miejscowym, stanowym oraz krajowym przedstawicielom władz.

Mudeer zaznaczył, iż plan spalenia Koranu ma głownie na celu prowokację, ale społeczność wyznawców islamu nie może dać się złapać w pułapkę. Musimy wykorzystać to w celu inicjacji dialogu z chrześcijanami i z Zachodem.

Mudeer, jeden z założycieli saudyjskiego kanału religijnego Iqra TV, obawia się i ubolewa nad faktem, że nie wszyscy muzułmanie mogą należycie wykorzystać tę okazję. „Muzułmanie utracili sztukę dyskusji i stali się przewidywalni, zaś przeciwnicy islamu dopracowali do perfekcji sztukę wzniecania hałasu. I wiedzą, jaki guzik nacisnąć, aby wywołać określone działania, a potem określić je mianem nietolerancyjnych i ekstermistycznych”.

Mudeer obawia się, iż ekstremiści mogą użyć zdjęć palonego Koranu by podżegać opinię publiczną, wzniecać przemoc, i tego pragną ludzie tacy jak Jones. "Musimy zrozumieć ich niegodziwe intencje i nie wolno nam podejmować się jakichkolwiek agresywnych akcji protestacyjnych. Aczkolwiek możemy dać upust naszemu gniewowi w pokojowy sposób" – zaznaczył Mudeer.

"Nie możemy pozwolić by nas sprowokowano, musimy użyć tej okazji do dialogu, do mówienia ludziom o Świętej Księdze. To jest okazja dla każdego muzułmanina – rozmawiania o Koranie z Duńczykiem, Amerykaninem, z Zachodem".

Jones oświadczył w lipcu: "Islam i szariat (prawo islamskie) były odpowiedzialne za 9/11. Spalimy egzemplarze Koranu ponieważ sądzimy, iż nadszedł czas, by chrześcijanie, kościoły i politycy powstali i powiedzieli nie. Islam i prawo szariatu nie jest mile widziane w Stanach". Po tym oświadczeniu, muzułmanie i wiele grup chrześcijańskich – łącznie z ewangelikami – łączą się w opozycji do działań Jonesa.

Mudeer uważa, iż władze mogą wesprzeć globalną harmonię nie dopuszczając do eksploatacji wolności słowa uwłaczającej świętościom religijnym. Zaznacza, iż wielu  ludzi ukrywa się za tym „filarem” by podburzyć emocje wśród muzułmanów. "Pamiętajmy jednak: Kozy jedzą książki. Małpy je drą. Terry Jones i jego kościół palą. Ludzie książki czytają i analizują".

"Zaprosiłem Jonesa do telewizyjnej debaty na żywo. Ale nie odpowiedział. Napisałem potem do niego list otwarty, ale pastor również nie odpowiedział. Dlaczego? Po pierwsze: nie jest zainteresowany jakimkolwiek dialogiem ani dyskusją. Po drugie, wie, że jego celem jest wzniecenie nienawiści i sprowokowanie muzułmanów, aby potem przykleić im etykietkę braku tolerancji. Musimy zrozumieć jego motywy i nie dać się sprowokować" – zaapelował Mudeer.

Mudeer przypomniał również, iż Koranu nie można unicestwić, albowiem zachowany jest w pamięci ponad miliarda muzułmanów. Miliony z nich znają Koran na pamięć od początku do końca. Nie da się spalić ich wszystkich.

* * *

Muslims in Kingdom welcome Jones' cancellation of plan

8 września 2010

co lubię

Ja w Polsce 2009... 

Jak zabawa, to zabawa!

(zaprosiła mnie do niej Mama Ammara).

Lubię:

W Malinowej lody jeść
Z siostrą pogaduchy pleść 
Grzyby zbierać z Babcią Olą
I z Cioteczką to i owo 
W kuchni Mamy z nią posiedzieć 
U przyjaciół się zasiedzieć 
Uśpić dzieci oraz męża
Wśród zieleni się odprężać
Z mądrym człekiem porozmawiać
Grafomanię swą uprawiać.

