©2008-2013 arabiasaudyjska.blogspot.com / Umm Latifa in Saudi Kingdom
ALL RIGHTS RESERVED / wszelkie prawa zastrzeżone
Kopiowanie i rozpowszechnianie artykułów, treści opublikowanych oraz zdjęć mego autorstwa bez mej zgody pisemnej zabronione.

Respect copy rights - they are protected.
Copying images, text published on the blog without a written permit from the author is forbidden, as well as removing name of the author and address of the blog from images published underneath. Do not commit cyber crime.


28 czerwca 2012

o życiu kobiety w Arabii... wywiad dla Anny Sierant

photo: Umm Latifa




Myślę, że to dobry moment. Przed napisaniem wywiadu - Kto kryje się za zasłoną, czyli kobieta w Arabii Saudyjskiej, Ania Sierant, nadesłała mi majl [zawsze mam problem, jak poprawnie napisać to słowo - imejl, emajl, majl, mejl?] z garścią pytań. Pomyślałam, że warto podzielić się z Państwem mymi przemyśleniami i spostrzeżeniami, po dziewięciu latach w Arabii...






Anna Sierant: (1) Jak to się stało, że zamieszkała Pani w KSA?

Umm Latifa: Wyszłam za mąż za Saudyjczyka i przyjechałam do Arabii, czy - wyemigrowałam za mężem.

2) Czy mogłaby Pani opisać typowy dzień saudyjskiej kobiety?

Dzień Saudyjki oscyluje wokół domu i wielodzietnej rodziny. Kobiety w Arabii wykonują te same prace, co Polki, które decydują się na pozostanie w domu. Zmieniają pieluchy, piorą, sprzątają, gotują, robią zakupy. Czas wolny to spotkania w rozległym rodzinnym gronie, z przyjaciółkami. Podobnie wygląda dzień zamężnej Saudyjki pracującej, choć jej obowiązki domowe przejmuje gosposia. Saudyjczycy nie kwapią się do dzielenia z żonami pracami domowymi, nawet, gdy te decydują się podjąć pracę zawodową. Nudą tchnie typowy dzień nastolatki. Poza szkołą i nauką, Arabia niewiele ma im do zaoferowania. Jeśli brakuje pasji i zainteresowań, pozostaje telewizja, Internet i zakupy w centrach handlowych.

3) Czy Saudyjki uważają, że są traktowane gorzej niż mężczyźni? Czy np. przeszkadza im zakaz prowadzenia pojazdów, konieczność uzyskania zgody mahrama np. na pracę? Czy zależy to od wykształcenia, części kraju, z którego dana osoba pochodzi?

Pewien procent kobiet tak uważa, lecz jeśli zapyta mnie Pani – jaki? – nie potrafię udzielić odpowiedzi. Wykształcenie ma tu duże znaczenie, jak również status społeczny umożliwiający podróże za granice Arabii i konfrontację z realiami życia kobiet w innych krajach. Wiele zależy od stopnia religijności, czy raczej – określonej interpretacji reguł religijnych. Islam rozgranicza obowiązki kobiety i mężczyzny biorąc pod uwagę predyspozycje fizyczne i psychiczne, mężczyzna powinien być żywicielem i opiekunem, a kobieta – strażniczką domowego ogniska. Wiele Saudyjek wierzy, iż objawiony w Koranie nakaz otaczania kobiet opieką obejmuje nadzór mahrama nad niemalże każdym krokiem ich życia i są z formalnego systemu obowiązującego w Arabii zadowolone. I są to kobiety z wyższym wykształceniem. Są też i takie, które z tak szczegółową interpretacją się nie zgadzają, albowiem skutkuje ona poważnymi nadużyciami ze strony opiekunów. Nie oznacza to, że podważają słowo Boże, chcą jedynie należytej regulacji systemu prawnego.

Zakaz prowadzenia samochodów nie ma nic wspólnego z islamem – wielu uczonych w religii to podkreśla, aczkolwiek są tacy, którzy podtrzymują, że kobiety w Arabii nie powinny siadać za kółkiem – albowiem narazi je to na niebezpieczeństwo, doprowadzi do szerzenia demoralizacji, zwiększy tłok na autostradzie, przysporzy problemów organizacyjnych, i tym podobne. I są Saudyjki, które te poglądy podzielają. Z drugiej strony zwiększa się w Królestwie grupa kobiet – jak i mężczyzn, którzy domagają się przyznania paniom prawa do samodzielnego prowadzenia wozów - rosną koszty życia, Saudyjki chcą jak i często - muszą podejmować się prac zarobkowych, wielu nie odpowiada bycie wożoną przez niespokrewnionego z nimi mężczyznę. Co ciekawe, Beduinki od lat prowadzą samochody po pustyni i nikt za to nie sadza ich w więzieniu ani nie skazuje na karę chłosty.  
Co do obowiązku wydawania zgody mahrama na podejmowanie pracy, z wypowiedzi Saudyjek pojawiających się w prasie wynika, że został zniesiony.

4) Jak wygląda to wyrażenie zgody przez mahrama? Podpisuje on jakieś papiery, odwiedza urząd?

Może to być podpisanie formularza, przedłożenie pisma sporządzonego własnoręcznie przez mahrama, czasami konieczne jest osobiste stawiennictwo. Pamiętam – moje pierwsze zdziwienie, gdy parę lat temu, jeden z lokalnych uniwersytetów organizował kurs arabskiego dla cudzoziemek. Podczas dopełniania formalności, powiadomiono mnie, że muszę przedłożyć pismo zawierające odręczną zgodę mego mahrama (od cudzoziemek, które przybyły do Arabii do pracy –pracodawcy] na podjęcie nauczania. Z kolei w instytucji, do której obecnie uczęszczam – zgody takowej przestawiać nie trzeba.

5) Co, i czy w ogóle coś, zszokowało Panią najbardziej w relacjach damsko-męskich w Arabii? Czy rzeczywiście tak jest, że głowa rodziny rządzi silną ręką, a kobieta siedzi cicho jak mysz pod miotłą, czy to stereotypowy obraz arabskiej familii, jaki mają ludzie Zachodu? Czy też może trudno stwierdzić, bo sprawy rodzinne pozostają w rodzinie :)

Ograniczenie interakcji społecznej kobiet i mężczyzn jest w Arabii większe niż w jakimkolwiek innym kraju na świecie. Dotyczy to nawet przestrzeni osobistej – panowie i panie powinni mijać się z daleka, a sprzedawca w sklepie podaje resztę tak, by nie dotknąć kobiecej dłoni. Bardzo cenię reguły saudyjskiej etykiety w relacjach damsko-męskich, przede wszystkim te, które wynikają z zasad islamu. Jest kilka reguł dotyczących oficjalnego rozdziału płci, które trudno mi zrozumieć po dziś dzień – jak na przykład zakaz wstępu dla kobiet do niektórych instytucji państwowych, czy wymóg stawiennictwa mahrama w sądzie – wraz z kobietą, niemożność podejmowania się przez kobiety kończące studia prawnicze reprezentowania klientów w salach sądowych, podczas gdy w innych miejscach publicznych takich jak szpitale kobiety od lat pracują ramię w ramię z mężczyznami, a w centrach handlowych, w których kupują w 99 % kobiety za ladą stoją w 99,9% mężczyźni. Islam zabrania przebywania sam na sam, na osobności niespokrewnionych kobiet i mężczyzn, a w wielu saudyjskich domach zatrudnienie znajdują – legalnie - azjatyckie gosposie i nijak powiązani węzłami krwi kierowcy zazwyczaj z krajów trzeciego świata.

Co do układu sił w rodzinie, trudno stwierdzić autorytatywnie. Saudyjczycy nie będą ogłaszać wszem i wobec, że siedzą pod pantoflem żony, choć z relacji męża wiem, iż bywa, że trzęsą białymi thobami przed połowicami. Relacje rodzinne to kwestie bardzo indywidualne, pozostają w obrębie wysokich murów okalających saudyjskie domy, aczkolwiek obraz Saudyjki siedzącej w domu niczym mysz pod miotłą to stereotyp. Wiele Arabek, które poznałam, to kobiety o silnym charakterze i wielkiej woli, bynajmniej nieusunięte w cień przez mężów czy ojców.

6) Gdyby było to w Pani mocy, co zmieniłaby Pani w Arabii, by uczynić życie kobiet łatwiejszym?

Na pewno zaczęłabym od wprowadzenia minimalnego wieku uprawniającego do zawarcia małżeństwa, nad którym wedle doniesień lokalnej prasy obradują obecnie władze. Następnie usiadłabym z Saudyjkami przy okrągłym stole i zadała im pytanie – jakich zmian pragną. Wedle mej oceny, jest tak dużo kwestii do uregulowania, że nie w sposób ich tu streścić. Chciałabym, by kobiety w Arabi miały większy i realny wpływ na swe życie.

7) Media zachodnie często nazywają Arabię Saudyjska "największym więzieniem kobiet na świecie". Czy zgodziłaby się Pani z tym stwierdzeniem, czy jednak jest to "lekka" przesada? Czy mogłaby Pani wskazać, w czym życie Saudyjki jest łatwiejsze niż Polki?

