©2008-2025 arabiasaudyjska.blogspot.com / Umm Latifa in Saudi Kingdom
ALL RIGHTS RESERVED / wszelkie prawa zastrzeżone
Kopiowanie i rozpowszechnianie artykułów, treści opublikowanych oraz zdjęć mego autorstwa bez mej zgody pisemnej zabronione.

Respect copy rights - they are protected.
Copying images, text published on the blog without a written permit from the author is forbidden, as well as removing name of the author and address of the blog from images published underneath. Do not commit cyber crime.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiady. Pokaż wszystkie posty

3 września 2012

pierwszy dzień w szkole - jak to się robi w Rijadzie...


Proszę Państwa, cisza z mej strony spowodowana jest prozą życia ;) - motyle w brzuchu - 1 września L. przekroczyła progi saudyjskiej podstawówki. 

Krótką notką podzieliłam się na łamach Gazety Wyborczej: 



28 czerwca 2012

o życiu kobiety w Arabii... wywiad dla Anny Sierant

photo: Umm Latifa




Myślę, że to dobry moment. Przed napisaniem wywiadu - Kto kryje się za zasłoną, czyli kobieta w Arabii Saudyjskiej, Ania Sierant, nadesłała mi majl [zawsze mam problem, jak poprawnie napisać to słowo - imejl, emajl, majl, mejl?] z garścią pytań. Pomyślałam, że warto podzielić się z Państwem mymi przemyśleniami i spostrzeżeniami, po dziewięciu latach w Arabii...






Anna Sierant: (1) Jak to się stało, że zamieszkała Pani w KSA?

Umm Latifa: Wyszłam za mąż za Saudyjczyka i przyjechałam do Arabii, czy - wyemigrowałam za mężem.

2) Czy mogłaby Pani opisać typowy dzień saudyjskiej kobiety?

Dzień Saudyjki oscyluje wokół domu i wielodzietnej rodziny. Kobiety w Arabii wykonują te same prace, co Polki, które decydują się na pozostanie w domu. Zmieniają pieluchy, piorą, sprzątają, gotują, robią zakupy. Czas wolny to spotkania w rozległym rodzinnym gronie, z przyjaciółkami. Podobnie wygląda dzień zamężnej Saudyjki pracującej, choć jej obowiązki domowe przejmuje gosposia. Saudyjczycy nie kwapią się do dzielenia z żonami pracami domowymi, nawet, gdy te decydują się podjąć pracę zawodową. Nudą tchnie typowy dzień nastolatki. Poza szkołą i nauką, Arabia niewiele ma im do zaoferowania. Jeśli brakuje pasji i zainteresowań, pozostaje telewizja, Internet i zakupy w centrach handlowych.

3) Czy Saudyjki uważają, że są traktowane gorzej niż mężczyźni? Czy np. przeszkadza im zakaz prowadzenia pojazdów, konieczność uzyskania zgody mahrama np. na pracę? Czy zależy to od wykształcenia, części kraju, z którego dana osoba pochodzi?

Pewien procent kobiet tak uważa, lecz jeśli zapyta mnie Pani – jaki? – nie potrafię udzielić odpowiedzi. Wykształcenie ma tu duże znaczenie, jak również status społeczny umożliwiający podróże za granice Arabii i konfrontację z realiami życia kobiet w innych krajach. Wiele zależy od stopnia religijności, czy raczej – określonej interpretacji reguł religijnych. Islam rozgranicza obowiązki kobiety i mężczyzny biorąc pod uwagę predyspozycje fizyczne i psychiczne, mężczyzna powinien być żywicielem i opiekunem, a kobieta – strażniczką domowego ogniska. Wiele Saudyjek wierzy, iż objawiony w Koranie nakaz otaczania kobiet opieką obejmuje nadzór mahrama nad niemalże każdym krokiem ich życia i są z formalnego systemu obowiązującego w Arabii zadowolone. I są to kobiety z wyższym wykształceniem. Są też i takie, które z tak szczegółową interpretacją się nie zgadzają, albowiem skutkuje ona poważnymi nadużyciami ze strony opiekunów. Nie oznacza to, że podważają słowo Boże, chcą jedynie należytej regulacji systemu prawnego.

Zakaz prowadzenia samochodów nie ma nic wspólnego z islamem – wielu uczonych w religii to podkreśla, aczkolwiek są tacy, którzy podtrzymują, że kobiety w Arabii nie powinny siadać za kółkiem – albowiem narazi je to na niebezpieczeństwo, doprowadzi do szerzenia demoralizacji, zwiększy tłok na autostradzie, przysporzy problemów organizacyjnych, i tym podobne. I są Saudyjki, które te poglądy podzielają. Z drugiej strony zwiększa się w Królestwie grupa kobiet – jak i mężczyzn, którzy domagają się przyznania paniom prawa do samodzielnego prowadzenia wozów - rosną koszty życia, Saudyjki chcą jak i często - muszą podejmować się prac zarobkowych, wielu nie odpowiada bycie wożoną przez niespokrewnionego z nimi mężczyznę. Co ciekawe, Beduinki od lat prowadzą samochody po pustyni i nikt za to nie sadza ich w więzieniu ani nie skazuje na karę chłosty.  
Co do obowiązku wydawania zgody mahrama na podejmowanie pracy, z wypowiedzi Saudyjek pojawiających się w prasie wynika, że został zniesiony.

4) Jak wygląda to wyrażenie zgody przez mahrama? Podpisuje on jakieś papiery, odwiedza urząd?

Może to być podpisanie formularza, przedłożenie pisma sporządzonego własnoręcznie przez mahrama, czasami konieczne jest osobiste stawiennictwo. Pamiętam – moje pierwsze zdziwienie, gdy parę lat temu, jeden z lokalnych uniwersytetów organizował kurs arabskiego dla cudzoziemek. Podczas dopełniania formalności, powiadomiono mnie, że muszę przedłożyć pismo zawierające odręczną zgodę mego mahrama (od cudzoziemek, które przybyły do Arabii do pracy –pracodawcy] na podjęcie nauczania. Z kolei w instytucji, do której obecnie uczęszczam – zgody takowej przestawiać nie trzeba.

5) Co, i czy w ogóle coś, zszokowało Panią najbardziej w relacjach damsko-męskich w Arabii? Czy rzeczywiście tak jest, że głowa rodziny rządzi silną ręką, a kobieta siedzi cicho jak mysz pod miotłą, czy to stereotypowy obraz arabskiej familii, jaki mają ludzie Zachodu? Czy też może trudno stwierdzić, bo sprawy rodzinne pozostają w rodzinie :)

Ograniczenie interakcji społecznej kobiet i mężczyzn jest w Arabii większe niż w jakimkolwiek innym kraju na świecie. Dotyczy to nawet przestrzeni osobistej – panowie i panie powinni mijać się z daleka, a sprzedawca w sklepie podaje resztę tak, by nie dotknąć kobiecej dłoni. Bardzo cenię reguły saudyjskiej etykiety w relacjach damsko-męskich, przede wszystkim te, które wynikają z zasad islamu. Jest kilka reguł dotyczących oficjalnego rozdziału płci, które trudno mi zrozumieć po dziś dzień – jak na przykład zakaz wstępu dla kobiet do niektórych instytucji państwowych, czy wymóg stawiennictwa mahrama w sądzie – wraz z kobietą, niemożność podejmowania się przez kobiety kończące studia prawnicze reprezentowania klientów w salach sądowych, podczas gdy w innych miejscach publicznych takich jak szpitale kobiety od lat pracują ramię w ramię z mężczyznami, a w centrach handlowych, w których kupują w 99 % kobiety za ladą stoją w 99,9% mężczyźni. Islam zabrania przebywania sam na sam, na osobności niespokrewnionych kobiet i mężczyzn, a w wielu saudyjskich domach zatrudnienie znajdują – legalnie - azjatyckie gosposie i nijak powiązani węzłami krwi kierowcy zazwyczaj z krajów trzeciego świata.

