©2008-2013 arabiasaudyjska.blogspot.com / Umm Latifa in Saudi Kingdom
ALL RIGHTS RESERVED / wszelkie prawa zastrzeżone
Kopiowanie i rozpowszechnianie artykułów, treści opublikowanych oraz zdjęć mego autorstwa bez mej zgody pisemnej zabronione.

Respect copy rights - they are protected.
Copying images, text published on the blog without a written permit from the author is forbidden, as well as removing name of the author and address of the blog from images published underneath. Do not commit cyber crime.


29 lipca 2012

Saudyjki a Igrzyska Olimpijskie w Londynie, 2012

Qanti: "Oglądam właśnie otwarcie igrzysk olimpijskich, na których w reprezentacji Arabii Saudyjskiej idą trzy kobiety! :)Komentator mówi, że reprezentantka jest jedna. Może napisałabyś coś więcej na ten temat? Panie co prawda nie niosą flagi, ale dziarsko maszerują w abajach i z odsłoniętymi twarzami :)Może to zachęci decydentów do umożliwienia uprawiania sportu saudyjskim dziewczynom"

zdjęcie kobiet reprezentujących Arabię Saudyjską
za Saudi Gazette 

Szczerze mówiąc kwestia Igrzysk a Arabii, to dla mnie istna "fatamorgana". Przede wszystkim, kogo Arabia ma wysłać - skoro w kraju nawet w szkołach  lekcji wychowania fizycznego dla dziewcząt nie ma. Nie ma tradycji "uprawiania sportu przez kobiety" - sportu "konkurencyjnego", zawodowego, grupowego czy jakiegokolwiek innego.  Gdzieś tam Saudyjki sobie ćwiczą, pływają czy raczej moczą w prywatnych basenach. Parę uda się na siłownię [są legalne i są w klinikach medycznych i szpitalach]... Kilka przebiegnie się po bieżni w klubie tylko dla kobiet.  Rekreacyjnie, dla zdrowia. Procent nikły.

Oczywiście :) Saudyjczycy mają już jedną "olimpiadową" medalistkę - Dalmę Malhas - jeżdzącą konno, ale - wg doniesień nie zakwalifikowała się do Igrzysk, czy bodajże - koń odniósł kontuzję. Bóg jeden wie.

Jedno jest pewne - nie ma fizycznie - Saudyjki, wychowanej na saudyjskiej ziemi, która byłaby w stanie stanąć w szranki z zawodowymi mistrzyniami w przeróżnych dziedzinach sportu. Kto zatem reprezentuje piękną płeć saudyjską?

Wg prasy [chymkam sobie teraz]: Sarah Attar - która urodziła się [1992 r.] i wychowała w.... Stanach... Domniemywam, iż ojciec z racji imienia jest Saudyjczykiem, zaś matka Amerykanką. Drugą kobietą reprezentującą Arabią jest szesnastoletnia, Wodjan Ali Seraj Abdulrahim Shahrkhani - ponoć ma startować w konkurencji judo... aczkolwiek i tu jawią się problemy, albowiem powinna wedle saudyjskich norm - mieć strój zgodny z islamem, a ponoć Komitet Olimpijski na chustę na głowie nie zezwolił [odnoszę się do doniesień prasowych, potwierdza je również Laura Bashraheel, autorka artykułu w Saudi Gazette - link poniżej.]. Kim jest Wodjan - nie wiadomo... Z tego co wyczytałam i ona - ponoć mieszka poza Arabią [choć urodzona w Mekce w 1996 r.],  a dane osobowe wskazują, iż obywatelstwo ma raczej "nabyte" - saudyjskiego imienia ani nazwiska nie nosi.

Także, udział "Saudyjek" w Igrzyskach - czysto pro forma.

I p.s.: Gazeta Arab News - najbardziej poczytna w Arabii, anglojęzyczna, o udziale kobiet reprezentujących Arabię w ogóle nie wspomina...