Nie tylko media nazywają w ten sposób Arabię, same Saudyjki nim się posługują. Jeśli odniesiemy do hasło to swobody przemieszczania, przekraczania granic czy wyboru, jest zasadne. Z drugiej strony są w Arabii kobiety, które nie wyobrażają sobie życia w innych realiach czy według innych reguł. To ich kraj, ich religia, wiara, tradycja, obyczaje i zwyczaje. Otaczane opieką przez rodziny, nie muszą opuszczać rodzinnych domów i żyć na własny rachunek po ukończeniu edukacji. Ba – to jest w Arabii nieprzyjęte, niespotykane. Klasa wyższa i średnia żyje bardzo wygodnie, - przede wszystkim kobiety, których opiekunowie to mężczyźni o głębokich kiesach i wielkich sercach.

8) Co jest najgorszą przeszkodą, najtrudniejszą sprawą w byciu kobietą w Arabii?

Uzależnienie kobiet od opiekuna płci męskiej, wciąż mała ilość instytucji działających na rzecz obrony i ochrony praw kobiet oraz niewystarczające zaplecze socjalne dla tych, które mahrama nie mają – wdów, rozwódek. Ich życie w Arabii jest ciężkie, jeśli nie wywodzą się z zamożnych rodzin.

9) Czy, mimo że jest Pani muzułmanką, nie była Pani zaskoczona widokiem kobiet w czarnych abajach, zakrytych od stóp do głów? Czy zdarza się, by jakaś Saudyjka odkrywała twarz, a nawet - włosy? Czy jest to raczej rzadko spotykane? Jak jest to odbierane przez otoczenie?

To było dziwne uczucie, ale nie – nie określiłabym go mianem zaskoczenia, raczej zaciekawienie, fascynacja. Nakazy islamu dotyczące kobiecego przyodziewku są bardzo precyzyjne, choć sam Koran dość ogólnie o nich wspomina, to reguluje je tradycja – sunna pierwszych muzułmanek. Saudyjki przywdziewają abaje i nikaby wychodząc z domów - gdy udają się do miejsc publicznych, w których nie panuje rozdzielność płci. Dwadzieścia pięć lat temu nie uświadczylibyśmy na ulicach Rijadu kobiety bez zasłony na twarzy. Dzisiaj ujrzymy je w wielkich metropoliach, w centrach handlowych, szpitalach. Większość z nich to cudzoziemki, Arabki z ościennych krajów, a między nimi – Saudyjki, one stanowią nikły procent w tej grupie, przynajmniej w Rijadzie. Dżeddah jest bardziej liberalna, czy może raczej mniej konserwatywna – wedle tego, co mówią sami Saudyjczycy. Odsłonięcie twarzy na prowincji jest niespotykane. Warto podkreślić, iż przeciętna Saudyjka nie postrzega abaji ani nikabu jako utrudnienia, ciężaru czy jarzma na nią narzuconego. Wręcz przeciwnie, często widuję kobiety, które nie odsłaniają twarzy nawet w miejscach, do których wstęp mężczyznom jest zabroniony, a wśród Beduinek znajdziemy takie, które twarzy nie odsłaniają nawet przed mężem. Śmiem twierdzić, iż przeważający procent kobiet w Arabii zakrywa się – powodując wiarą, ite, które to czynią doświadczają ogromnej dozy szacunku. Ważna jest też bardzo opinia publiczna - należyte prowadzenie się matki jest niejako gwarantem, iż córka podąży jej śladem. To są oczywiście pewne uogólnienia, nie wszyscy Saudyjczycy myślą jednotorowo.

Odsłonięcie włosów przez Saudyjkę w miejscu publicznym to rzadkość, zazwyczaj czynią to młode dziewczęta i to tak – by spod szala wydostawał się kosmyk. Tu sądzę warto zaznaczyć, iż uczeni w islamie dzielą się na dwie grupy odnośnie okrywania twarzy – tych, którzy uznają je za obowiązujące i tych, którzy wierzą, iż jest to rzecz zalecana, lecz nie przymusowa. Co do obowiązku okrywania włosów przez kobiety są jednomyślni.

10) Arabia zaskoczyła Panią pozytywnie czy negatywnie? Czego najbardziej się Pani obawiała przed przyjazdem?

Miałam wiele obaw – leciałam praktycznie w nieznane. Jak się odnajdę w tym diametralnie innym kraju, znanym tylko z opowieści, czy uda mi się przystosować, zaklimatyzować? Jak ułożą się relacje z rodziną męża? Pierwsze wrażenia były bardzo pozytywne – z punktu widzenia wyznawczyni islamu jak i cudzoziemki dołączającej do saudyjskiej rodziny. To była radość, oczarowanie, odkrywanie, poznawanie nowego świata. Bycie w nim. Rozczarowania pojawiły się – co normalne - w miarę upływającego czasu oraz gromadzonego bagażu doświadczeń i obserwacji. Chciałabym widzieć Arabię – idealnym krajem podążającym drogą środka.

11) Większość mieszkańców Zachodu widzi Saudyjki jako biedne, sponiewierane osoby, bez żadnych praw, i o te prawa walczyć nieumiejące. Czy nie jest to po prostu kolejny stereotyp? Osoby, które przywołuje Pani na blogu - fotografki, artystki, a nawet kobiety-pilotki i jedna księżniczka zdają się temu przeczyć :)

Fakt, że widzimy Saudyjki spowite w czerń, nie oznacza, że są to istoty bez charakteru, godności, ambicji, siły woli i ducha. Kobiety w Arabii starają się realizować swoje marzenia, pasje i są takie, którym dzięki wsparciu rodziny oraz zapleczu finansowemu to się udaje. Kończą uniwersytety, prowadzą firmy, inwestują na giełdzie, pracują w szpitalach, biurach prawnych, szkołach, piszą książki. Hanadi Al-Hindi pilotuje samoloty saudyjskiego księcia. Młodziutka Dalma Ruszdi Malhas jest pierwszą Saudyjką, która zdobyła olimpijski brąz w Letnich Igrzyskach Olimpijskich Młodzieży w Singapurze. Tagrid Al-Bagszi, Ola Hidżazi malują przepiękne, intrygujące obrazy. Nura Al-Fajiz zapisała się na kartach historii jako pierwsza wiceminister ds. edukacji kobiet. Dr Salwa Al-Hazza jest wybitną okulistką.

Są Saudyjki, które domagają się zmiany sytuacji kobiet. Wiele czyni to piórem, Eman An-Nafjan publikuje na łamach swego bloga odważne artykuły. To inteligentna i charyzmatyczna kobieta. Obserwuje jej zmagania od dnia, w którym pojawiła się w internetowej przestrzeni. Intryguje Hala Al-Dosari, która udzieliła mi niezwykle interesującego wywiadu o życiu Saudyjki w Królestwie. Są kobiety, które zabiegają o poprawę sytuacji kobiet – w sposób kontrowersyjny wedle części społeczeństwa saudyjskiego – jak Manal Al-Szarif, założycielka ruchu „Naucz mnie prowadzić, bym mogła o siebie dbać”. Manal w maju ubiegłego roku siadła za kierownicą i ruszyła ulicami saudyjskiego miasta domagając się zniesienia zakazu prowadzenia aut. Taka forma konfrontacji, protestu jest w Arabii niemile widziana – tym bardziej ze strony kobiety. Manal została aresztowana, a przed karą chłosty uratował ją akt ułaskawienia przez króla, który jak wyczytałam zabronił również aresztowania kobiet za prowadzenie wozów. Wadżiha Huwajder założyła lata temu nieformalne Stowarzyszenie na rzecz Ochrony i Obrony Praw kobiet w Arabii Saudyjskiej. Samar Badawi w trakcie batalii z ojcem o zgodę na zawarcie małżeństwa, trafiła do więzienia oskarżona przez niego o nieposłuszeństwo. Ona też podjęła się prób zmiany sytuacji kobiet. Saudyjki mają swoje bohaterki, imion wielu z nich nie znamy. Moc kobiet nie ośmiela się na jawną konfrontację, wystąpienie wbrew tradycjom, zwyczajom, prawom.

12) Czy można powiedzieć, że sytuacja kobiet w Arabii polepsza się? Czy może jest gorzej i gorzej? Czy jest szansa, i przyzwolenie społeczne, na zniesienie systemu z mahramem i zakazu prowadzenia auta?

Sytuacja poprawiła się i to znacznie odkąd wstąpił na tron król Abdullah - postrzegany jest jako władca wielkiego serca. W wywiadzie z Barbarą Walters w 2005 roku rzekł: „Mocno wierzę w prawa kobiet. Moja matka jest kobietą. Moja siostra jest kobietą. Moja żona jest kobietą”. Kobiety są pełnoprawnymi członkiniami szury – organu doradczego. Choć wśród 180 foteli, przeznaczono dla kobiet tylko 11, to ogromny krok naprzód. We wrześniu 2011 na mocy decyzji króla nadano Saudyjkom pełne prawa wyborcze - mogą startować w wyborach do władz municypalnych, jak i głosować. Tworzone są dla kobiet nowe miejsca pracy. Budowane są nowe szkoły, uniwersytety - zawiadują nimi kobiety dla kobiet. W urzędach publicznych powstają działy obsadzane przez płeć piękną. Co do zniesienia systemu mahrama i zakazu prowadzenia samochodów, są głosy za, jak i przeciw… Rodzą się internetowe kampanie, pojawiają artykuły prasowe, media odgrywają tu ogromną rolę. W Arabii mieszkam relatywnie krótko, ale doświadczam wielu zmian na lepsze, dlatego nie tracę optymizmu i wierzę, że moje córki zasiądą pewnego dnia za kierownicą.