Co do układu sił w rodzinie, trudno stwierdzić autorytatywnie. Saudyjczycy nie będą ogłaszać wszem i wobec, że siedzą pod pantoflem żony, choć z relacji męża wiem, iż bywa, że trzęsą białymi thobami przed połowicami. Relacje rodzinne to kwestie bardzo indywidualne, pozostają w obrębie wysokich murów okalających saudyjskie domy, aczkolwiek obraz Saudyjki siedzącej w domu niczym mysz pod miotłą to stereotyp. Wiele Arabek, które poznałam, to kobiety o silnym charakterze i wielkiej woli, bynajmniej nieusunięte w cień przez mężów czy ojców.

6) Gdyby było to w Pani mocy, co zmieniłaby Pani w Arabii, by uczynić życie kobiet łatwiejszym?

Na pewno zaczęłabym od wprowadzenia minimalnego wieku uprawniającego do zawarcia małżeństwa, nad którym wedle doniesień lokalnej prasy obradują obecnie władze. Następnie usiadłabym z Saudyjkami przy okrągłym stole i zadała im pytanie – jakich zmian pragną. Wedle mej oceny, jest tak dużo kwestii do uregulowania, że nie w sposób ich tu streścić. Chciałabym, by kobiety w Arabi miały większy i realny wpływ na swe życie.

7) Media zachodnie często nazywają Arabię Saudyjska "największym więzieniem kobiet na świecie". Czy zgodziłaby się Pani z tym stwierdzeniem, czy jednak jest to "lekka" przesada? Czy mogłaby Pani wskazać, w czym życie Saudyjki jest łatwiejsze niż Polki?

Nie tylko media nazywają w ten sposób Arabię, same Saudyjki nim się posługują. Jeśli odniesiemy do hasło to swobody przemieszczania, przekraczania granic czy wyboru, jest zasadne. Z drugiej strony są w Arabii kobiety, które nie wyobrażają sobie życia w innych realiach czy według innych reguł. To ich kraj, ich religia, wiara, tradycja, obyczaje i zwyczaje. Otaczane opieką przez rodziny, nie muszą opuszczać rodzinnych domów i żyć na własny rachunek po ukończeniu edukacji. Ba – to jest w Arabii nieprzyjęte, niespotykane. Klasa wyższa i średnia żyje bardzo wygodnie, - przede wszystkim kobiety, których opiekunowie to mężczyźni o głębokich kiesach i wielkich sercach.

8) Co jest najgorszą przeszkodą, najtrudniejszą sprawą w byciu kobietą w Arabii?

Uzależnienie kobiet od opiekuna płci męskiej, wciąż mała ilość instytucji działających na rzecz obrony i ochrony praw kobiet oraz niewystarczające zaplecze socjalne dla tych, które mahrama nie mają – wdów, rozwódek. Ich życie w Arabii jest ciężkie, jeśli nie wywodzą się z zamożnych rodzin.

9) Czy, mimo że jest Pani muzułmanką, nie była Pani zaskoczona widokiem kobiet w czarnych abajach, zakrytych od stóp do głów? Czy zdarza się, by jakaś Saudyjka odkrywała twarz, a nawet - włosy? Czy jest to raczej rzadko spotykane? Jak jest to odbierane przez otoczenie?

To było dziwne uczucie, ale nie – nie określiłabym go mianem zaskoczenia, raczej zaciekawienie, fascynacja. Nakazy islamu dotyczące kobiecego przyodziewku są bardzo precyzyjne, choć sam Koran dość ogólnie o nich wspomina, to reguluje je tradycja – sunna pierwszych muzułmanek. Saudyjki przywdziewają abaje i nikaby wychodząc z domów - gdy udają się do miejsc publicznych, w których nie panuje rozdzielność płci. Dwadzieścia pięć lat temu nie uświadczylibyśmy na ulicach Rijadu kobiety bez zasłony na twarzy. Dzisiaj ujrzymy je w wielkich metropoliach, w centrach handlowych, szpitalach. Większość z nich to cudzoziemki, Arabki z ościennych krajów, a między nimi – Saudyjki, one stanowią nikły procent w tej grupie, przynajmniej w Rijadzie. Dżeddah jest bardziej liberalna, czy może raczej mniej konserwatywna – wedle tego, co mówią sami Saudyjczycy. Odsłonięcie twarzy na prowincji jest niespotykane. Warto podkreślić, iż przeciętna Saudyjka nie postrzega abaji ani nikabu jako utrudnienia, ciężaru czy jarzma na nią narzuconego. Wręcz przeciwnie, często widuję kobiety, które nie odsłaniają twarzy nawet w miejscach, do których wstęp mężczyznom jest zabroniony, a wśród Beduinek znajdziemy takie, które twarzy nie odsłaniają nawet przed mężem. Śmiem twierdzić, iż przeważający procent kobiet w Arabii zakrywa się – powodując wiarą, ite, które to czynią doświadczają ogromnej dozy szacunku. Ważna jest też bardzo opinia publiczna - należyte prowadzenie się matki jest niejako gwarantem, iż córka podąży jej śladem. To są oczywiście pewne uogólnienia, nie wszyscy Saudyjczycy myślą jednotorowo.

Odsłonięcie włosów przez Saudyjkę w miejscu publicznym to rzadkość, zazwyczaj czynią to młode dziewczęta i to tak – by spod szala wydostawał się kosmyk. Tu sądzę warto zaznaczyć, iż uczeni w islamie dzielą się na dwie grupy odnośnie okrywania twarzy – tych, którzy uznają je za obowiązujące i tych, którzy wierzą, iż jest to rzecz zalecana, lecz nie przymusowa. Co do obowiązku okrywania włosów przez kobiety są jednomyślni.

10) Arabia zaskoczyła Panią pozytywnie czy negatywnie? Czego najbardziej się Pani obawiała przed przyjazdem?

Miałam wiele obaw – leciałam praktycznie w nieznane. Jak się odnajdę w tym diametralnie innym kraju, znanym tylko z opowieści, czy uda mi się przystosować, zaklimatyzować? Jak ułożą się relacje z rodziną męża? Pierwsze wrażenia były bardzo pozytywne – z punktu widzenia wyznawczyni islamu jak i cudzoziemki dołączającej do saudyjskiej rodziny. To była radość, oczarowanie, odkrywanie, poznawanie nowego świata. Bycie w nim. Rozczarowania pojawiły się – co normalne - w miarę upływającego czasu oraz gromadzonego bagażu doświadczeń i obserwacji. Chciałabym widzieć Arabię – idealnym krajem podążającym drogą środka.

11) Większość mieszkańców Zachodu widzi Saudyjki jako biedne, sponiewierane osoby, bez żadnych praw, i o te prawa walczyć nieumiejące. Czy nie jest to po prostu kolejny stereotyp? Osoby, które przywołuje Pani na blogu - fotografki, artystki, a nawet kobiety-pilotki i jedna księżniczka zdają się temu przeczyć :)

Fakt, że widzimy Saudyjki spowite w czerń, nie oznacza, że są to istoty bez charakteru, godności, ambicji, siły woli i ducha. Kobiety w Arabii starają się realizować swoje marzenia, pasje i są takie, którym dzięki wsparciu rodziny oraz zapleczu finansowemu to się udaje. Kończą uniwersytety, prowadzą firmy, inwestują na giełdzie, pracują w szpitalach, biurach prawnych, szkołach, piszą książki. Hanadi Al-Hindi pilotuje samoloty saudyjskiego księcia. Młodziutka Dalma Ruszdi Malhas jest pierwszą Saudyjką, która zdobyła olimpijski brąz w Letnich Igrzyskach Olimpijskich Młodzieży w Singapurze. Tagrid Al-Bagszi, Ola Hidżazi malują przepiękne, intrygujące obrazy. Nura Al-Fajiz zapisała się na kartach historii jako pierwsza wiceminister ds. edukacji kobiet. Dr Salwa Al-Hazza jest wybitną okulistką.

