Strony

25 sierpnia 2010

pierwszy medal olimpijski dla Saudyjki!


Dalma Rushdi Malhas 

jest pierwszą kobietą, która zdobyła pierwszy (brąz) medal olimpijski dla Arabii Saudyjskiej! 


zdjęcie Saudi Gazette
na nim Dalma i zdobywcy srebra i złota
w Singapurze  

6 komentarzy:

  1. Super :) Może panom da to coś do myślenia, że kobieta radzi sobie nie tylko w kuchni. Albo wręcz przeciwnie, oburzy ich to - czasami kompleksy biorą górę nad rozsądkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hurra! Hurra! Szkoda tylko, że nie złoto, bo jej go z całych sił życzyłam. Pokazała pannica, co potrafi:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkie brawa! Super wiadomość! :-).

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Gratuluje, mabruk, wszystkiego najlepszego na przyszlosc insza'Allah!

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam!
    Brat mojego znajomego Saudyjczyka :) (tutaj uśmiech, bo można się domyśleć, że to nie tylko znajomy, ale to może w jakimś innym komentarzu) jeździł z mamą Dalmy w jednym klubie i wg niego panna ma 16 lat, podobno. Choć gazety podają jednak 18. Może te 18 lat to był jakiś wymóg formalny. Może po prostu pamięć go zawodzi :) Zaś Dalma uczęszcza do tego samego klubu jeździeckiego, do którego kiedyś należał "mój Saudi" (jak ja go nazywam) :)
    A tak na marginesie, gdy się dowiedział, że jego ulubione w dzieciństwie krówki pochodzą z Polski stwierdził, że pokochają mnie w KSA.
    Zaś na zdjęciach zamieszczonych w lutowym poście o Al Tahlia rozpoznał swoją szkołę.
    Ja nie wiem czy Riyadh to taka "wiosczka" ale wcale bym się nie zdziwiła gdyby się okazało, że mieszka Pani w jego okolicy (lub on w Pani). Sam przyznaje, że sąsiadów zna słabo a mają różnoraki "background".
    Pozdrawiam serdecznie
    Viga

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam serdecznie i dziękuję za info :). Faktycznie Mama Dalmy też jeździ konno, i ponoć również reprezentowała Arabię - tylko nie na olimpiadzie :). Świat jest istotnie mały. Kiedyś sama się przekonałam - na wakacjach w Rzymie spotkałam na jednym z placów moją sąsiadkę z Polski :D. Riyadh raczej wioseczką trudno nazwać, wydaje mi się jednak, iż relacje dobro-sąsiedzkie lepsze są w Polsce niż tutaj :D. O tych krówkach to mój mąż, teściowa i siostra męża też wspominają, ba - nadal są tu w sklepach dostępne (i są lokalne podróby) - teraz w promocjach różnego rodzaju z okazji zbliżających się świąt ;).

    OdpowiedzUsuń