13) Czego najbardziej brakuje Pani w Arabii, a co kojarzy się z Polską?

Polskę odnajduję w każdym produkcie „made in Poland”. Odbieram polskie stacje telewizyjne, mam w domu polskie książki – choć tych zawsze za mało... Nad łóżkiem niedawno zawiesiłam obraz młodej polskiej malarki – maki na tle łąki. Kojarzą mi się z dzieciństwem spędzanym u dziadków na wsi. Wczoraj na półce stanął bociek z drewna przyleciał do nas w paczce. Brakuje najbliższych – rodziny i starych przyjaciół - choć jesteśmy w internetowym kontakcie, są dni, gdy chce się pójść do Mamy, obejrzeć film z Siostrą, czy wsiąść do pociągu i odwiedzić Babcie. Brakuje polskiej przyrody, nasyconego zapachem zieleni powietrza… Brakuje tramwajów i autobusów… Brakuje wielu rzeczy.

14) Czy chciałaby Pani coś dodać?

Arabia jest krajem ogromnie fascynującym, niezwykłym, aczkolwiek niezwykle trudnym do przystosowania – zwłaszcza dla kobiety wychowanej w innej kulturze. Chciałabym doradzić wszystkim przyjeżdżającym do pracy do Arabii - wiz turystycznych Arabia wciąż nie wydaje, aby starannie przygotowali się na konfrontację z realiami życia. Znajomość tradycji, obyczajów, reguł islamu, otwartość i niezmierzone pokłady cierpliwości i pokory. Bez tego ani rusz.

64 komentarze:

Maria pisze...

Wiesz ze mi w Arabii poza idiotycznym prawem dla cudzoziemców najbardziej przeszkadza uzależnienie od facetów, żeby pojechać do głupiego sklepu trzeba się czasem nagderac.

Anonimowy pisze...

Witam, jak dla mnie to kobiety w KSA nigdy nie mogą poczuć się DOROSŁE. Najpierw pod opieką ojca, finansową... nawet dorosłe, dobrze wykształcone muszą mieć opiekuna, nie mogą sobie mieszkać NA SWOIM i kierować swoim życiem same. Później pod opieką męża, który też decyduje, co jest dla nich "dobre".

Kolejna kwestia ubioru... myślę jednak, że to już nie jest taka kwestia religijności, ale CO LUDZIE POWIEDZĄ. dlatego w KSA większość kobiet zasłania twarze. Widziałam tu w Polsce wiele arabek, muzułmanek, w tym z KSA, które wcale nie chodzą z zasłoniętą twarzą. Chodzą ubrane w 95% w obcisłe spodnie, ciut dluższe bluzki i chusty. Kiedy widać kobietę caaałą spowitą w czerń w Polsce, z zasłoniętą twarzą to wiadomo, że to polska konwertytka, która usilnie przestrzega zasad powiedzmy religijnych Islamu.

co mają Pani mówić kobiety w KSA? Przecież w kraju, gdzie prawo religijne jest tak bardzo przestrzegane i tak bardzo liczy się "honor" żadna kobieta nie przyzna się przecież, że ten strój ją denerwuje.

Mam nadzieję, że Pani córki będą miały szansę prowadzić auto... życzę im tego z całego serca, a jeszcze bardziej życzę im opuszczenia tego kraju, dobrowolnych wyborów i oby Pani pozwoliła im przeżyć to, co sama Pani przeżywała będąc młodą kobietą.

G.

Anonimowy pisze...

Witam.Chciałabym Pani z całego serca podziękowac za udostępnienie wywiadu oraz za podzielenie się swoimi przemyśleniami dotyczącymi życia z dala od kraju.Dziękuję z całego serca ponieważ mnie samą wkrótce czeka wyprawa w nie(znane) :-)(celem nie będzie Arabia,niestety):-)Dziekuję za to,że przedstawia Pani rzeczywistosc z perspektywy kobiety ,która dokonała trudnego wyboru.Niedługo już przyjdzie mi zmierzyc się z takimi dylematami jake byc może i Pani miała przed wyjazdem do Arabii..Dlatego też ten post kilka rzeczy mi uświadomił.
Mam mnóstwo obaw ale wierzę,że bezkresne pokłady cierpliwości ,zrozumienie i wiedza pomogą mi.
Pozdrawiam serdecznie .Noni

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ G: Wiele muzułmanek rezygnuje z abaji i niqabu - udając się do krajów europejskich, ze względu na reakcje i w obawie o własne bezpieczeństwo. Wiele muzułmanek - konserwatywnych, noszących abaje,niqaby w ogóle nie podróżuje poza kraj ojczysty, lub podróżuje do krajów - w których abaja i niqab nie budzą tylu emocji co w Europie. Czy miała Pani okazję porozmawiać z tymi kobietami? I dlaczego uważa Pani, iż kobiety w Arabii boją się szczerych rozmów w cztery oczy ;). Abaja i niqab to nie są tematy tabu. Może jednak lepiej nie osądzać :) ani od wiary nie odsądzać ;).

Dziękuję za życzenia, wierzę, że ze płyną ze szczerego serca, choć... że nie zawsze to, czego sobie życzymy, życzą sobie inni. Ja mam nadzieję, że moje dzieci będą szczęsliwe - i będą żyć zgodnie z własną wiarą i przekonaniami, niezależnie od tego, w jakim miejscu na świecie przyjdzie im żyć. I tego, sądzę mogę śmiało życzyć i Pani.

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Noni: Życzę powodzenia... A dokąd się Pani wybiera?

Anonimowy pisze...

Witam.Wybieram się do Indii na miesiąc.Rodzina mój wybór zaakceptowała a ja wierzę ,że się uda.
Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę więcej szczęśliwych lat w Arabii.
Noni

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Noni: Wiara cuda czyni :). Indie - fascynujący kraj, ogromnie ciekawa jestem, jak się pani powiedzie - bardzo proszę, niech Pani do mnie napisze - na adres prywatny [przez formularz kontaktowy] i - da znać o wrażeniach i losach :).

Anonimowy pisze...

Witam,
naprawdę nie osądzam po prostu uważam, że jak wszędzie na świecie.. ludzie są różni.
Sądzę, że wiele kobiet zrezygnowałoby z takiego ubioru gdyby nie nacisk rodziny, prawa.
Bo przecież można ubierać się zgodnie ze swoim wyznaniem i nie nosić czarnej zasłony. Jeśli chodzi o samą temperaturę to sądzę, że kobiety wolałyby ubrać ccoś białego, qw każdym razie jasnego.

Rozmawiałam, głównie z młodymi kobietami, u których najważniejsze jest własnie co powie reszta rodziny. nawet wśród mężczyzn widać raczej strach przed rodziną, a nie przed Bogiem... (u mężczyzn szczególnie to widać)

Zasłanianie ciała i włosów w Europie- tak sądzę - nikomu nie przeszkadza, gorzej już z zasłoną twarzy. Nikt nie może być anonimowy, to szczególnie dla dobra reszty ludzi. Po co nam monitoring? skoro i tak nie wiemy, kim dana osoba jest?
rozumiem wiarę, niech każdy ma wolność wyboru i wyznaje wiarę jaką chce... ale my też dokonaliśmy wyboru, żyjemy w świecie, gdzie identyfikacja jestr bardzo ważna. stąd rozumiem, ze ludzie boją się zasłoniętych twarzy.

Oczywiście, życzę Pani dzieciom szczerze szczęścia w świecie jaki sobie wybiorą.

G.

Anonimowy pisze...

Wychowana w kulturze polskiej, nie wiem czy umiałabym przystosować się do życia w KSA.Z drugiej strony marzę o odwiedzeniu tego fascynującego i niedostępnego kraju.

Jolanta pisze...