Są Saudyjki, które domagają się zmiany sytuacji kobiet. Wiele czyni to piórem, Eman An-Nafjan publikuje na łamach swego bloga odważne artykuły. To inteligentna i charyzmatyczna kobieta. Obserwuje jej zmagania od dnia, w którym pojawiła się w internetowej przestrzeni. Intryguje Hala Al-Dosari, która udzieliła mi niezwykle interesującego wywiadu o życiu Saudyjki w Królestwie. Są kobiety, które zabiegają o poprawę sytuacji kobiet – w sposób kontrowersyjny wedle części społeczeństwa saudyjskiego – jak Manal Al-Szarif, założycielka ruchu „Naucz mnie prowadzić, bym mogła o siebie dbać”. Manal w maju ubiegłego roku siadła za kierownicą i ruszyła ulicami saudyjskiego miasta domagając się zniesienia zakazu prowadzenia aut. Taka forma konfrontacji, protestu jest w Arabii niemile widziana – tym bardziej ze strony kobiety. Manal została aresztowana, a przed karą chłosty uratował ją akt ułaskawienia przez króla, który jak wyczytałam zabronił również aresztowania kobiet za prowadzenie wozów. Wadżiha Huwajder założyła lata temu nieformalne Stowarzyszenie na rzecz Ochrony i Obrony Praw kobiet w Arabii Saudyjskiej. Samar Badawi w trakcie batalii z ojcem o zgodę na zawarcie małżeństwa, trafiła do więzienia oskarżona przez niego o nieposłuszeństwo. Ona też podjęła się prób zmiany sytuacji kobiet. Saudyjki mają swoje bohaterki, imion wielu z nich nie znamy. Moc kobiet nie ośmiela się na jawną konfrontację, wystąpienie wbrew tradycjom, zwyczajom, prawom.

12) Czy można powiedzieć, że sytuacja kobiet w Arabii polepsza się? Czy może jest gorzej i gorzej? Czy jest szansa, i przyzwolenie społeczne, na zniesienie systemu z mahramem i zakazu prowadzenia auta?

Sytuacja poprawiła się i to znacznie odkąd wstąpił na tron król Abdullah - postrzegany jest jako władca wielkiego serca. W wywiadzie z Barbarą Walters w 2005 roku rzekł: „Mocno wierzę w prawa kobiet. Moja matka jest kobietą. Moja siostra jest kobietą. Moja żona jest kobietą”. Kobiety są pełnoprawnymi członkiniami szury – organu doradczego. Choć wśród 180 foteli, przeznaczono dla kobiet tylko 11, to ogromny krok naprzód. We wrześniu 2011 na mocy decyzji króla nadano Saudyjkom pełne prawa wyborcze - mogą startować w wyborach do władz municypalnych, jak i głosować. Tworzone są dla kobiet nowe miejsca pracy. Budowane są nowe szkoły, uniwersytety - zawiadują nimi kobiety dla kobiet. W urzędach publicznych powstają działy obsadzane przez płeć piękną. Co do zniesienia systemu mahrama i zakazu prowadzenia samochodów, są głosy za, jak i przeciw… Rodzą się internetowe kampanie, pojawiają artykuły prasowe, media odgrywają tu ogromną rolę. W Arabii mieszkam relatywnie krótko, ale doświadczam wielu zmian na lepsze, dlatego nie tracę optymizmu i wierzę, że moje córki zasiądą pewnego dnia za kierownicą.

13) Czego najbardziej brakuje Pani w Arabii, a co kojarzy się z Polską?

Polskę odnajduję w każdym produkcie „made in Poland”. Odbieram polskie stacje telewizyjne, mam w domu polskie książki – choć tych zawsze za mało... Nad łóżkiem niedawno zawiesiłam obraz młodej polskiej malarki – maki na tle łąki. Kojarzą mi się z dzieciństwem spędzanym u dziadków na wsi. Wczoraj na półce stanął bociek z drewna przyleciał do nas w paczce. Brakuje najbliższych – rodziny i starych przyjaciół - choć jesteśmy w internetowym kontakcie, są dni, gdy chce się pójść do Mamy, obejrzeć film z Siostrą, czy wsiąść do pociągu i odwiedzić Babcie. Brakuje polskiej przyrody, nasyconego zapachem zieleni powietrza… Brakuje tramwajów i autobusów… Brakuje wielu rzeczy.

14) Czy chciałaby Pani coś dodać?

Arabia jest krajem ogromnie fascynującym, niezwykłym, aczkolwiek niezwykle trudnym do przystosowania – zwłaszcza dla kobiety wychowanej w innej kulturze. Chciałabym doradzić wszystkim przyjeżdżającym do pracy do Arabii - wiz turystycznych Arabia wciąż nie wydaje, aby starannie przygotowali się na konfrontację z realiami życia. Znajomość tradycji, obyczajów, reguł islamu, otwartość i niezmierzone pokłady cierpliwości i pokory. Bez tego ani rusz.

24 czerwca 2012

"Kto kryje się za zasłoną, czyli kobieta w Arabii Saudyjskiej"

Polecam lekturę artykułu, do którego przemaglowała mnie - między innymi ;) - Anna Sierant. Poniżej fragment, link do całości podaję na końcu.