I muszę, po prostu muszę dodać - nie lubię, ja uwielbiam "Berek Literek" Agnieszki Frączek. Idźcie do księgarni i kupcie. Śmiechu masa przy lekturze dla dzieciaków. 


Źrebak
Źrebak chciał na gałąź wleźć...
Ździebko potłukł zad. I cześć. 

albo

Naga prawda
Co tu wkoło się wyprawia
odkąd pawian
spotkał pawia!
- To bezprawie! - pawian prawi. 
Pupę w tęczę paw oprawił, 
a ja mam ją nagą prawie! 
Może piórko sobie wprawię....? 


A i chciałam też napisać o tym, czego nie lubię. I tak pomyślałam, skoro wszyscy piszą o tym co lubią, to może jednak warto dodać do tej zabawy element "nielubiany"? Zuzo Moll, Mamo Ammara zachęcam do przyłączenia się i dopchania pod (lub poza) "lubianymi" - nielubianych na blogach.

Co do zaproszeń, to niestety, blogowicze, których śledzę już o tym co lubią napisali, a zatem nie pozostaje mi nic innego jak po prostu - zaprosić do przyłączenia się do wynurzeń tych wszystkich, którzy Arabię odwiedzają, czytają, swoje blogi mają (a jeśli nie mają - to przecież moją mi powiedzieć w komentarzu poniżej co lubią a czego nie) i których nikt jeszcze nie zaprosił (i proszę dać mi znać, jeśli przyjmiecie zaproszenie :). Ja z racji braku czasu, niestety, niewiele w necie czytam. A do tego ostatnio opętał mnie Sołżenicyn. Można podać dalej. tzn nie Sołżenicyna, tylko zabawę.

Czego nie lubię napiszę wkrótce tu, poniżej. Teraz idę spać, bo u nas 5:49. Dobranoc!

Dobry wieczór. Wywiązując się z obietnicy, niniejszym dodaję czego nie lubię (kolejność  przypadkowa, zamykam się również w przepisowych dziesięciu numerach)
  1. wulgaryzmów 
  2. wredoty 
  3. smutku 
  4. tęsknoty 
  5. chamstwa 
  6. pijaństwa 
  7. nienawiści 
  8. draństwa 
  9. bezmyślności 
  10. i w rybie ości.

7 września 2010

święta (id al-fitr 2010) za chwilę

Ostatnie dni ramadanu to znów wzmożone zakupy. Tym razem Saudyjczycy odwiedzają sklepy poszukując prezentów dla najbliższych. W zwyczaju jest obdarowywanie dzieci słodyczami (czekoladki i cukierki czekoladowe zalały rynek)  - ale radość chyba większa, kiedy w ciągu roku te są limitowane (nie zapomnę cudownych chwil wigilijnych za lat dziecięcych, kiedy pomarańcze były od święta...).  Zakupy obejmują też produkty spożywcze (głównie ryż), które zostaną przekazane przed modlitwą świąteczną ubogim. Wielu Saudyjczyków zakat al-fitr (jałmużnę z okazji końca postu) przekaże w tym roku organizacjom charytatywnym działającym na rzecz powodzian w Pakistanie.

Według ostatnich doniesień prasy lokalnej pierwszym dniem świąt będzie prawdopodobnie piątek, 10 września, aczkolwiek już od jutra będą prowadzone obserwacje nieba w celu dostrzeżenia nowiu księżyca.

Zgodnie z oficjalnym ogłoszeniem (08.09.) nadanym własnie w telewizji KSA 
- świętujemy w piątek, 
10 września. 