Mentalności polskiej w żaden sposób nie da się porównać do arabskiej. Absurdem jest stosowanie naszych norm. Nie da się!!. Nawet tak wydawałoby się uniwersalne dążenia, jak pragnienie miłości, szczęścia w małżeństwie i rodziny, tutaj realizowane jest inaczej.
Oczywiście nie twierdzę, że w Polsce każde małżeństwo zawierane jest z wielkiej miłości, popartej zgodnością charakterów i oczekiwań, ale przynajmniej każdy mógł poznać przyszłego małżonka. Z grubsza wie, co bierze;-) Miłość, sympatia czy przynajmniej zrozumienie jest postrzegane jako początek, warunek wstępny. Tutaj przeciętny małżonek przyszłą żonę spotyka kilka razy, „widzi” zwykle raz, „rozmawia” w obecności przyzwoitki. Miłość ma się pojawić dopiero po ślubie. W tradycyjnym modelu rodziny i oczekiwaniach wobec żony to może i miało jakiś sens, ale jeżeli te oczekiwania będą się zmieniać – nie zazdroszczę żadnej ze stron. O tym, że to model nie idealny świadczy liczba rozwodów - 62%. Ponad połowa kończy się rozwodem!, przy czym kobiecie trudno jest starać się o rozwód, a status rozwódki jest trudny.
Pewnych kwestii jednak nie ogarniam, chociaż się staram. Znam Saudyjkę, atrakcyjna, wykształcona, dobrze zarabiająca, wyszła za mąż za swojego wuja (brata matki). Pytam: po co, dlaczego? Czy nie boi się konsekwencji tak bliskiego pokrewieństwa dla dzieci?
Jej argumentacja: Wujek jest dobrze sytuowany, to brat mojej mamy, więc będzie mnie dobrze traktował, a KTÓREŚ (!!!!) z dzieci na pewno będzie zdrowe. W głowie mi się nie mieści, żeby tak to traktować (moim zdaniem: skrajnie egoistycznie). Poszperałam w sieci, porozmawiałam, obraz wyłania się trudny do pojęcia dla Europejczyka: dwie na pięć kobiet poślubiają braci ciotecznych lub stryjecznych, ona wyszła za wuja – a to już kolejna, dodatkowa kategoria pokrewieństwa. W Arabii Saudyjskiej co roku odnotowuje się tyle samo zgonów wywołanych wadami genetycznymi, co w całej Rosji. Przypominam, że Arabia ma niespełna 20 mln mieszkańców a Rosja – 143 mln, i po upadku ZSRR lekko nie mają.
Propaguje się wiedzę na temat wad genetycznych i konieczności badania narzeczonych, którzy są kuzynami, chociaż ponoć bardzo opornie to idzie. Pomijając fakt, że dla mnie związek z wujem to kazirodztwo, tak niefrasobliwe podejście do ewentualnych wad dzieci mnie poraża. Ale widać można.

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ G: Ależ oczywiście, ludzie są różni i nie można wszystkich 'wrzucać' do jednego worka. Absolutnie ma Pani rację :). Również rozumiem obawy związane z identyfikacją.
Co do tej bieli, raczej nie ;) - ale faktycznie, niekoniecznie czerń :).

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Jolanta: Rozwodów wiele, albowiem zgodnie z saudyjskim obyczajem, po ślubie para młoda - daje sobie czas na lepsze poznanie ;). To oznacza, że noc poślubna odraczana jest - na później. A młodzi zgodnie z regułą prawa - jako małżonkowie - mogą przebywać razem wszędzie. I poznają się lepiej - zazwyczaj przez rok. Najwięcej rozwodów ma miejsce przed nocą poślubną ;).
Dziwne - małżeństwo z wujem, albowiem w islamie wuj jest mahramem - brat matki [i brat ojca] i zabronione jest z nim małżeństwo. Małżeństwo takie jest wbrew obowiązującemu prawu. Dozwolone jest małżeństwo z wujem matki [lub ojca], lub synem wuja [lub ciotki] - czyli synem brata/ siostry obojga rodziców. Uff.

Jolanta pisze...

>>>Najwięcej rozwodów ma miejsce przed nocą poślubną ;).

Nie wpadłabym na takie rozwiązanie:-) Swoją drogą całkiem dobry pomysł. Ale jaki jest w takim razie status takiej rozwódki? Jak jest postrzegana na "rynku matrymonialnym"?

Co do Saudyjki z wpisu powyżej: jestem pewna, że mówiła o nim wujek i że jest to najbliższy krewny jej matki. Nie pamiętamy (skonsultowałam to przed chwilą z koleżanką, która tłumaczyła tę wypowiedź - były na tym spotkaniu kobiety, które nie mówią po angielsku) czy padło sformułowanie "brat matki", czy nam tak samo wyszło. Na wujka matki w życiu bym nie wpadła. Samej zainteresowanej z przyczyn oczywistych nie zapytam, chociaż o ile wiem, po slubie nadal pracuje.

Pozdrawiam gorąco (u mnie własnie widnieje okrągłe 48 st.C na termometrze)

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Jolanta: Status rozwódki, też uzależniony jest od wielu, wielu czynników ;) - znów epopeja. Podsumowując na teraz: zdecydowanie łatwiej wyjść za mąż: młodej, piękniej, z dobrej rodziny, nigdy nie zamężnej i nie obarczonej dzieckiem :). Ale - nie będę sobą, jeśli nie dodam ;) że le i rozwodnika bierze się tu pod lupę ;), choć może nie przez mikroskop - jak to dzieje się w przypadku kobiety [a dlaczego, a kto winien, itp].

Optuję za krewnym matki - kuzynem, z pewnością dalszym krewnym niż brat matki. Co do samego małżeństwa między kuzynami -

"Scientists at the University of Massachusetts in Boston have called for the taboo on first-cousin families to be lifted. They claim that the risk of giving birth to babies with genetic defects is no greater than that run by women over 40 who become pregnant. First-cousin marriages are legal in the UK but there have been calls to ban the practice because of the number of genetic defects recorded in some communities. Professor Diane Paul of the University of Massachusetts in Boston and Professor Hamish Spencer of the University of Otago in Dunedin, New Zealand have looked at the risk of defects in such babies. They claim that the risk of congenital defects is about 2 per cent higher that average, and the infant mortality rate about 4.4 per cent higher, for babies born to first-cousin marriages."

Mama mego męża wyszła za mąż za swego kuzyna [syna siostry swej matki], wszystkie dzieci zdrowe. Z drugiej strony, mamy masę statystyk wskazujących, że np. - ryzyko urodzenia dziecka z syndromem Downa przez kobietę po 40tce, jest znacznie wyższe i rośnie. Czy zabronić kobietom po 40tce - zachodzenia w ciążę? Faktycznie - wedle prawa obowiązującego w Arabii - przyszli małżonkowie muszą przejść szereg badań [na koszt państwa] - wykluczających posiadanie przez nich potomstwa z wadą genetyczną. To umożliwia im - podjęcie świadomej decyzji. Z drugiej strony - wiele ludzi [i nie tylko w Arabii ;)] wierzy, że kwestia 'genetycznych wad' - uzależniona jest od woli Boskiej. Albowiem właśnie - na ile preceyzyjnie badanie może określić, że ta wada - się uaktywni? Toż badania - określają pewien stopień prawdopodobieństwa [jak to w wielu przypadkach kobiet poddających się badaniom genetycznym, wskazującym, iż prawdopodobieństwo urodzenia noszonego dziecka - z wadą genetyczną jest wielkie - , po czym po porodzie okazywało się, że - dziecko jest zdrowe. A i odwrotnie - badania wskazujące, że wszystko jest ok, a dziecko rodzi się "z wadą".

Co do temperatur, jestem maniaczką pogodową [ocieplenie klimatu - dla mnie globalna kastastrofa]. Wg prognoz w ramadanie mamy doświadczyć 50 stopni C w cieniu!

Anonimowy pisze...

Te wszystkie zasady,rozdzielność płci i ograniczenia są jakieś chore!Kto to wymyśla!!Nie można przebywać w towarzystwie niespokrewnionego faceta, prowadzić auta, ubrać się jak się chce, chodzić z kim i gdzie się chce!Ale można wyjść za mąż za brata ojca!! życie kobiety tam to jakiś koszmar!Niech wprowadzą tyle zakazów dla mężczyzn!!zamiast dręczyć kobiety!!Ewka

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Ewka: Pani Ewo, zasady rozdzielności płci dotyczą tak samo kobiet, jak i mężczyzn. A to panowie raczej bardziej cierpią z powodu braku możliwości ;) bliższej interakcji z kobietą. Rozgranicznie płci [zgodnie z islamem - czyli zakaz przebywania sam na sam mężczyzny z kobietą - niespokrewnionej pary] nie jest chore, lecz ma na celu - uniemożliwienie popełnienia czynu niemoralnego, czyli przekładając - stoi na straży moralności.
Za brata ojca wyjść NIE MOŹNA. Co do małżeństwa między kuzynami - jest dozwolone [i to nie tylko w Arabii].

Tutaj znalazłam właśnie tłumaczenie jednego z artykułów.

Pomimo rozwoju wiedzy medycznej i genetycznej w naszej świadomości utrwalił się pogląd, jakoby ludzie ze sobą spokrewnieni nie mogli wiązać się w pary i płodzić potomstwa, ze względu na wysokie ryzyko chorób genetycznych. W przypadku wspomnianego wcześniej kazirodztwa, jest to rzeczywiście dość prawdopodobne, a ponadto związki osób o najwyższym stopniu pokrewieństwa wiążą się z wieloma innymi konsekwencjami społecznymi i moralnymi. Nie dotyczy to jednak kuzynostwa.

Wyniki badań opublikowane na łamach czasopisma naukowego on-line „Public Library of Science” dowodzą, że ryzyko wystąpienia wad genetycznych u dzieci kuzynów jest o 2 procent wyższe od normy, a ryzyko poronienia lub śmierci niemowlęcia o 4,4 procent. Wyniki te pokrywają się jednak ze statystykami dotyczącymi wad u dzieci kobiet zachodzących w ciążę po 40 roku życia (które nie są spokrewnione ze swoimi partnerami).