* * * 
Największe na świecie więzienie kobiet”, „Saudyjskie kobiety i ryby głosu nie mają”, „Czego nie wolno kobietom w Arabii Saudyjskiej?” – grzmią tytuły wielu publikacji, opisujących życie w Królestwie. O tym, jak jest naprawdę opowiedziały nam cudzoziemki, mieszkające w kraju nad Zatoką Perską.
 Arabia Saudyjska to bliskowschodnie państwo, islamska monarchia absolutna, zawiadywana obecnie przez króla Abdullaha bin Abdulaziza Al Sauda. Polakom sam władca, jak i Królestwo, kojarzyć się mogą z syjamskimi bliźniaczkami Darią i Olgą, których rozdzielenia dokonano w Rijadzie. Inne powiązania to ropa naftowa, bogaci szejkowie i… niegodna pozazdroszczenia sytuacja kobiet. Jak wygląda ta ostatnia kwestia w rzeczywistości?
Przede wszystkim rodzina
 - Trudno powiedzieć, jak wygląda dzień przeciętnej Saudyjki. Podobnie, jak trudno byłoby mówić o typowym dniu Polki. Wszystko zależy od sytuacji rodzinnej, miejsca zamieszkania, zainteresowań danej kobiety – mówi Laylah, mieszkająca w Arabii Finka. Do Królestwa przyjechała, by pracować jako pielęgniarka. Wybór nie był przypadkowy – kultura tego państwa fascynowała ją od dawna. Z czasem przeszła na islam i poznała swojego przyszłego męża. A skoro o mężu mowa – rodzina to dla mieszkanki Królestwa Saudów podstawa. – Saudyjki spędzają ze swoimi krewnymi znacznie więcej czasu niż ich europejskie czy amerykańskie koleżanki. Każdego tygodnia odwiedzają swoich rodziców, dziadków, rodzeństwo – wyjaśnia Laylah.
Podobnie wypowiada się Umm Latifa, czyli Mama Latify, Polka, która przeprowadziła się do Arabii Saudyjskiej w 2003 roku. – Wyszłam za mąż za Saudyjczyka i przyjechałam do Arabii, czyli – wyemigrowałam za mężem – wyjaśnia. I dodaje: – Kobiety w Arabii wykonują te same prace, co Polki, które decydują się na pozostanie w domu. Zmieniają pieluchy, piorą, sprzątają, gotują, robią zakupy. Nudą tchnie typowy dzień nastolatki. Poza szkołą i nauką, Arabia niewiele ma im do zaoferowania. Jeśli brakuje pasji i zainteresowań, pozostaje telewizja, Internet i zakupy w centrach handlowych.
 Czy w saudyjskiej rodzinie to mężczyzna zawsze jest tym, który rządzi silną ręką? – Dom jest domeną kobiety, w tej dziedzinie wszystkie decyzje leżą w jej gestii. Natomiast za całą resztę najczęściej odpowiada mąż i ojciec – mówi Carol – amerykańska Beduinka, jak sama siebie nazywa. Tej kobiecie kariery pozazdrościć może niejedna osoba. Przez 20 lat pracowała w CIA, była pracownicą ambasady amerykańskiej w Pakistanie i właśnie tam poznała swojego przyszłego saudyjskiego męża. Jak dodaje z uśmiechem Carol, gdy poznała arabskiego dyplomatę, wiodła szczęśliwe życie singielki i zakochanie to ostatnia rzecz, której by się spodziewała. 
Jeśli przyjmiemy, że polscy panowie rzadko pomagają swym wybrankom w obowiązkach domowych, z Saudyjczykami w tej kwestii jest jeszcze gorzej. – Saudyjczycy nie kwapią się do dzielenia z żonami pracami, nawet, gdy te decydują się podjąć pracę zawodową – mówi Umm Latifa. Okazuje się bowiem, że niemało Saudyjek działa w sferze publicznej.
Są lekarkami, pielęgniarkami, nauczycielkami, fotografkami, artystkami, są nawet dwie kobiety-piloci. Jednak Arabia Saudyjska to kraj, w którym cały czas sytuacja przedstawicielek płci żeńskiej nie jest najłatwiejsza, a nawet – trudna.

9 kwietnia 2011

PIERWSZY RAZ: Saudyjczyk o sobie i Arabii

photo credit: L.Kofiah
Póki co, wersja oryginalna, tłumaczenie na polski - jak znajdę wolną chwilę, Lou zgodził się - odpowiedzieć na Pań(stwa) :) pytania - niestety tylko Ci, kórzy znają angielski mogą zadawać je - przez komentarze - ale uwaga! - do angielskiej wersji opublikowanej tu http://saudiarabiathrougthelens.blogspot.com/2011/04/saudi-man-about-himself-and-saudi.html!

Bismillahi ar-Rahmani ar-Rahim 

I came across a blog of Lou Kofiah not so long ago. What captured me first- was a wonderful design - no wonder - he IS a graphic designer, what impressed me more - was the way Lou writes and expresses his opinions. I decided to contact him through the contact form on his blog and boldly asked for an interview! He agreed and - believe me - he is professional and sticks to his word - I got the answers to my questions within a few days! He also sent me his photo - taken while he was skiing in Dubai! So, first time on the blog - interview with a SAUDI MAN!  

Umm Latifa: Lou Kofiah – a Saudi, a man, an artist, an architect, a graphic designer, a professional… Perfect English. A very good writer. This, let us call it - basic – information everyone can retrieve from your Haphazard blog… Can you tell us more about yourself, your upbringing, background, education? 
Lou Kofiah: I can honestly say that I came from a fairly average background. I lived in a half-Saudi home, like many others from Jeddah, and ‘am a byproduct of the Saudi public schooling system (from grade 4 all the way to college). I had my fair share of childhood drama, but none to the extent of labeling me a special case. I was very fortunate to have a very influential strong mother who was backing me up in every single experiment I went through (successful and failure alike), and it was a major contributor in the way I came to be. I can say that if it wasn’t for her, I wouldn’t be where I am right now.

5 kwietnia 2011

Umm Wanajjan - Amerykańska Beduinka, mama 14 dzieci. O Arabii.

Umm Wanajjan jest amerykańską żoną Saudyjczyka. Nazywa się „amerykańską Beduinką”, albowiem mieszka ze swym mężem i czternaściorgiem dzieci na pustyni! Oto, co mówi o swoim życiu, małżeństwie i macierzyństwie w Arabii Saudyjskiej.

Umm Latifa: Jak długo mieszkasz w Arabii? Kiedy, gdzie i jak poznałaś swego saudyjskiego męża?
Umm Wanajjan: Assalam alaikum wa rahmatullahi wa barakatuh (pokój z wami, miłosierdzie i błogosławieństwo Allaha). Mieszkam w Arabii Saudyjskiej od 26 lat. Przyjechałam w 1985 roku, w lutym, z moim maleńkim synkiem, Wanajjan’em. Miał wtedy 10 miesięcy i dopiero co nauczył chodzić. To było przeżycie (nie cierpię latać)!
Mojego męża ujrzałam po raz pierwszy, kiedy miałam 13 lat. Robiliśmy grilla z okazji 4 lipca i zaprosiliśmy znajomego rodziny, by do nas dołączył. Zapytał, czy może przyjść z kuzynem, który przyleciał z Kalifornii. Moja mama powiedziała: „Pewnie! Im więcej tym lepiej!”. Byłam wtedy dzieckiem i nie zwracałam na nich uwagi, ale mój mężczyzna twierdzi, że tego dnia wiedział, że spotkał swoją żonę :-D. Wpadał do nas zawsze, kiedy był w mieście, i kiedy skończyłam 15 lat, zapytał, czy nie wyjdę za niego za mąż. Zgodziłam się, więc poprosił o moją rękę moją mamę. Zgodziła się, wiec zapytał mego ojczyma, a ten się upił.

Umm Latifa: Ile lat miałaś, kiedy wyszłaś za mąż? Czy łatwo było wówczas uzyskać pozwolnie na małżeństwo z saudyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, czy w ogóle było wymagane?
 

22 marca 2011

Małżeństwo na...100 lat!


Umm Latifa: Czy mogłabyś powiedzieć: kim jesteś i dlaczego zdecydowałaś się na udzielenie wywiadu?
E: Jestem pracownikiem dużej firmy telekomunikacyjnej. Moja praca polega przede wszystkim na analizie danych i wyciąganiu z nich wniosków. Zdecydowałam się udzielić wywiadu, aby dostarczyć danych osobom, które na podstawie ich braku, bądź na podstawie dostępu tylko do danych stereotypowych, wyciągają negatywne wnioski na temat ludzi pochodzenia arabskiego.

Umm Latifa: Kiedy i gdzie spotkałaś swojego męża? 
E: Mojego męża poznałam półtora roku temu w Polsce… w autobusie ;).