I P.S. [po chwili ;)] - Saudi Gazette umieszcza artykuł: Female Saudi Olympians make history

26 komentarzy:

Beata pisze...

No tak, lepiej babę zamknąć w domu!

Księżna Foksal pisze...

z drugiej strony, dobre i pro forma, no nie?
zdziwiło mnie, że paradowały z odsłoniętymi twarzami, ale skoro to Saudyjki z "importu" - wszystko jasne.
ale lepiej tak, niż gdyby ich wcale nie było na tej olimpiadzie.
no i muszę zobaczyć tę walkę w chuście. ide o zakład, ze zleci w pierwszej minucie.

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

Wśród autochtonek czystej krwi ;) - są i takie, które nie osłaniają twarzy, więc nie ma się co dziwić... A walki w chuście raczej nie będzie - jeśli komitet zabronił?

Anonimowy pisze...

Witam,
ja dodam swoje trzy grosze;) szczerze mówiąc to Olimpiada nigdy mnie nie fascynowała... ale powinni wprowadzić jednak wf dla kobiet w szkołach. Przecież szkoły i tak są z rozdzielnością płci... Nie mogę tego zrozumieć.
Jeśli już im tak zależy, żeby młode dziewczęta nie uprawiały żadnych sportów, to niech choć propagują sport wśród starszych, już mężatek, np. takie fajne ćwiczenia matek z małymi dziećmi;)

A co do tej reprezentacji to dobrze, że ktoś pojechał;)

pozdrawiam,
Gosia.

MałaMi pisze...

dobrze, że mogły się pojawić na olimpiadzie!

Anonimowy pisze...

3 tyg. temu wróciłam z Malezji gdzie wypoczywały istne tabuny Saudich, nie wiem jakiś szczyt sezonu urlopowego? Widok był trochę porażający. Wszędzie tam gdzie nie dało się poruszać samochodami lub taksówkami czyli np w parkach ogrodach itp. widać było Saudyjczyków usiłujących poruszać się pieszo. Kobiety odziane przepisowo, dosłownie słaniające się na nogach te z odsłoniętymi twarzami tak niesłychanie spocone i dyszące czerwone wyglądały jakby zaraz miały zemrzeć na udar słoneczny z kompletnie rozpłyniętym makijażem i drżącymi jak galareta rękami. Dodam że faceci w krótkich rękawkach a często i spodniach maszerujący obok nich wyglądali nie lepiej - widać że kompletnie nie mają zwyczaju chodzenia - to dla nich pełna egzotyka i olbrzymi problem sprawia im przejście kilkuset metrów. Starsze kobiety i faceci prawie wszyscy z potężną nadwagą. Niezłe koszty będzie ponosiło państwo na walkę z chorobami cywilizacyjnymi...
drazetka

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

Drażetka: Malezja jest jednym z ulubionych kierunków turystycznych Saudyjczyków - abaja nikogo tam nie dziwi ;). W ogóle w krajach nad Zatoką Perską tradycja poruszania się pieszo, ogranicza się do - kilkuset metrów ;) - w upały naprawdę ciężko poza klimatyzowanym wnętrzem, nawet osobie bez potwornej nadwagi ;). Ja sama postanowiłam niedawno wybrać się do pobliskiego banku z trójką dzieci za ręke ;) - 50 stopni w pełnym słońcu, jak nie wiecej. Dotarłam i spocona i czerwona ;) - choć bez rozmywającego się makijażu ;). Byłam jedyną kobietą idącą pieszo... Chciałabym też zaznaczyć :). że nie każda kobieta w czarnej abaji to Saudyjka... Mnie za Saudyjkę wzięto kiedyś w Turcji ;) - właśnie, bom była w abaji.

Anonimowy pisze...