„Skoro kobietom po 40-tce nie zabraniamy zajść w ciążę, radzimy tylko, aby były pod ścisłą kontrolą lekarską i wykonały komplet badań prenatalnych, takie same reguły powinny obowiązywać wiążących się ze sobą kuzynów.” tłumaczy prof. Spencer. „ Z medycznego punktu widzenia nie ma powodu zabraniać kuzynom pierwszego stopnia zawierania małżeństw i zakładania rodzin”.

Związki kuzynów nie są tez obce polskiej rzeczywistości.

- Małżeństwa miedzy osobami spokrewnionymi a szczególnie kuzynami 1 stopnia spotyka się w praktyce lekarskiej - uważa prof. Janusz Limon, Kierownik Katedry i zakładu Biologii i Genetyki Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. - Zgłaszają się do poradni genetycznej dwie, trzy pary rocznie. Jeśli w rodzinie nie występowały choroby uwarunkowane genetycznie - nie ma podstaw aby odradzać posiadanie potomstwa. Wskazane są badania prenatalne takie, jakie wykonuje się właśnie u kobiet po 40 roku życia." [źródło: odkrywcy.pl]

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

I dodam, że prawo polskie dopuszcza małżeństwa miedzy kuzynostwem...

Polskie prawo zabrania zawierania małżeństwa między krewnymi w linii prostej (tj. gdy jedna osoba pochodzi od innej np. ojciec-córka, babcia-wnuczek), rodzeństwem oraz powinowatymi w linii prostej. Powinowatymi są krewni małżonka.
[...] polskie prawo dopuszcza małżeństwa między kuzynami.

Jolanta pisze...

Kościół Katolicki zezwala na zawarcie związku małżeńskiego między krewnymi tylko w linii bocznej pod warunkiem, że pokrewieństwo jest dalsze niż czwartego stopnia włącznie - Kan.1091.par.2 KPK (np. związek między osobami, które miały wspólnego pradziadka jest dozwolony). Nie wiem, jak to wygląda w państwowym systemie prawnym, być może związek między osobami bliżej spkrewnionymi jest mozliwy.

Wydaje mi się, że tutaj problemem nie jest jednorazowa sytuacja, ale powszechna praktyka. W Arabii Saudyjskiej dwie trzecie wszystkich małżeństw zawieranych jest między kuzynostwem, w Emiratach - ponad 50 proc. W całym świecie arabskim - średnio 40 proc.
Statystyki mówiące o konsekwencjach genetycznych, wynikających ze związków pomiędzy krewnymi, nie są prowadzone, niemniej – w opinii amerykańskich badaczy - w Arabii Saudyjskiej na podstawie 10 rodzin można studiować choroby genetyczne, podczas gdy w USA do takich badań potrzeba 10 tysięcy rodzin - „Chicago Tribune” z maja 2003 r.

Dubajskie centrum badań nad arabskim genomem (CAGS) opublikowało w 2009 r. rezultaty badań, z których wynika, że w krajach Zatoki Perskiej schorzenia genetyczne występują wyjątkowo często. Tylko w Bahrajnie, Omanie i ZEA istnieje ponad 200 różnych chorób genetycznych, a we wszystkich krajach arabskich - aż 906. Arabia Saudyjska ma drugą na świecie największą liczbę wszystkich chorób genetycznych.
W krajach regionu o epidemii można mówić w przypadku niedokrwistości czy ślepoty - średnio choruje 100 na 100 tys. osób. W Arabii Saudyjskiej aż 80 dzieci na 1 tys. rodzi się z zespołem Downa, w pozostałych krajach Zatoki niewiele mniej. Dla porównania we Francji - tylko 39 na 1 tys., chociaż matki są starsze i później rodzą swoje pierwsze dziecko.

Rozmiary epidemii osiąga też cukrzyca. Największy odsetek ludzi z cukrzycą jest w Nauru (na cukrzycę cierpi tam ponad 30%), w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – 19,5%, w Arabii Saudyjskiej – 17%, na Bahrajnie – około 15% oraz w Kuwejcie – 14,4%. Można oczywiście przyjąć, że odpowiada za to niezdrowy tryb życia i otyłość, ale to tylko połowa prawdy – skłonność jest również przekazywana genetycznie i nie każdy grubas zachoruje, tak samo jak można prowadzić bardzo zdrowy tryb życia i zachorować.

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Jolanta: Tak, KK nie zezwala na małżeństwa między kuzynowstwem pierwszego stopnia [do 4 stopnia], aczkolwiek KK udzielić może dyspensy od tej przeszkody. Prawo świeckie w RP zezwala ;). To bardzo ciekawe dane. Warto dodac, że cała populacja Arabii to 26 milionów, a jedna kobieta rodzi średnio - 4-5 dzieci. Ja zadaję pytanie - zabraniać małżeństw między kuzynostwem ze względu na możliwe ryzyko powicia potomstwa z [jakąkolwiek] wadą genetyczną]? Czy przeprowadzać badania genetyczne i pozwolić ludziom dokonywać wyborów?

Jolanta pisze...

Zabranianie nie ma najmniejszego sensu. Pewnie najwięcej da uświadamianie, czym grozi taka ograniczona pula genetyczna. Nawet nie teraz, w przyszłości. Czy badać? Na pewno! Może to coś komuś dać do myślenia, ale niestety żadne badania gwarancji nie dają.

Zdaniem mojego znajomego, i tak najbardziej udane i najzdrowsze dzieci wychodzą ze związków wieloetnicznych :-)

Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

zabronić? toż Ci ludzie sami nie decydują, ale ich rodzice ;) Kobieta zgadza się albo nie - czasem nie ma wyjścia.
Czy te związki podyktowane są miłością między kuzynostwem(tak, jaK TO dzieje się np.: w Polsce?)?
nie, to taka tradycja, plemienna....
wszystko zostaje w rodzinie.

trudno wyobrazić sobie małżeństwo z kuzynem, tak bliskim, kiedy często takie dzieci wychowują się razem.
Tym bardziej w KSA, gdzie rodziny żyją NAPRAWDĘ razem...

niech każdy robi jak chce, ale to trochę przesada.

O chorobach genetycznych kiedyś był film dokumentalny... własnie o krajach arabskich i nawet nie ma co porównywać do kobiet po 40.
niewiele osób zgodziło się udzielić wywiadu o ich chorych dzieciach... ale kilka jednak się znalazło. Kobieta płakała, że tak Bóg chciał, złączył ją z kuzynem... (a raczej moim zdaniem bezmyślni rodzice) Miała czworo dzieci. Stan taki, że lepiej nawet nie mówić.

to jest takie rozwiązanie... nie trzeba daleko szukać.

Prawo polskie może i zezwala... ale baaardzo rzadko się to dzieje... kiedy w krajach arabskich jest to nagminne.
no i oczywiście u nas potępione przez rodziny.

naprawdę niech każdy wybiera, co chce... wiarę, styl życia, ale niech da wybierać innym.


G.

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

G: A co oznacza, że w Arabii rodziny żyją naprawdę razem i jak to się ma do kuzynostwa?

Anonimowy pisze...

Myślę, że z tym życiem razem chodziło o to, że rodziny często się spotykają, wobec tego np. kuzyni bawili się razem w piaskownicy ( gdy jeszcze mogli, bo nie było rozdziału płci ) więc są zżyci niczym brat z siostrą a później mają się pobrać..trochę dziwne...Umm Latifo a czy spotykasz się z takim zjawiskiem, że np. siedzą dwie czy trzy mamy np przy placu zabaw i obserwując swoje pociechy ''swatają'' je? Wiesz o co mi chodzi, niby takie przekomarzanie się, smieszne gadanie a jednak coś w tym jest?

Moim zdaniem ten problem jest poważny, ponieważ to nie są incydenty, i Saudyjczycy w swoich kręgach rodziny i znajomych ''w kólko'' się łączą dlatego efekty są na taką skalę.

Jeszcze gorzej jest w środowiskach arabskich przebywających na emigracji.
Sama byłam świadkiem, kiedy mojej znajomej ( arabce ) w Wielkiej Brytanii, urodziło się dziecko niepełnosprawne, które zmarło po 3 dniach. Mężem oczywiście był kuzyn. Tam niestety oni przebywają tylko w swoich kręgach i nie mają zbyt dużego wyboru, a każdy o każdym mówi ''kuzyn'' i coś w tym pewnie jest...

Pozdrawiam
Teresa

Anonimowy pisze...

Separacja płci to jakiś szalony pomysł!!Niezdrowy i nieludzki dla wszystkich!!Nie mogę pojąć co jest niemoralnego w tym, że kobiety i mężczyźni przebywają w jednym pomieszczeniu w sklepie czy kawiarni i mogą się sobie przyglądać, rozmawiać!! A poza tym przecież to cudowne jak ludzie nim się zwiążą ze sobą mogą się spotykać, przytulać, całować, poznawać!!Zabraniają ludziom tego co najfajniejsze!!same zakazy dominują!nie dałabym rady!!Mika

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Teresa: Nie dobiegły mnie takie rozmowy ;). Ale może i są prowadzone ;). Właśnie ta kwestia zżycia ma tu duże znaczenie - dobrze wróży dla szcześliwego pożycia małżeńskiego. A gdy słyszymy o małżeństwach dzieci, które znają się od piaskownicy :) [lecz nie spokrewnionych] - mówimy, "jakie to cudne ;)". Może kilkanaście lat temu, myślałabym podobnie jak Panie. Po 9 latach "siedzenia" w Arabii, postrzegam tę kwestię z "innego punktu siedzenia".