Umm Latifa: Jak długo znałaś go, zanim podjęliście decyzję o małżeństwie? Jak się oświadczył? 
E: Decyzję o ślubie (religijnym) podjęliśmy po ok. 5 m-cach związku. Nie były to standardowe oświadczyny z pierścionkiem i kolacją. Przeprowadziliśmy długą rozmowę, podczas której mój partner powiedział mi, że traktuje związek ze mnę bardzo poważnie i martwi go fakt, ze tyle czasu żyjemy w grzechu (bez ślubu). Zapytał, czy chciałabym być w przyszłości jego żoną (zaznaczając, ze to jeszcze nie są prawdziwe oświadczyny, bo do tych się lepiej przygotuje). Powiedziałam, że tak, chciałabym. Ponownie opowiedział mi o trudnościach jakie się wiążą z tą decyzją – małżeństwo Saudyjczyka z Niesaudyjką wymaga zgody z ichniejszego MSW i zapytał, czy do czasu, zanim będzie w stanie taką zgodę uzyskać zechciałabym wziąć z nim ślub tymczasowy (mój mąż jest Szyitą i tam takie rozwiązanie jest dozwolone).
Nie miałam wątpliwości, że to dobre rozwiązanie pod każdym względem:
- mój mąż nie żyje w grzechu,
- jego rodzina zaakceptowała mnie jako jego żonę i traktują mnie z największą serdecznością
- dla mnie nie wiązało się to z podpisaniem żadnych prawnych dokumentów.
Otrzymałam obrączkę i mahr, a nasz ślub tymczasowy został zawarty na okres 100 lat ;).

Umm Latifa: Saudyjczycy mają dość negatywną opinię, jeśli chodzi o poważne relacje damsko-męskie poza granicami kraju. Co sprawiło, że zaufałaś swemu mężowi? Czym się wyróżniał, czym Cię ujął?
E.: Od samego początku naszej relacji dużo czytałam nt związków z muzułmanami. Wiedziałam, że związek z Saudyjczykiem pod względem formalnym nie będzie łatwy i wiedziałam, jakie krążą o nich opinie. Nie miałam jednak żadnych wątpliwości co do intencji mojego partnera. Dlaczego? Sama nie wiem. Myślę, że poza jego sposobem bycia, traktowania innych ludzi i przede wszystkim mnie, w moim przekonaniu utwierdził mnie fakt, ze przedstawił mnie swojej rodzinie. Miałam możliwość porozmawiać z jego tatą, mamą i rodzeństwem, miałam okazje zobaczyć ich na zdjęciach i przez skypa. To przekonało mnie, ze jego intencje są poważne. Moi, zazwyczaj dość nieufni, rodzice (zwłaszcza tata) też nie mieli żadnych wątpliwości. Zaakceptowali mojego partnera jak swojego syna i często bywa, że jak dzwonią, to najpierw pytają jak on się miewa, a dopiero później ja ;)

Umm Latifa: Macie jedynie ślub religijny, na zawarcie oficjalnego musicie czekać na uzyskanie zezwolenia z saudyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Czy wiedza, jak trudny jest to proces nie przeraża? Co jeśli nie uda się wam go uzyskać – czy rozważacie, jesteście przygotowani na taką opcję?
E: Wiedza o problemach formalnych mnie nie przeraża, co najwyżej martwi... Jeśli nie uda nam się uzyskać oficjalnego ślubu, to oczywiście nadal będziemy razem w ramach ślubu religijnego, „papierek” nie jest nam do niczego potrzebny. Wiemy na pewno, że nie będziemy mieszkać w Arabii Saudyjskiej, więc rejestracja ślubu w ichniejszych urzędach nie jest dla mnie sprawą priorytetową.

Umm Latifa: Mieszkacie na razie w Polsce, twój mąż tu studiuje. Czy chce wrócić do Arabii, jeśli tak – dlaczego?
E: Arabia Saudyjska nie jest naszym krajem docelowym, bierzemy jednak pod uwagę możliwość zamieszkania w którymś z krajów Zatoki Perskiej.

Umm Latifa: Co wiedziałaś o islamie i Arabii Saudyjskiej, zanim poznałaś twego męża? Czego dowiedziałaś się od niego o jego religii i kraju? Czy sama poszerzałaś wiedzę – jeśli tak, to w jaki sposób?
E.: O islamie wiedziałam tyle, co powiedziano mi na lekcji historii, czyli kiedy mniej więcej i jak powstał, co go przede wszystkim różni od chrześcijaństwa, co go łączy itp. Były to tylko suche fakty, bez oceniania.
Nigdy nie byłam osobą myślącą stereotypowo, więc wszelkie uogólnienia typu: „każdy Muzułmanin nie wypuszcza żony z domu”, „każdy Muzułmanin jest terrorystą” były mi bardzo dalekie.
O Arabii Saudyjskiej również wiedziałam przede wszystkim z lekcji geografii – gdzie leży jaka stolica, z czego czerpie główne zyski. Wiedziałam tez, że większość kobiet ubiera się tam w czarne chusty, które zakrywają praktycznie wszystko, ale jakoś się w to nie zagłębiałam.
Po poznaniu partnera zaczęłam oczywiście więcej czytać na temat jego religii i kraju pochodzenia, zaczęłam udzielać się na forach, aby zdobyć jak najszerszy pogląd na jego kulturę, religię i różnice, które mogą się między nami ujawnić. Wiele pozyskanych informacji weryfikowałam dopytując męża – zawsze z dużym zaangażowaniem starał się mi wszystko wytłumaczyć.

Umm Latifa: Czy perspektywa życia w kraju arabskim bądź w Arabii nie przeraża – kobiety wychowanej w Europie, chrześcijanki? Czy byłaś kiedykolwiek w kraju arabskim bądź zamieszkałym w większości przez muzułmanów? 
E: Póki co z krajów arabskich odwiedziłam jedynie Egipt… Perspektywa życia w kraju arabskim z Zatoki Perskiej typu Dubaj czy Katar mnie nie przeraża, raczej fascynuje. Już nawiązałam kontakt z kilkoma Polkami, które tam stacjonują i „z pierwszej ręki” dostaję od nich informację jak wygląda tam życie Polki-Chrześcijanki. Znając siebie jestem przekonana, że czułabym się tam dobrze zarówno pod względem panującego klimatu jak i kultury. Nigdy nie byłam osobą, która lubi rzucać się w oczy, więc noszenie chusty jest dla mnie pewnego rodzaju udogodnieniem, z którego na pewno będę korzystać (uśmiech).

Umm Latifa: Jeśli chodzi o religię – jak wygląda związek chrześcijanki z muzułmaninem/ Polki z Saudyjczykiem – czy wymaga kompromisów – jeśli tak, to jakich? Co zmieniło się w Twoim życiu, kiedy poznałaś swego męża? Czy czujesz, że musiałaś coś zmienić wbrew swej woli?
E: Póki co moim jedynym kompromisem, który wynika z różnic kulturowo-religijnych było ograniczenie spożycia wieprzowiny i jest to jedynie efekt mojego lenistwa – nie mam ochoty gotować w dwóch garnkach (uśmiech).  Wszystkie święta religijne, zarówno chrześcijańskie jak i muzułmańskie, obchodzimy wspólnie. Nawet moi teściowe składają mi życzenia z okazji „moich” świąt.

Umm Latifa: Wychowanie dzieci, choć jeszcze ich nie macie – czy rozmawialiście o tym, co będzie, kiedy się pojawią? Czy twój mąż chce by były wychowywane na muzułmanów?
E: Nasze dzieci będą muzułmanami wychowanymi w poszanowaniu dla wszystkich religii. Nie było pod tym względem żadnych sporów.