Powiązane: id al-fitr - święto z okazji zakończenia postu

5 września 2010

Zain i święta




Zain - 
jeden z głównych operatorów telefonii komórkowej 
na Bliskim Wschodzie 
ma rewelacyjne reklamy.

transmisja z Mekki na żywo

zdjęcie z Ramadan 2010 - the Big Picture

Na stronie saudyjskiego 
Ministerstwa Kultury i Informacji 
można "na żywo"
oglądać programy telewizyjne

poniższy link przenieść powinien do Mekki 
(po lewej stronie ekranu - stacje radiowe, po prawej kanały telewizyjne)

warto tam zajrzeć właśnie w tych ostatnich dniach ramadanu.

dla tych, którzy niedawno odkryli bloga wyjaśni więcej:
moja pierwsza pielgrzymka (umrah) w Mekkce 

3 września 2010

multikulturowy i kulturalny iftar

zdjęcie Arab News
Od pięciu lat we wschodniej prowincji Saudyjczycy organizują w ramadanie iftarowe spotkania dla cudzoziemców przebywających w Arabii. Iftar to pierwszy posiłek, którym muzułmanie przerywają post, ale nie tylko muzułmanie mogą się tu posilić - mile widziani są również wyznawcy innych religii. Posiłki wydawane są w dziewięciu namiotach, z których każdy jest w stanie pomieścić około 2 tysięcy osób.

"Ideą jest ukazanie islamu i nie chodzi wcale o nawracanie. Wielu niemuzułmanów ma nikłe i błędne pojęcie o naszej religii. Czasami, kiedy przychodzą, widzimy, że nie czują się komforotowo. Witamy ich z otwartymi ramionami, rozmawiamy i staramy się przekazać prawdę o islamie. Wiele osób, które odwiedza nas regularnie, przyprowadza swoich znajomych" - zaznaczył Tariq Al-Sugair, jeden z woluntariuszy.

Dziennie gromadzi się tutaj co najmniej 5 tysięcy osób, a koszt całego przedsięwzięcia to około 2,5-3 milionów rijali. Program jest nadzorowany przez lokalne biuro Ministerstwa Spraw Islamskich, ale realizację umożliwili prywatni sponsorzy i woluntariusze.

źródło: Arab News


Namioty, w których wydawane są bezpłatnie posiłki w ciągu dnia rozstawiane są również przy większych meczetach w Rijadzie (przerwanie postu następuje po ogłoszeniu azanu na modlitwę magrib, a modlitwy w meczetach obowiązkowo odmawiają mężczyźni; kobiety modlą się w domach i przygotowują posiłek). Z posiłków korzystają głównie samotni, ubodzy mężczyźni, którzy przyjeżdżają tu do pracy. Nie wątpię, iż jeśli przyszłaby kobieta, również otrzymałaby posiłek. 

kobiety w Arabii

copy rights Umm Latifa, na ulicach Riyadhu

zdjęcia z saudyjskich gazet internetowych, głównie Arab News; plus National Geographic

2 września 2010

pomoc domowa z gwoździami w ciele

Kilkanaście dni temu Arabią Saudyjską i nie tylko wstrząsnął przypadek 49letniej pomocy domowej z Sri Lanki (matki trojga dzieci), która po 5 miesięcznym pobycie w KSA wróciła do kraju z... kilkunastoma gwoździami i kilkoma igłami wbitymi w różne punkty na ciele (nogi, dłonie, ramiona, czoło).  W prasie pojawiły się artykuły, opierające się wyłącznie na zeznaniach kobiety ("lankan maid nails"), wg ktorej, jej saudyjski sponsor nie tylko nie pozwolił jej odpoczywać nakazując pracę od świtu do zmierzchu, lecz również wbił wraz z żoną w ciało rozżarzone gwoździe i igły. Kobieta o powyższym fakcie (posiadaniu w ciele gwoździ i igieł) powiadomiła rodzinę po paru dniach od przylotu do Sri Lanki, i po 6 dniu od przylotu w tamtejszym szpitalu usunięto ciała obce oraz złożono oficjalną skargę w lokalnej Ambasadzie Arabii Saudyjskiej.  Firma ubezpieczeniowa wypłaciła kobiecie odszkodowanie, lokalna organizacja charytatywna zadeklarowała się pomóc wybudować jej dom. Wg poszkodowanej, nie złożyła skargi na miejscu w Arabii, albowiem obawiała się, że sponsor nie pozwoli jej wrócić do kraju.