Anonimowy pisze...

Nie wiem jak to działa w AS, ale myślę, że podobnie jak w znanej mi Jordanii. Na południu kraju, gdzie tradycja beduińska jest wciaz żywa, jeszcze do niedawna było absolutną NORMĄ zawieranie związków między kuzynami i nie do pomyślenia było, by obcy wtargnął do rodu. Do dziś jest to niezmiernie popularne i mimo , że rody mają po kilka gałęzi i liczą po kilka tysięcy członków, często polokowanych w kilku krajach ościennych - to ważne, bo mówiąc o małżeństwach pomiędzy członkami jednej familii, odnosimy to do pojęcia polskiej rodziny - wciaż zawierane są związki pomiędzy bliskimi kuzynami. Nie znam danych statystycznych, ale znam rodziny i nie dostrzegam wśród moich krewnych znacznej ilości chorób genetycznych. Wszyscy pożenili się w obrębie jednego pobliskiego regionu i w ramach jednej rodziny. Znam jeden przypadek dziecka z chorobą Downa - sytuacja dotyczy małżeństwa, które wbrew intencji boskiej "walczyło" o narodziny chłopca. Pierwszy chłopiec urodził się po 11 dziewczynkach i jedną z ostatnich była właśnie dziewczynka z chorobą Downa.
Małżeństwa są zawierane w kręgu kuzynów z wielu powodów - rodziny maja podobną tradycję, dialekt, zwyczaje, oczekiwania,co do życia i małżeństwa, ale także z tego powodu, że ludzie i tu zakochują się oczmi i sercem, a raczej nie mają wielu kontaktów z "osobnikami" z innych rodów. Moja teściowa w wielu lat 14 zakochała się w swoim bliskim kuzynie (zbierała nawet po nim do pudełeczka wszystkie niedopałki papierosów) i po jakimś czasie postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce - posłała więc swoją starszą siostrę do jego sióstr w intencji przebadania sprawy:) Jego siostry już zrobiły resztę, czyli zwróciły jego uwagę na dziewczynę, której wcześniej nie zauważał - mają 9 dzieci, bez wad genetycznych i równie dorodne wnuki.
Ordonija

Natasza pisze...

Z punktu widzenia prawnego w Polsce jest tak samo, rodzeństwo cioteczne/stryjeczne może zawrzeć małżenstwo. Jest to jednak zwyczajowo u nas bardzo rzadkie. Znam jeden taki przypadek, że dziewczyna chodziła z krewniakiem (do małżeństwa nie doszło). Statystyki mówią o nieco tylko podwyższonym prawdopodobieństwie wad genetycznych, ale one dotyczą jednorazowych przypadków, a nie mieszań krewniaczych w przez pokolenia zamkniętej populacji. Mimo to jaką właściwie ma alternatywę saudyjska dziewczyna, która ma być wydana za krewniaka? Powie, że sama sobie znajdzie męża? Na pewno nie jest to niemożliwe, ale zapewne bardzo utrudnione (w tych czasach może internet pomaga?). Małżeństwo w wydaniu saudyjskim to jak randka w ciemno. Mimo starań rodziny tak naprawdę zapewne ciężko jest wziąć pod lupę kandydata/kandydatkę z innej rodziny. Nikt się swoimi niedociągnięciami nie będzie chwalił. Biorąc pod uwagę całokształt specyficznej sytuacji, małżeństwo z krewniakiem, prócz kwestii wad genetycznych, wydaje się być obarczone mniejszym ryzykiem 'powikłań', jeżeli okaże się, że nie wszystko układa się tak, jak młodzi i ich rodziny by chciały. No i pewnie krewniak miał szansę więcej niż raz zobaczyć na oczy pannę młodą, więc nie do końca 'kupuje kota w worku' :)

Te rozwody, szybsze niż noc poślubna :) Znaczy się, pierwszy rok po ślubie jest często polskim odpowiednikiem chodzenia ze sobą. Wcale nie głupi pomysł. U nas pary kryją się po parkach, po ostatnich rzędach w kinach. A tu proszę: oficjalnie małżeństwo. Pełne przyzwolenie rodziny na rozwój związku w odpowiadającym parze tempie. Chcą mieć noc poślubną już - proszę! Na razie poznają się? Proszę! W Polsce dziewczyna zna chłopaka miesiąc, zajdzie z nim w ciążę (po seksie gdzieś po kątach, w stresujących warunkach) - łatwa była! Cała rodzina rzuca się na gwałt, żeby prędko zorganizować wesele, żeby jeszcze widać nie było. Potem często związek i tak się rozwala. A tu legalnie wszystko, żoną jest, a dziecko z usankcjonowanego prawnie związku.

62% rozwodów to w tej sytuacji wydaje się wcale nie tak dużo. Ilu średnio w Polsce trzeba mnieć partnerów, żeby trafić na tego odpowiedniego? Pewnie podobnie by wyszło, tyle że nie było oficjalnego zawarcia małżeństwa, więc trudno jest zrobić statystykę.

Ciekawi mnie, jeżeli rozpada się takie małżeństwo pomiędzy ślubem a 'nocą poślubną', to mahr też jest wypłacany? Na moją logikę powinno być tak, że jeżeli to mąż się wycofał (jednak nie spodobała się przy bliższym przyjrzeniu się), to tak. Jeżeli żona nie polubiła męża - to zwraca to, co przyjęła przed ślubem.

Anonimowy pisze...

Mysle, ze powod, dla ktorego malzenstwa miedzy kuzynostwem zdarzaja sie duzo czesciej, lezy nie w tym, ze jest to w jakikolwiek sposob zalecane czy bardziej pochwalane przez islam (jest po prostu dozwolone) tylko sa to bardziej spoleczne uwarunkowania jak fakt, ze w kulturze arabskiej zawieranie i utrzymywanie zwiazkow miedzyludzkich ograniczone jest do rodziny, rzadko kiedy do srodowiska pracy, czy szkoly na przyklad, jak kulturze zachodniej. "Obcy" (np kolega meza z pracy) nie ma wstepu do zycia rodziny. Dlatego duzo szybciej ozenia syna lub wydadza corke za maz za kogos, kogo znaja od malego dziecka, czyich rodzicow bardzo dobrze znaja, zamiast kogos o kim za wiele sie nie wie, czyjej rodziny sie nie zna i ktorych nie da sie lepiej poznac jesli przyjmiemy ze okres narzeczenstwa nie trwa dlugo po prostu.
Skutki genetyczne moze to miec. Ostatnio slyszalam, ze podobno nie dosc tego, ze my kobiety insynktownie, podswiadomie szukamy partnera o jak najbardziej odmiennych uwarunkowaniach genetycznych niz my same, to okazuje sie, ze jajo w momencie zaplodniena z milionow plemnikow przy zaplodnieniu dopuszcza do siebie ten najbardziej od niego odmienny genetycznie. Wiec to nie jest zaden przypadek... Cos w tym musi byc i Allah wie lepiej.
Buziaczki Umm L., fajnie, ze wrocilas!
Iman

Maria pisze...

Małżeństwo z wujem matki?????

Maria pisze...

Ja wiem na pewno ze na małżeństwo dziecka z pierwszym kuzynem nigdy sie nie zgodzę ciotka teściowa brrrr wiem ze dozwolone zalecane nieszczegolnie biologia nie lubi ciągłego kieszenia sie we własnym sosie. Badanie które przechodzą może tak pozwolą wykryć czy ktoś jest nosicielem chorób dziedziczonych jednogenowo hemofilia, talasemia anemie sierpowata mukowiscydoza, ale jest kupa chorób które sie tak nie dziedzicza i sprawdzić sie nie da. Owszem kombinacje genów to wola boska ale niektórzy z premedytacją zwiększają sobie szanse na zła kombinacje.
Co do niqabu abai to ja sie po części zgadzam z tymi co mówią ze ten strój bywa presja i uwarunkowaniem kulturowym w Ksa bo do samolotu w jeddah wchodzi powiedzmy 60 saudyjek w pełnym umundurowaniu wysiada może 2-3 . W UK nie ma cyrku z niqabem czy abaja więc kwestie bezpieczeństwa odpada. w Polsce zgoda ze pani tak ubrana to niemalże jak eksponat na który wszyscy sie gapia.
Teraz jak wyjeżdżając z arabi sama pierwsze pytanie celników to gdzie jest mój mąż zupełnie jakbym jakaś upośledzona była.

Jolanta pisze...

Jeżeli narzeczeni znają się od dzieciństwa, razem się wychowywali, to moim zdaniem raczej pomaga im stworzyć szcześliwy związek. Czemu ma to szkodzić? Nie rozumiem.

Tak samo jak fakt, że rodziny się dobrze znają. Przynajmniej z grubsza można się spodziwać, że wie "co się bierze".

Nie chcę się - Boże broń! - kreować tutaj na eksperta od spraw saudyjskich, ale moim zdaniem, problemem Arabii nie jest islam czy nawet jego interpretacja, ale niewolnicze przywiązanie do pewnych zwyczajów i tradycji plemiennych. Szczególnie tych dotyczących kobiet.