Umm Latifa: Czy poznałaś rodzinę Twego męża? Jak cię przyjęli? Jak wyglądało pierwsze spotkanie? Czy czujesz się w pełni akceptowana?
E: Pierwsze spotkanie z rodziną mojego męża było póki co tylko wirtualne. O ile dobrze pójdzie osobiście poznam ich w to lato.
Ich reakcja była bardzo pozytywna. Od samego początku dostaję od nich ogromna dawkę ciepła i akceptacji. Nigdy nie czułam się gorsza ze względu na inne pochodzenie czy religię. Po ogłoszeniu ślubu tymczasowego jego rodzice zaczęli się do mnie zwracać „dear daughter”

Umm Latifa: A jak zareagowali Twoi bliscy i znajomi na związek z Saudyjczykiem?
E: Zanim przedstawiłam mojego partnera moim rodzicom, traktowali ten związek jako cos abstrakcyjnego, jednak gdy przyprowadziłam go do domu, to była to niemal miłość od pierwszego wejrzenia ;)
Najbardziej zaskoczył mnie mój tata, którego zawsze postrzegałam jako osobę bardzo nietolerancyjną, a który już od dłuższego czasu powtarza nam uparcie, że zegar biologiczny tyka ;)

Umm Latifa: Jakiej rady udzieliłabyś kobietom, które są w związku z Saudyjczykiem lub/i rozważają z nim małżeństwo?
E: Hmm, trudno powiedzieć. Każdy człowiek jest inny i nie wiem, czy moje doświadczenia mogą mieć jakiekolwiek przełożenie na życie kogoś innego. Każdej jednak kobiecie wchodzącej w jakikolwiek związek należy chyba radzić, aby nie patrzyła na swojego partnera przez pryzmat różowych okularów. W przypadku związków mieszanych dodatkowa rada, to poznanie kultury i religii oraz zasad, którymi w życiu kieruje się partner aby już na początku można było szukać kompromisów lub się wycofać.

Umm Latifa: Może chciałabyś coś jeszcze dodać?
E: Chyba tylko to, że jestem bardzo szczęśliwa i tego samego życzę każdej osobie żyjącej na tym świecie ;)

Serdecznie dziękuję Ci, E. za chęci i czas poświęcony na odpowiedzi. 
E. zgodziła się odpowiedzieć na Państwa pytania, pod warunkiem, iż nie będą naruszać granicy prywatności. Można je zadawać w formie komentarzy do niniejszego wywiadu.

19 stycznia 2011

rozmowy z Saudyj(czy)kami - Hala Al-Dosari


Z góry przepraszam, z braku czasu nie tłumaczę. Hala jest Saudyjką, autorką bloga Hala in USA, zgodziła się odpowiedzieć na kilka pytań i przedstawić Państwu Arabię z perspektywy Saudyjki. 

Umm Latifa: Let me start with: who is Hala Al-Dosari?
Hala al-Dosari: I’m a woman from Saudi Arabia with interests in health science, writing, and social reform. 

Do you consider yourself an „ordinary” or a „typical” Saudi woman?
Depends on the definition of typical Saudi woman, I lived in Saudi Arabia most of my life with

20 grudnia 2010

Karolina w Arabii

Mąż Karoliny jest cudzoziemcem. Po 12 latach życia w Polsce, podjął decyzję o wyjeździe do Arabii – tu uczy saudyjskich studentów angielskiego. Po dwóch miesiącach pobytu udało mu się ściągnąć do siebie Karolinę i ich synka, Maxa.  Karolina od 8 miesięcy mieszka we Wschodniej Prowincji Arabii, w spokojnym mieście nad morzem. Oto, co mówi o życiu w Arabii.

Umm Latifa: Dlaczego Arabia? Skąd pomysł wyjazdu do tak egzotycznego kraju? Nie bałaś się?
Karolina: - Z racji wykonywanego zawodu (oboje jesteśmy nauczycielami języka angielskiego) zawsze chcieliśmy podróżować, ucząc się za granicą. Arabii Saudyjskiej nigdy nie braliśmy pod uwagę, a wybór na ten właśnie kraj był czystym przypadkiem, jak to zwykle w życiu bywa. Nasz wspólny znajomy wyjechał do Arabii rok wcześniej i po jakimś czasie okazało się, że firma poszukuje wykładowców języka angielskiego, wiec mąż złożył podanie i po 4 tygodniach był już w Arabii. Tak naprawdę nie miałam czasu, żeby zbyt dużo myśleć o strachu przed wyjazdem do tak egzotycznego kraju. Wszystko działo się zbyt szybko.
- Żadne z was, ani ty ani twój mąż nie mieliście doświadczeń z kulturą arabską, islamu  – Arabia to skok na naprawdę głęboką wodę. Czy przygotowywałaś się do przyjazdu w jakiś szczególny sposób?
Starałam sie jak najwięcej czytać o kulturze arabskiej. W ten właśnie sposób trafiłam na Twój cudowny blog, który był dla mnie skarbnicą informacji! Oczywiście bałam się bardzo na początku, ale postanowiłam potraktować ten wyjazd jako przygodę i okazję do zobaczenia tej części świata, do której dostęp maja tylko nieliczni.

Meczet nad brzegiem morza, fot. Karolina
 - Ciekawi mnie ogromnie, jakie były pierwsze wrażenia po przylocie? Jakie były te pierwsze dni? Szok kulturowy? 
Szokiem kulturowym bym tego nie nazwała, było to raczej cudowne odkrywanie kompletnie innego świata. To było trochę tak jak z przyjazdem do innego kraju na wakacje - wszystko nowe, inne, intrygujące i często zaskakujące. Przykładem może być krajobraz,  który całkowicie pozbawiony jest zieleni (i za tym bardzo tęsknię...),oraz kompletny chaos na drogach i łamanie wszelkich zasad ruchu drogowego.
- Co poczułaś, kiedy po raz pierwszy ujrzałaś wokół siebie kobiety spowite w czerń od stóp do głów?
Ten widok na mnie nie robił zbyt wielkiego wrażenia, gdyż często widywałam całkowicie zakryte kobiety będąc w Anglii. Tam nie jest to nic nadzwyczajnego, a racji tego że często tam przebywałam, zdążyłam sie do tego przyzwyczaić. Natomiast mój synek przez pierwsze parę miesięcy wpatrywał się sie w panie w niqabie i nie mógł odciągnąć od nich wzroku. Również Saudyjki nie mogły oderwać wzroku od niego, nadal jest wielką atrakcją dla Saudyjczyków z powodu koloru włosów - bardzo jasny blond. Wiele kobiet podchodzi i głaszcze lub całuje go po główce. Wiec na początku można sobie wyobrazić jego przerażenie, kiedy nagle, znienacka postać cala spowita w czerń schyla sie i go całuje. W tej chwili nie robi to juz na nim większego wrażenia, czasami nawet nie zauważa kolejnej obcej reki na swojej głowie.