Na forach internetowych zawrzało. Mi również gniew rozumowania logicznego tok przyćmił, aczkolwiek na chwilę, gdyż po niej - pojawiły się następujące pytania, na które należałoby otrzymać odpowiedź:
- jak kobiecie udało się przejść przez wykrywacze metali na lotnisku z tak dużą ilością metalu w ciele
- jak w ogóle była w stanie się poruszać?
- jak długo człowiek jest w stanie wytrzymać ból od tylu igieł i gwoździ?
- czy w organizmie nie powstałby stan zapalny, temperatura, gorączka (po co najmniej jednym dniu?)
- czy rany by nie krwawiły?
-  osoba, która wbijała igły i gwoździe musiałaby to zrobić posiadając znajomość co najmniej godną akupunkturzysty (?)  - skoro kobieta przez kilkanaście dni chodziła, poruszała się, podróżowała
-  kobieta miała kilka gwoździ czy igieł w dłoniach, których w szpitalu nie usunięto, ze względu na fakt, iż mogłyby uszkodzić nerwy (założenie - saudyjski sponsor wiedział jak torturować). Jak kobieta była w stanie podnieść choćby torebkę (nie mówiąc o walizce), dłonią w której siedzą gwoździe (przecież jakiś bagaż musiała mieć, włożyć chociażby coś do luku bagażowego...)

Jak to możliwe? Czy to możliwe? Bo aż wierzyć się nie chce... Jeśli wśród Czytelników jest lekarz, prosiłabym o komentarz...

W Arab News, które monitoruje sprawę dzisiaj oświadczenie władz saudyjskich:
“These allegations against the Saudi employer are baseless and the whole episode looks like one big drama,” said Saad Al-Baddah, chairman of the Saudi Arabian National Recruitment Committee (SANARCOM), which is responsible for the recruitment and management of foreign workers in the Kingdom.
He told Arab News on Wednesday that 49-year-old L.T. Ariyawathi has signed a letter acknowledging her last salary and said that she did not experience any problems with her sponsor before she left Saudi Arabia. Al-Baddah described the torture allegations as a figment of the maid’s imagination, adding that Saudi authorities are wondering how the nails and needles were embedded into her body.
The maid did not go to the doctors straight from the airport, only after a few days, Al Baddah said. He added that the Saudi sponsor, who is over 60, suffers from heart conditions. “The sponsor’s doctors have advised him to do only 25 percent of his normal work because of his weak heart,” he said. “How can a person in such poor health be able to do a strenuous activity like hammer nails into a woman’s body?” He added that a woman with so many nails inside her could not survive for weeks." [...]
The Saudi Embassy in Colombo also issued a statement Wednesday casting doubt on Ariyawathi’s claims. “The important factor is that this housemaid cannot pass security checks and sophisticated machines at Riyadh and Colombo International Airports with these metal things inside her body,” an embassy spokesman said."
Pomoce domowe nie zawsze są dobrze traktowane w Arabii. Tak, za często w prasie pojawiają się artykuły o tym, jakich cierpień doznają z rąk pracodawców. Ogromna to hańba i tragedia. Zdarzają się też jednak przypadki samookaleczeń, w celu wiadomym. Należy powstrzymać się od osądzania, dopóki wszystkie niejasności nie zostaną - wyjaśnione. Jeśli sprawa będzie miała ciąg dalszy, o wyniku powiadomię, uzupełniając poniższy post.

na blogu powiązane: pomoce domowe w Arabii

Poniżej artykuły, które ukazały się na ten temat w lokalnej prasie.
06.09. Doctor suggests Lankan maid could have nailed herself (Arab News)
04.09. I'm not lying 
2.09.
Official denies Lankan housemaid was abused (Saudi Gazette)
Lankan maid’s torture charges baseless: Saudi officials (Arab News)
31.08.
"Nie wierz w czyjeś zdanie, ani go nie przyjmuj, dopóki nie przekonasz się, że jest w pełni słuszne. Postępując inaczej wyrządzasz sobie krzywdę i daleki będziesz od poznania prawdy. Traktuj ludzi z czystym sercem, bez uprzedzeń, jak ktoś, kto chce zrozumieć i słuchać, by powiększyć swoją wiedzę, i przyjąć jeśli jest słuszna, a odrzucić, jeśli jest błędna". Ibn Hazm