A nie zawsze to, co uświęcone tradycją, to co nawet się kiedyś sprawdzało, jest dobre na obecne czasy. A niewielu ma tutaj odwagę to weryfikować.

Pozdrawiam
Do nas wczoraj pustynia wybrała się w odwiedziny i cały czas wieje.

Jolanta pisze...

Ja swoich swatam :-)

Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby mój syn poślubił córkę mojej koleżanki. Znam dziewczynę, znam rodzinę i jest szansa, że koleżanka jako teściowa - to już mód i orzeszki ;-)

Anonimowy pisze...

Małżenśtwa w obrebie rodziny praktykowane są nie tylko wśród Arabów.Dzieje się to też w Indiach.W kulturze żydowskiej taki sposób ożenku jest do dziś praktykowany -jedank chciałabym zaznaczyc ,że tylko wśród Żydów ortodoksyjnych.Jest to jednak coraz mniej powszechna praktyka.
Każda kultura rządzi się swoimi prawami jednak zdrowie jest najważniejsze,badania są tutaj czymś niezbędnym.Niezależnie od tego jaki styl ożenku rodzice zawsze powinni liczyc się ze zdaniem dzieci i myślec o ich przyszłości.Podziwiam wszystkie rodziny ,które pozwoliły dzieciom isc swoją drogą.
Pozdrawiam Noni

Anonimowy pisze...

Jolanto: "Jeżeli narzeczeni znają się od dzieciństwa, razem się wychowywali, to moim zdaniem raczej pomaga im stworzyć szcześliwy związek. Czemu ma to szkodzić? Nie rozumiem."
Proszę mi powiedzieć, jakby się Pani czuła mając wyjść za swojego brata? Bo tym to skutkuje... dzieci, które się wychowują razem traktują się jak rodzeństwo. Proszę o tym poczytać. Wspólne wychowywanie się w dzieciństwie powoduje brak pociągu seksualnego do do tej osoby z która się wychowujemy.

Rozumiem, że Panie konwertyki chłoną wszystko jak gąbka... ale jednak ja wolę ten zepsuty świat Polski ;)

Mam 5letniego bratanka i nie wyobrażam sobie, żeby był mężem mojej córki. Zwłaszcza dlatego, że jest tak bardzo podobny do mnie i całej mojej rodziny - jakby skórę zdjąć.

T.

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ T: Prawo polskie nie zabrania małżeństw między kuzynami [kuzyn to nie to samo co brat] - zatem nie widzę tu różnicy - między światem Polski a światem islamu. Nie utożsamiamy przecięż prawa kościelnego tylko i wyłącznie z Polską? Wpisałam w wyszukiwarkę 'małżeństwo z kuzynem' - sporo ciekawych artykułów i wypowiedzi osób pragnących takowe zawrzeć w RP. Jest ciekawe forum dla osób z takimi "problemami".

Przytoczę tu fragment "jak wielu z was w kocńu mogę napisać o swoim uczuciu osobom które mnie zrozumieją. . .mnie i mojego miśka łączy 5 stopień pokrewieństwa. w lini rodzinnej jestem dla niego ciotką (mój tata i jego babcia to rodzeństwo) ja mam 18 lat a on 21. jako para jesteśmy ze soba dopiero od prawie pół roku, a w prawdzie od dziecka mieliśmy się ku sobie. każda chwila spędzona razem zawsze była i jest tylko nasza:) od najmłodszych lat kiedy tylko mieliśmy okazje sie spotkać nie wiadomo nawet dlaczego czuliśmy między sobą mocną więź i gdy nikt nas nie widział spędzaliśmy czas przytuleni,"

"Drugi": "Jestem z moim kuzynem już rok, tzn rok temu zdaliśmy sobie sprawę z tego kim naprawdę dla siebie jesteśmy. JA mam 20 a on 21 lat, od małego bardzo rzadko się widywaliśmy ale mimo to od zawsze bardzo się lubiliśmy"

Także historie są różne. Zaś w Arabii kuzynostwo [mówię o rodzinach saudyjskich] spędza ze sobą czas - sporadycznie. Moje dzieci widują swego kuzyna - tak średnio pięć razy do roku ;) - podczas rodzinnych spotkań - czyli rzadziej niż kolegów i koleżanki ze szkoły ;).

Co więcej od momentu osiągnięcia przez dzieci dojrzałości płciowej, dziewczynki nie spędzają już czasu ze swymi kuzynami płci męskiej, ani chłopcy z kuzynkami.

To inny świat. Wiele tradycji i zwyczajów może się nam wydawać dziwnych, nie do przyjęcia, nie do zrozumienia. Są i takie, które - nie wynikają z islamu, są takie, które są niesprawiedliwe. Są zachowania ludzkie - złe i naganne. Ale czy jest takowym małżeństwo miedzy kuzynami - jeśli zawarte świadomie, bez przymusu, za obopólną zgodą? Nie sądzę.

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

Przytoczę też - tak, abyśmy mogli spróbować jeszcze inny punkt widzenia poznać.

"Chcesz żyć długo, zdrowo i mieć liczną rodzinę, stań na ślubnym kobiercu z osobą spokrewnioną- mówią genetycy.
Przemawiają za tym nie tylko historie możnych rodów, takich jak du Pont, Rothschildów, czy Habsburgów – mówią historycy. Korzyści z łączenia się w pary z kuzynami potwierdzają współczesne badania genetyków. Dowodzą one, że małżeństwa osób spokrewnionych z sobą są płodniejsze, oraz mają co najmniej czterokrotnie więcej dzieci i wnuków, niż inne pary. Wśród potomków małżeństw zawartych między kuzynami jest także najwięcej stulatków. Przykładem brytyjska rodzina królewska.
Jej członkowie od czasów królowej Wiktorii kojarzą się w pary na poziomie kuzynów, ciesząc się świetnym zdrowiem i zawsze żyjąc dłużej, niż wynosiła średnia długość życia w tym kraju.
Królowa Elżbieta zmarła w 2002 r. w wieku aż 102 lat.
Według prof. Passarino, to zasługa genów dziedziczonych po kuzynach, a nie tylko wygodnego, królewskiego życia.
Prof. Giuseppe Passarino z Uniwersytetu Kalabria w Rende odkrył, że mieszkańcy odizolowanego obszaru na południu Włoch żyją dłużej, niż ci z innych regionów.
Kiedy zajrzał do miejscowej książki telefonicznej, zauważył, że dużo osób nosi to samo nazwisko. Z powodu oddzielenia od innych społeczności ludzie ci z reguły zawierali małżeństwa z kuzynami.
-Analizy DNA wykazały, że wyjątkowo dużo fragmentów ich genomów zawierało identyczny materiał genetyczny, były to m.in. geny wpływające na długość życia - mówi prof. Passarino.
Niektóre z nich ujawniają się dopiero wtedy, gdy ich obie kopie (od matki i ojca) są identyczne.
Tak jest w wypadku dzieci, które przyszły na świat w małżeństwie osób spokrewnionych. Jeśli więc mamy dwie takie same kopie genu związanego z długowiecznością, jego korzystny efekt zostaje podwojony.
Bezpieczne krzyżowanie spokrewnionych osób dr Agnar Helgason z deCODE Genetics zaobserwował wśród mieszkańców Islandii, których cechuje wyjątkowa jednorodność genetyczna 312 tysięcy obywateli.
Dzięki małżeństwom z krewnymi wszyscy mają identyczne kopie genów odpowiedzialnych za funkcjonowanie układu odpornościowego." [...]
- zrodlo "Wieczór Ślaśki"

Jolanta pisze...

>>>Rozumiem, że Panie konwertyki

:-) Błąd w założeniu :-), konwertytką nie jestem. Mój mąż - Polak i chrześcijanin - znalazł się w Arabii z racji pracy. Teraz nawet jestem dalsza zmiany religii niż kiedykolwiek w życiu. Próbuje tylko zrozumieć pewne mechanizmy.

>>>.. dzieci, które się wychowują razem traktują się jak rodzeństwo

Coś w tym jest :-), bo jak mówię mojemu synowi o N. (córce mojej przyjaciółki), twierdzi, że dla niego to tak, jakby umawiał się z siostrą :-)
Niewykluczone, że działa jakieś tabu.

Z drugiej strony, doskonale pamiętam, że na wsi moich dziadków malżeństwa między bardzo bliskimi sąsiadami bywały, a przecież wszystkie dzieciaki prawie non stop były przecież razem.

>>>Mam 5letniego bratanka i nie wyobrażam sobie, żeby był mężem mojej córki.

Bratanka nie mam, ale widzę, jak moi dorośli synowie traktują 2-letnią córeczkę mojej siostry. Ślubu z tego na pewno nie będzie;-)

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Maria: Wracając do "wuja matki", gubie się w tych pokrewieństwa zależnościach :), na pewno jest tak, że można wyjść za mąż za KUZYNA matki [który jest naszym wujem]. Wuj to słownikowo: brat matki lub ojca; mąż siostry matki lub ojca; kuzyn matki, mąż kuzynki matki; dalszy krewny.
Czyli w rzeczy samej - powinnam była napisać - mea culpa - że ślub mógł zostać zawarty z kuzynem matki [którego owa kobieta może nazwac swym wujem]. Małżeństwo z bratem babci lub dziadka [wujem matki, wujem ojca] jest wg islamu zabronione.