Most łączący Arabię z Bahrajnem, fot. Karolina

- A jak jest z abają – są cudzoziemki, które czują się w niej komfortowo, ale i takie, którym przeszkadza. Jak to jest u Ciebie?
Hmmm, komfort i abaja? Na pewno nie czułabym sie komfortowo będąc w miejscu publicznym bez abaji. Bardzo często widuje cudzoziemki w centrach handlowych bez abaji (zawsze w towarzystwie małżonka - chyba czuja sie wtedy bezpieczniej), za to ubrane tak by ramiona i nogi były zakryte. Wzbudzają spore zainteresowanie i z pewnością wyróżniają sie z tłumu. Myślę, że jeśli ktoś decyduje sie na przyjazd do Arabii, powinien również uszanować zwyczaje i kulturę tam panujące. Jeżeli chodzi o komfort noszenia, to na pewno nie nazwałabym tego wygodnym strojem. Przede wszystkim materiał, z którego zazwyczaj jest wykonana to poliester w kolorze czarnym, wiec można sobie wyobrazić jak kobieta sie czuje maszerując w abaji w 40 stopniowym upale (a mężczyźni - ich strój w kolorze białym z bawełny!) Do tego dochodzi długość abaji - tak aby przykrywała kostki, a najlepiej ciągnęła sie troszkę po ziemi - naprawdę niebezpieczne, szczególnie na schodach ruchomych! Jedyny plus to taki, że rano nie tracę czasu, stojąc przed szafą i myśląc, co tu dziś na siebie włożyć...i to chyba tyle.
- Mieszkacie w kampusie. Czy mogłabyś opowiedzieć trochę jak wygląda życie w „enklawie” dla cudzoziemców? Czy jest życie towarzyskie? 
Może zacznę od tego, ze gdybyśmy nie mieli możliwości mieszkania w kampusie to pewno nie zdecydowałabym sie na wyjazd do Arabii. Życie w kampusie daje komfort, przede wszystkim psychiczny. Wszyscy przebywający tu ludzie są w tej samej sytuacji, z dala od domu, rodziny i przyjaciół. Dlatego naturalne jest to,  że natychmiast po przyjeździe zawiązuje sie, czasami nawet bardzo głębokie przyjaźnie. Wszyscy sobie pomagają, wspierają i powoli człowiek zaczyna sie czuć jak w wielkiej rodzinie - swojego rodzaju komunie. Poza tym, jest to wspaniała okazja do poznania ludzi z całego świata, ich odmiennych kultur, tradycyjnych potraw itp. Z racji tego, że większość cudzoziemek w Arabii nie pracuje i zajmuje sie dziećmi i domem, rano kiedy dzieci przebywają w szkole, organizowane są zajęcia dla kobiet. Mogą to być zajęcia sportowe takie jak wodny aerobik (w basenie), joga, malarstwo, lekcje gotowania, nauka języków obcych czy lekcje tańca. Można również po prostu spotkać sie na kawce przy basenie z sąsiadką lub poleżeć na leżaczku z dobrą książką. Czyli wszystko to, czego zapracowanym mamom najbardziej brakuje...Na terenie kampusa znajdują sie żłobki ( ja mam 10 metrów do żłobka, po drugiej stronie ulicyJ), place zabaw dla dzieci, baseny, restauracje, biblioteka, siłownia, sklep. Są również autobusy, które kursują codziennie do centrów handlowych, a po skończonych zakupach zabierają nas z powrotem do kampusu.

fontanna na terenie kampusu, fot. Karolina
  
- Jak to jest być mamą dwulatka w Arabii? Co jest najtrudniejsze?
Nie ma zbyt dużej różnicy pomiędzy byciem mamą dwulatka w Arabii czy w Polsce. Na pewno minusem jest to, że jesteśmy tak daleko od domu, babci i dziadka, którzy nie mogą spędzić czasu razem z ukochanym wnuczkiem. Za to my z mężem mamy więcej czasu dla siebie i dla naszego synka. Mąż pracuje o wiele mniej niż wcześniej w Polsce, ja mogę dłużej przebywać w domu z dzieckiem i nie spieszyć sie z powrotem do pracy.

basen na terenie kampusu, fot. Karolina

- Czego najbardziej brakuje w Arabii? Za czym najbardziej tęsknisz?
Ponieważ święta tuż, tuż, brakuje nam śniegu, świątecznego klimatu w sklepach i na ulicy. To moj ulubiony czas w roku i drugie z kolei spędzane święta w Arabii, wiec troszkę mi tęskno...A poza tym, z bardziej oczywistych rzeczy to schabowego mojej mamy i kieliszka schłodzonego winka w weekend...
 - Czy udało ci się poznać jakieś Saudyjki, Saudyjczyków?
Niestety nie, życie na kampusie nie daje zbyt dużych możliwości poznania Saudyjczyków, ale trzymam kciuki że sie uda. Nie ukrywam, że bardzo bym chciała....
- Wiele emocji wśród ludzi, którzy nigdy nie byli w Arabii wywołuje kwestia rozdziału płci. Co na ten temat sądzisz – wiedząc, jak to wygląda od środka?
Nie stanowi to dla mnie żadnego problemu. Może na początku było troszkę trudno sie przyzwyczaić, kilka razy zdarzyło mi sie stanąć w kolejce po kawkę w części dla mężczyzn przez przypadek. Wówczas, panowie po prostu grzecznie poprosili mnie o przejście do części dla rodzin. Osobiście, czuje sie bardziej komfortowo przebywając w części dla rodzin, gdyż nie ukrywam ze zdarza się Saudyjczykom bacznie obserwować cudzoziemki i przyglądać się im z zaciekawieniem.

Nad morzem, fot. Karolina
-  Czy uważasz, że Arabia jest krajem przyjaznym cudzoziemcom (niemuzułmanom)? Czy spotkaliście się z przejawami nietolerancji (abstrahując od ogólnie obowiązującego zakazu praktyki religii innych niż islam) wobec was jako „obcych” w Arabii?
Na pewno brak możliwości praktykowania własnej religii jest formą dyskryminacji oraz niemożność prowadzenia samochodu przez kobiety. Chociaż nie wiem, czy odważyłabym się wyjechać na ulice Arabii, jeśli byłaby taka możliwość, gdyż brak zdrowego rozsądku i kompletne ignorowanie zasad ruchu drogowego jest przerażające... Nie spotkaliśmy się jak dotąd z nieprzychylnością ze strony Saudyjczyków. Może tylko raz lub dwa zdarzyło się, że kiedy byliśmy w centrum handlowym podszedł do nas Saudyjczyk ubrany w tradycyjny strój z narzuconą na plecy ogromną brązową przezroczystą "peleryną"  (– tak zazwyczaj wyglądają religijni policjanci – przyp. Umm Latifa), mówiąc, że powinnam przykryć głowę chustą. Był dosyć stanowczy, więc powiedziałam, że następnym razem tak zrobię i poszliśmy z mężem dalej. Nadal głowy nie przykrywam, gdyż w tej części Arabii, w której mieszkamy takie prawo cudzoziemek nie obowiązuje.
Dziękuję raz jeszcze Karolino, że zgodziłaś się poświęcić czas i podzielić z rodakami Twoimi obserwacjami i odczuciami. Karolina była tak uprzejma, że zgodziła się odpowiedzieć na Państwa pytania - można je zadawać poprzez komentarze do niniejszego wywiadu.  

11 października 2010

obce żony Saudyjczyków - Laylah z Finlandii

autorką zdjęcia jest Laylah
oto jej Blue Abaya (Niebieska Abaja)

Thank you Laylah for the willingness to share your thoughts and experiences with our readers.

Laylah pochodzi z Finlandii (jest autorką bloga Blue Abaya). Przyjechała do Królestwa do pracy w charakterze pielęgniarki w jednym z rijadzkich szpitali. Jej kontakt z Arabią Saudyjską i Saudyjczykami skutkował – przyjęciem islamu, odnalezieniem pokoju i miłości...




- Jak długo mieszkasz w Arabii?
Od prawie trzech lat.

- Pracujesz jako pielęgniarka w jednym z rijadzkich szpitali. Co sprawiło, że przyjechałaś do Arabii, wybrałaś ją jako miejsce pracy?
Zawsze interesowała mnie kultura Bliskiego Wschodu, zwłaszcza historia. Jako nastolatka przeczytałam książkę o Arabii Saudyjskiej, zafascynowała mnie a jednocześnie mną wstrząsnęła. Od tego czasu zawsze miałam to dziwne uczucie, że pewnego dnia tam pojadę, chciałam tam pojechać i zobaczyć na własne oczy jak wygląda rzeczywistość. Lata później, kiedy zaczynałam studia pielęgniarskie, zdałam sobie sprawę, jak mogę to marzenie zrealizować.