No tak, ale w tym samym czasie lokalni ludzie i większość europejczyków normalnie chodziła pocąc się mniej lub bardziej, ale nie wyglądała jakby zaraz miała umrzeć na zawał serca :)
Akurat w różnych "książkach wejść" np. do parku narodowego wpisujący podawali swoją narodowość i było dosłownie 50% Saudyjczyków i 50% z pozostałych krajów świata ;) - istny wysyp więc prawdopodobieństwo że to byli oni - wysokie. Sporo też było Katarczyków n przykład. Sezon urlopowy dla tej części świata w pełni...?

Anonimowy pisze...

|Myśle, że Drażetrka miała raczej na myśli ubiór na takie temperatury co pewnie przyczynia się do bardzo ograniczonej aktywnosci fizycznej. I ten kontrast w postaci panów w krótkich spodenkach... Cóż, też dla mnie to strasznie dziwne choć tradycje szanuje...

Mogliby tym Saudyjkom odpuscic :) - chociaz kto...imam ? Saudyjczycy.. ? normy obyczajowe...?

ale u nas w Polsce nikt nie chodzi w strojach ludowych na co dzień, bo niewygodnie .

Przyznaje, gdy w Polsce sa upały powyżej 30 stopni i mam iść ubrana według dress codu do pracy przyzywam katusze :) w drodze miedzy klimatyzowanym autem a klimatyzowanym biurem. I jakoś nie przekonuje mnie "przewiewność" CZARNEJ abaji.
Ariadna

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Ariadna: To tak, jakby utyskiwać nad habitem zakonnym czy książęcym.

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

A nawiązując do abaji, bardzo ładne stroje mają Saudyjki, abaje delitatne, z różowymi wstawkami :) pod spodem zielone sukienki z różowymi motywem :). Podoba mi się :).

Anonimowy pisze...

Salam Pani Umm Latifo,
znalazlam bardzo ciekawa informacje, ze na festiwalu w Wenecji bedzie reprezentowana Arabia Saudyjska (link do informacji w CNN): http://edition.cnn.com/2012/05/25/world/meast/saudi-film-wadjda-mansour/index.html
z fileme Wadja.
ciekawe.
czy moge prosic o komentarz?
pozdrawiam
Agnieszka

Anonimowy pisze...

A odnośnie wakacji w Malezji przez Saudyjczyków. Moi dobrzy znajomi z krwi i kości Saudyjczycy również byli w Malezji na 2 tyg. Z tym, że znajoma w Arabi oczywiście zakrywa się od stóp do głów, ale już w Malezji pozowliła sobie na kolorowe stroje (spodnie lub długa spudnica, bluzka z dł. rękawem i chusta na głowę). Wyglądała super. Jej mąż i syn mieli łatwiej krótkie spodenki za kolana i koszulka. Jak mi sama powiedziała, nie wyobraża sobie, aby na wakacjach zakrywać się czarną abają. Chociaż sama przyznaje, że w takim stroju jest jej gorąco mimo, że jest bardzo przewiewny.
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Moja znajoma Saudyjka, także nie nosi abaji, chyba, że jest u siebie, wtedy jest to wymagane, a dokładnie w Dżeddzie.POza granicami, np w POlsce, pozwala sobie na kolorowe stroje, z tym, że wszystko zakrywa, łącznie z włosami,czuję się wtedy komfortowo i przewiewnie, kocha swój kraj, ale jak mówi dyskryminacja kobiet i chociażby nakaz noszenia czarnej abaji, jest dla niej udręką.

Anonimowy pisze...