30 sierpnia 2010

obce żony Saudyjczyków - Susie of Arabia

Z serii wywiadów z obcymi żonami Saudyjczyków, przeprowadzanych we współpracy z Tarą Umm Omar. Oryginał pojawił się na jej blogu. Przekład na polski Umm Latifa.  Thank you Susie! 

Susie of Arabia, Amerykanka po 50tce, której saudyjski mąż po 30 latach małżeństwa (w Stanach) decyduje się wrócić z rodziną do swego kraju. Susie od  2007 roku mieszka w Dżeddzie. Prowadzi dwa blogi: Susie's Big Adventure oraz Susie of ArabiaOto co mówi o sobie, swoim małżeństwie z Saudyjczykiem i życiu w Arabii.

- Jesteś żoną Saudyjczyka?
Tak, jesteśmy razem 32 lata… .

- Od kiedy mieszkasz w Arabii? 
 
Przenieśliśmy się do Dżeddy w Arabii Saudyjskiej około 2,5 roku temu, jestem nadal nowicjuszką w porównaniu z żonami Saudyjczyków, które poznałam.

20 kwietnia 2010

prawa kobiet w Arabii - wywiad z księżniczką Lulwa bint Al-Faisal Al-Saud

Lulwa bint Al-Faisal Al-Saud (لولوة بنت الفيصل ال سعود ‎)  to saudyjska księżna, jej ojcem jest jeden z monarchów Arabii - król Faisal bin Abdul Aziz. Była żoną księcia Sauda bin Abdul-Mohsena bin Abdul-Aziza Al-Sauda, zarządcy prowincji Ha'il. Księżna udziela się aktywnie na arenie międzynarodowej, uczestnicząc w wielu konferencjach jak również wydarzeniach o charakterze kulturalnym i charytatywnym; działa na rzecz polepszenia sytuacji saudyjskich kobiet i egzekwowania praw nadanych im przez islam. 

12 lipca 2009

obce żony Saudyjczyków - Tara, Umm Omar

Arabia Saudyjska jest jednym z najbardziej tajemniczych krajów świata. Do całkiem niedawna, ludzie nie posiadali wiele wiedzy o życiu w Królestwie, a zwłaszcza o życiu kobiet, Saudyjek. Kobieta z Zachodu, która decyduje się na ślub z Saudyjczykiem i przeprowadzkę do Arabii często uznawana jest za osobę, która straciła rozum. Dzięki temu wywiadowi chcę pokazać, kim są cudzoziemskie żony Saudyjczyków, jak wygląda ich życie w Arabii oraz interakcje z Saudyjczykami. Pierwszego wywiadu zgodziła się mi udzielić Tara, Umm Omar, z którą - znamy się z internetowej przestrzeni...


-->
Umm Latifa: Czy mogłabyś w kilku słowach się przedstawić?
Tara: Nazywam się Tara, Umm Omar (Mama Omara), mieszkam w Arabii Saudyjskiej, w Rijadzie z moim mężem, Saudyjczykiem i synem.


UL: Skąd pochodzisz?
T: Z Ameryki.


UL: Zainteresowania, hobby?
T: Lubię czytać Koran, książki, podróżować. Prowadzę dwa blogi (m.in. Future Husbands and Wives of Saudis, ktory gorąco polecam wszystkim zainteresowanym tematem - update: maj 2019, blog został usunięty z przestrzeni internetowej przez autorkę).


UL: Jak wyglądało twoje życie przed przyjazdem do Arabii?
T: Zajmowałam się domem i dzieckiem, pomagałam mojej mamie czy to w domu, czy podwożąc ją tam, gdzie chciała. Niezbyt ekscytujące, spokojne życie, ale to lubię, alhamdulilaah (dzięki Bogu).


UL: Kiedy i jak poznałaś męża?
T: Przez przyjaciół, którzy zaaranżowali nasze małżeństwo. Po raz pierwszy spotkałam go w Bahrajnie, w 2002 roku.


UL: Jak długo znałaś go, zanim podjęliście decyzję o ślubie?
T: Mego męża poznawałam przez rok zanim się pobraliśmy w 2002 r., ale w rzeczy samej zobaczyłam go po raz pierwszy w Bahrajnie. Spędziliśmy tam razem jeden dzień w towarzystwie naszych znajomych, i to mi wystarczyło by podjąć decyzję o ślubie.


UL: Czy mąż powiedział ci, że chce abyście żyli w Arabii Saudyjskiej; jeśli tak, kiedy to zrobił?


18 czerwca 2009

Saudyjka o małżeństwie z Amerykaninem

Poniższy wywiad A Saudi Woman Shares Her Story of Marriage to a Westerner, pojawił się na blogu American Bedu - Amerykanki, byłej dyplomatki, która wyszła za mąż za Saudyjczyka i przeniosła się do Rijadu. Once again, I would like to THANK YOU Carol for allowing me to translate your interview and share it with Polish readers.
[z ogromnym bólem zawiadamiam, iż Carol przegrała długą walkę z rakiem, i odeszła z tego świata.Rak również odebrał życie jej mężowi. Niech Bóg ma ich w swej opiece]. 


American Bedu: Chciałabym podziękować “M” za to, iż zgodziła się bym zadała jej kilka pytań i podzieliła się jej odpowiedziami z czytelnikami tego bloga. “M” jest Saudyjką, która mieszka w Stanach Zjednoczonych z jej amerykańskim mężem. 


American Bedu: Na początku, z jakiej części Arabii Saudyjskiej pochodzisz oraz ile czasu upłynęło odkąd opuściłaś Arabię?
"M": Pochodzę z Dżeddy, w regionie Hidżazu. Kiedy miałam 5 lat wyjechałam z Arabii, kiedy wróciłam miałam lat 18. Kiedy skończyłam 20 lat wróciłam do Stanów Zjednoczonych i od tego czasu nie byłam w Arabii.

 Wiem, że twój ojciec był saudyjskim dyplomatą. Jak wyglądało dzieciństwo córki saudyjskiego dyplomaty? Jakie miejsca odwiedziłaś, gdzie mieszałaś? 
Przede wszystkim, ciągle byliśmy w drodze. Mieszkaliśmy w Austrii i Pakistanie, gdzie się urodziłam. Mieliśmy zawsze bilety na podróże oraz dobre korzyści finansowe. Mogliśmy robić nieopodatkowane zakupy, ale szczerze, nigdy z tego przywileju nie korzystaliśmy. Płaciliśmy podatki za wszystko, tak jak inni. Choć, muszę dodać, że mój ojciec, niech spoczywa w pokoju, widział jak jego znajomi wykorzystywali karty upoważniające do takich zakupów przy... kupnie cheesburgerów, co przyprawiało go o mdłości!!! (śmiech) I oczywiście, chronił nas immunitet dyplomatyczny, aczkolwiek nigdy, niestety, nie miałam szansy nikogo zamordować i uciec, choć moje szanse były dość duże!!! (śmiech)


Jakie korzyści, jeśli w ogóle, uważasz przyniosło ci bycie córką dyplomaty? 



"Nie wierz w czyjeś zdanie, ani go nie przyjmuj, dopóki nie przekonasz się, że jest w pełni słuszne. Postępując inaczej wyrządzasz sobie krzywdę i daleki będziesz od poznania prawdy. Traktuj ludzi z czystym sercem, bez uprzedzeń, jak ktoś, kto chce zrozumieć i słuchać, by powiększyć swoją wiedzę, i przyjąć jeśli jest słuszna, a odrzucić, jeśli jest błędna". Ibn Hazm