Tradycja jest swoiście pojmowana... na setki setki setki par z kobietą w abai widziałam jednego (!) arabskiego faceta w thobie. Wszyscy w krótkich rękawkach a często i spodenkach...Natomiast były kobiety pozbawione nawet "szpary na oczy" i noszące wełniane czarne rękawiczki przy wilgotności powietrza około 100%...w imię czego i jaki to ma sens - oczywiście dla mnie to nie pierwszyzna widziałam już takie "przypadki" wśród arabskich turystów w Stambule a mężczyzna obok takiej kobiety nierzadko przechadzał się w krótkawych spodniach...niemniej jednak w Malezji część kobiet o arabskich rysach twarzy faktycznie chodziła przestrzegając zasad hidżabu ale w jasnych przewiewnych w miarę ubraniach nosząc np. spodnie i przewiewną tunikę oraz chustę... ale kobiet w abajach były całe tabuny...
Drazetka

Anonimowy pisze...

Dla mnie osobiście najgorszą rzeczą jest kiedy kobiety w abajach i z chustami na głowie wchodzą do basenu w których inni są w strojach kompielowych. Jest to dla mnie nie higieniczne i nie do zaakceptowania.

Księżna Foksal pisze...

owszem, nasze zakonnice i zakonnicy również męczą się w upały, szczególnie te zgromadzenia, gdzie obowiazkowy czarny habit.
ale u nas to tylko dwa miesiące - i to przeciez często pada. a w zimie to juz w ogóle habit bomba.
rzecz w tym, że czerń i ogólne okutanie w Arabii to jakaś pomyłka jest.
czemu nie wymagaja koloru białego lub niebieskiego? sens byłby wiekszy.
ja bym to zmieniła, ha!
hehe.

Anonimowy pisze...

Wszystko, co przenika do tradycji ma swoje uzasadnienie. A tradycyjna jest czerń. Ludzie w Arabii drzewiej nie żyli w ceglano-betonowo-szklanych miastach, ale na pustyni, w osadach/obozach, często mobilnych, w grubo tkanych wełnianych namiotach. Jeśli ktoś ma doświadczenie z pobytami dłuższymi na pustyni, to wie, że różnice temperatur są na nich ogromne. Namioty, tak jak i tradycyjne stroje są czarne, bo czarne kumuluje promieniowanie słoneczne i dzięki temu różnic tych tak mocno się nie odczuwa. I to nie tylko w Arabii - Tuaregowie, tak jak i Beduini, też odziewają się w ciemne zawoje od stóp do głów.

Dziś noszenie czerni również znajduje swoje uzasadnienienie, nawet w nagrzanym słońcem mieście - zwyczajnie, dla kobiety ceniącej sobie skromność, ważne jest, że ciemne prześwituje mniej lub wcale. Kiedyś desperacko poszukiwałam białej luźnej koszuli, która służyłaby mi do wyczynów i sportów wodnych i nie prześwitywała. Dziś już wiem, że to mi się nie uda:) Ważny jest dobry, naturalny materiał, luźny któj i można góry Hidżazu przenosić.

Co do kapieli w abayach w basenie. Nie jestem naczelną higienistką kraju, ale coś mi mówi, że to na naszym ciele gromadzą się głównie te szkodliwe dla innych pływających w basenie drobnoustroje i inne paskudztwa. Abaja ma niewątpliwie większą powierzchnię niż tradycyjne kąpielówki, lub strój pań pływających, ale flora na niej raczej podobna - wiem,wiem, ciągnie się po ziemi, ale i "strój kąpielowy" siada też w różnych miejscach. Proszę więc sobie wyobrazić, że zamiast jednej damy w długiej czerni w basenie jest 20 (?) pań w strojach tradycyjnych. Jeśli to nie zadziała, zawsze można się nie męczyć i plusnąć do morza.

Ramadan karim,
Ordonija

Anonimowy pisze...

W przypadku pani mączącej się w całym ubiorze, to niestety ona została z basenu wyproszona. Ponieważ to ona właśnie chodziła od morza do basenu, siadając "gdzie popadnie" w pełnym ubiorze i nie biorąc prysznica w celu oplukania okrycia z soli morskiej. Dużo łatwiej jednak opłukać ciało z kompielówek niż okrycie wierzchnie + ubranie czy też strój pod spodem. Już nie mówiąc jak po kilku godzinach spędzonych w wodzie i na zewnątzr gdzie temperatury były bardzo wysokie jaki brudek musiał się w tym wszytskim zbierać. Niestety polska wycieczka po 2 dniu takiego moczenia się tej pani nie wytrzymała. Było to nie miłe przeżycie. Z całym szacunkiem. W takich przypadkach uważam, że jeżeli się ktoś decuduje na moczenie w płenym ubiorze to powinnien wybierać miejsca i hotele, w których taki widok nikgo nie denerwuje, albo poprostu spędzać czas na otwartych akwenach. Okazało się, że w ostatnim czasie nie był to pierwszy i ostatni tego typu przypadek. Pozdrawiam serdecznie.

Anonimowy pisze...

Szanowny interlokutorze/orko. Przyjmuję argumentację, jednak trwam przy swoim. Oczywiście, skoro po kapieli pani ta nie poszła się przebrać, uchybiła ewidentnie i obyczajom i basenowej higienie - ja mam ubrania do kapieli osobne:) i korzystam z prysznica przed kąpielą, przebieram się po wyjściu z wody. Nie wyobrażam sobie, by ta dama w mokrym stroju, oblepiającym ciało, nadal siedziała na plaży. W takim przypadku, to rzeczywiście nie zachowała się stosownie, ale nie znam sytuacji, nie będę ocenieć. Chciałabym zwrócić jednak uwagę na stwierdzenie - "ktoś decuduje na moczenie w pełnym ubiorze". Prosze zrozumieć, to nie jest kwestia wyboru:).
Pojawiło się też stwierdzenie "to nie jest do zaakceptowania". Proszę sobie wyobrazić, że Egipcjanie, Tunezyjczycy Jordańczycy, Syryjczycy, oraz inne nacje "islamskie" muszą akceptować turystów, którzy nie respektują nawet w najmniejszym stopniu zasad obyczajowych panujących w tych krajach, tak co do stroju jak i zachowania. Turyści w strojach kąpielowych, lub bardzo skąpo okryci poruszają się często nazbyt swobodnie w przestrzeni publicznej, nie tylko hotelach, gdzie też pracują głównie Arabowie. Widywałam panie w "stroju" topless w Tunezji na plaży, przez którą przechodziły całe rodziny arabskie. Jedyne miejsca, do których turyści mają ograniczony dostęp, to miejsca kultu religijnego. Często słyszę argument, który mnie smuci - niech się cywilizują, jeśli chcą mieć turystów, hmmm. Niestety, nie wszystkie kraje arabskie mają ropę i inne surowce, nie wszystkie miały dobrych i oświeconych przywódców, którzy zapewniliby im dobrą gospodarkę, samowyżywiającą się bez konieczności wspierania się na środkach od turystów, których obyczaje są dla nich tak obce. W hotelach, do których Państwo jeździcie pracownik wyższego szczebla - Egipcjanin, zarabia, jak ma szczęście ok. 200 USD miesięcznie, w drogim hotelu, zachodniej sieci (pracuje 7 dni w tygodniu). To pieniądz narzuca zasady, a nie wzajemny szacunek. Absolutnie rozumiem władze Arabii Saudyjskiej, że nie spieszą się z otwarciem ramion w kierunku turystów i stąd kąpią się w takich strojach w swoim kraju, w jakich czują się komfortowo.
Ordonija

Anonimowy pisze...

Witam Państwa. Zasmucił mnie trochę komentarz Pani Ordoniji. Czyżby rzeczywiście w krajach arabskich goszczono nas tylko ze względu na pieniądz? Jeśli tak to to jest smutne. Pieniądz, pieniądzem, ale dotychczas myślałam, że wymiana kulturowa sprzyja obu stronom i wszyscy są tym zainteresowani. Widząc w Egipcie czy Tunezji bawiące się wspólnie dzieci różnych nacji i wyznań aż serce rośnie. Takie dzieci, gdy dorosną do walki już ze sobą nie staną i to do walki w różnym rozumieniu. Tak buduje się ludzką, ogólnonarodową wrażliwość i znosi podziały. Korzyści z tego wynikających nie można przecenić. W końcu, jak powiedział mi jeden z Tunezyjczyków, wszyscy wierzymy w tego samego Boga. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Jola

Anonimowy pisze...

Droga Ordonija
ad rem
panie MAJĄ WYBÓR - moga się nie kąpać skoro nie moga się rozebrać.
Proszę tez nie ubolewać nad cieprieniem nacji islamskich "zmuszonych" do oglądania pań w bikini. Moga zrezygnowac z turystów. No, ale wtedy będa musiali zrezygnowac z ich pieniędzy. Co prawda nie skalają oczy nagą Europejką. Życie to sztuka wyboru.
Pozdrawiam
Anette

mojra pisze...

1. Dlaczego ktoś napisał o "kompieli"? ja rozumiem, że można ogonka nad "z" nie postawić, ale z tego, co pamiętam to kąpiel się pisze przez "ą". Taka nosówka...
2. Akurat nie uważam, że trzeba wszystkie muzułmanki wyzwalać. Zwłaszcza na model zachodni. Ja bym wyzwalała te, którym nie pozwala się uczyć, bo ktoś stwierdził, że tego wymaga Islam. Mało wiem o tej religii, ale z tego co pamiętam to Muzułmanin niezależnie od płci powinien pogłębiać swoją wiedzę. A jak można ją absorbować jeśli nie pozna się sztuki czytania?
3. W kwestii ubioru. Litości. Mnie tam nie przeszkadza jak koło mnie przemknie Muzułmanka. Ba! Obejrzę się za taką by zobaczyć jaką ma chustę, szal itp. Bardziej mnie mierzi "wyzwolona" Europejka. Zwłaszcza taka, która ma rozmiar XXL a ubiera się w M-kę i to jej się wylewa.
4. WF w szkołach publicznych w Saudi powinien być. I nie ma głupich tłumaczeń "bo dziewczyna się rozdziewiczy" (tak, tak to ponoć główny i chyba jedyny powód dla którego nie wprowadzono do żeńskich szkół lekcji sportu). Wiem jak dziewictwo jest dla kobiety ważne. Zwłaszcza takiej nastolatki. Tylko, że jeśli nie będzie się dziewcząt uczyć sportu to będą one chorować na otyłość, cukrzycę. Siądzie im wszystko. Już teraz wiele kobiet (i mężczyzn) z rodzin królewskich lata na zachód (w tym do Polski) by się wyleczyć z otyłości. Ale to musi być ruch. Mężczyźni muszą sobie zdać sprawę, że jeśli chcą zdrowego syna to matka też powinna być zdrowa. Bo chyba nie każdego Saudyjczyka stać na samoloty i lekarzy...W Arabii też pewnie jest bieda.

Anonimowy pisze...

Ciekawe czy tym, którym przeszkadza muzułmanka w stroju płetwonuka na basenie, nie przeszkadza to, że co drugi człek do basenu sika. Higiena to hihigiena!

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Mojra: Mądrość wielką niosą Twe słowa :).

rudzin pisze...

Nic mnie tak nie irytuje jak orto-terorysci a'propos "kompieli"

"Nie wierz w czyjeś zdanie, ani go nie przyjmuj, dopóki nie przekonasz się, że jest w pełni słuszne. Postępując inaczej wyrządzasz sobie krzywdę i daleki będziesz od poznania prawdy. Traktuj ludzi z czystym sercem, bez uprzedzeń, jak ktoś, kto chce zrozumieć i słuchać, by powiększyć swoją wiedzę, i przyjąć jeśli jest słuszna, a odrzucić, jeśli jest błędna". Ibn Hazm