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

A dla rozładowania emocji, jako że kuchnia łagodzi obyczaje ;) - zapraszam na sałatkę z ciecierzycy. zapraszam na SAŁATKĘ Z CIECIERZYCY.

Jolanta pisze...

Kocham naukowców, którzy potrafią zawsze wyciągnąć właściwe wnioski;-)

Oczywiście, jeżeli w puli genów, którymi dysponuje rodzina/społeczeństwo nie ma chorób genetycznych, nie ma problemu. Przecież to oczywiste, że utrwalają się i multiplikują również geny dobre. Na tym polega przecież chów koni, psów czy kotów rasowych. Chów wsobny w tym przypadku ma na celu utrwalenie pożądanych cech gatunku. Fakt, że te zwierzęta są delikatniejsze i częściej zapadają na równe choroby jest znany, również z tego powodu często usypia się osobniki, które obarczone mogą być wadami wrodzonymi, ale coś za coś. Człowieka "wadliwego" nie uśpisz - a mam nadzieję, że nikt na to już nie wpadnie.

Za to podawanie jako przykład rodów królewskich jest dla mnie dziwne, co najmniej. Każdy może wygooglać sobie historię nieszczęśliwego Karola II Hiszpańskiego, idioty i posiadacza imponującej szczęki (prognatyzm – warga habsburska). Ofiara wielopokoleniowych kazirodczych eksperymentów, miała prawie o połowę mniej przodków niż przeciętny człowiek. Przedstawicieli rodu z tą przypadłością jest cała lista. Niewykluczone, że wówczas nie zdawano sobie sprawy z kwestii dziedziczenia – chociaż ludzi nie byli tacy głupi – ale i tak większe znaczenie miały dla nich kwestie dynastyczne.

>>>Przykładem brytyjska rodzina królewska.
Jej członkowie od czasów królowej Wiktorii kojarzą się w pary na poziomie kuzynów, ciesząc się świetnym zdrowiem i zawsze żyjąc dłużej, niż wynosiła średnia długość życia w tym kraju.>>>

Królowa Wiktoria przekazała hemofilię swojemu synowi Leopoldowi oraz swoim córkom: Alicji i Beatrycze (nosicielki genu hemofilii), co zapoczątkowało "epidemię" hemofilii wśród członków rodów królewskich w całej Europie, w Hiszpanii, Niemczech i Rosji (przez jej wnuczkę Aleksandrę (Alicję Heską)). Stąd też hemofilię nazywa się często "chorobą królów" - http://pl.wikipedia.org/wiki/Hemofilia

>>>Korzyści z łączenia się w pary z kuzynami potwierdzają współczesne badania genetyków. Wśród potomków małżeństw zawartych między kuzynami jest także najwięcej stulatków. Przykładem brytyjska rodzina królewska. (…) Królowa Elżbieta zmarła w 2002 r. w wieku aż 102 lat.<<<

:-):-) Królowa Elżbieta nie urodziła się w rodzinie królewskiej, byłą z rodziny Bowes-Lyona, ona do niej weszła przez małżeństwo!! Być może miała jakieś pokrewieństwo z panującymi, ale podawanie jej jako przykład długowieczności rodziny wynikłej z małżeństw między kuzynami, potomkami Wiktorii jest kuriozalne. Jest raczej przykładem jak wygodne życie, pogoda ducha i świetna opieka są w stanie życie przedłużyć p-)

Z naszego powórka: Moja sąsiadka, dyrektor szkoły w podmiejskiej wsi, mówiła mi kiedyś, że w jej szkole jest wyjątkowo dużo dzieci z orzeczoną niepełnosprawnością umysłową, po kilkoro w jednej klasie, chociaż są i dzieci bardzo bystre. Zaczęłam się wymądrzać, że może jakaś endemia jodu, ale pokażcie mi endemię na jedną wieś.

Prawda jest chyba znacznie bardziej prozaiczna . Okazuje się, że z jakiegoś powodu wieś miała korzenie szlacheckie - drobna zasciankowa szlachta. Okoliczne wsie zamieszkiwali chłopi. Mieszkańcy wsi „szlacheckiej” zawsze żenili się między sobą, pogardzając „gorszymi” chłopskimi sąsiadami. Do dzisiaj im to zostało.

Wyciągnęłabym z tego raczej taki wniosek: incydentalne przypadki małżeństw między kuzynami nie są problemem, gorzej gdy staje się to powszechną praktyką, normą.

Jolanta pisze...

Przepraszam, uciekło:

Oczywiście, jeżeli w puli genów są złe, wadliwe,odpowiedzialne za choroby.

W innym przypadku z takiej praktyki może powstać rodzina długowiecznych geniuszy mutantów.

Pozdrawiam i idę mutować się na słońce.

PS. Ciecierzycę kocham w każdej postaci, ale czym zastapić kumin, którego nie cierpię.

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Jolanta: Wielce ciekawe :). Jak to na słońce? o 12? Przed nim każdy w Arabii ucieka! Kummun w przeciwieństwie do kminku uwielbiam :). A z cieciorką to podstawa. Odgazowywacz naturalny ;). Czym zastąpić - nie mam pojęcia, można po prostu - bez ;). Oliwa z oliwek, sok z cytryny, pieprzu trochę. Starczy.

Anonimowy pisze...

Witam! Umm Latifo, jestes nieobiektywna. Rodzina Twojego meza to ludzie wyksztalceni, ktorzy zaznali troche kultury europejskiej. Za kazdym razem podkreslasz, ze nie wiesz jak zyja inny Saudyjczycy - po prostu ich nie znasz. Albo Twoja rodzina nie utrzymuje kontaktu z rodzinami gorzej sytuowanymi lub nie chcesz rozsiewac plotek o zyciu Twoich sasiadow czy znajomych Twojej Saudyjskiej rodziny. Nie wierze, ze nigdy zadna szwagierka nie wspomniala Ci o jakiejs Krysce czy Jolce, ktora maz wyzywa, ojciec poniewiera czy Henku, ktory zdradza swoja zone, o czym wszyscy wiedza, ale rodzina to toleruje.
No i imprezy typu wesele - przeciez tance z bezzebnym wujem to najlepsza czesc kazdego polskiego wesela. No i co, ze mi taki zajrzy w dekolt, nie zhanbi mnie tym przeciez. Gdybys takie fakty nam przytaczala, bylabys bardziej wiarygodna.
Przepraszam, ze tak dosadnie pisze, ale takie jest zycie - Ty Latifo jakos tak przedstawiasz zycie w AS jakby nic takiego sie tam nie dzialo krzywdzacego dla kobiet czy dzieci wchodzacych w dorosle zycie.
No i co z tego, ze Koran na cos pozwala, a cos innego zabrania jak i tak decydujace slowo maja mezczyzni, ktorzy raczej posilkuja sie tradycja w ustalaniu prawa niz slowami zapisanymi w Koranie.
Obejrzalam niedawno Iranski obraz Rozstanie oraz Co wiesz o Elly. Swietne filmy. Doskonale obrazuja miejsce kobiet w krajach islamskich. Wioletta.

Anonimowy pisze...

Umm Latifo! A jak skomentowałabyś tego newsa z GW:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,12097494,Saudyjska_ksiezniczka_prosi_o_azyl_w_Wielkiej_Brytanii_.html?lokale=warszawa?
Pozdrawiam
Anna

Jolanta pisze...

Umm Latifo, juz sie tlumacze:-)
Musze sie ruszac, ale za bardzo sie nie da; teraz u nas na moim termometrze 46 i pół stopmia. Trochę ciepło:-)

Spacery jedynie nocne, a ja w nocy spie. Zostaje basen i silownia, a wlasciwie tylko basen, bo silowni nie lubie. Po pracy sa tlumy ludzi, wiec dla takich darmozjadow jak ja zostaje srodek dnia. Basen niby czesciowo zadaszony, ale lekko nie jest.

Wszystkim medrkom, ktorzy wymadrzaja sie, ze Saudyjki malo sie ruszaja, proponuje pobyc tutaj troche miedzy majem a wrzesniem. Ciekawe jak szybko zmienia zdanie?

Wiem, ze gleboka madrosc ludowa kaze siedziec w domu, ale jak mus to mus.

Pozdrawiam bardzo goraco

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Jolanta: Ja jednak ruszam się w Arabii zdecydowanie mniej niż w Polsce. Kampus to świetna sprawa - basen, siłownia - i ścieżki do spacerów. Mieszkając w Rijadzie - "między Saudyjczykami" - jest się utkniętym w domu. Wokół mnie asfalt, żar leje się z nieba, żadnego chodnika, ani parku w okolicy. Do sklepu najbliższego - właśnie, nie inaczej niż samochodem lub taksówką.. W RP - wzięłabym dzieci za rączkę, wyszlibyśmy na spacerek - chodnikiem, elegancko do pobliskiego parku z placem zabaw. Eh. Właśnie to jest jeden z tych elementów życia w Arabii, który nie jest mi miły zupełnie ;).

P.S. Ale i tak, gdy upał zelżeje, biorę trójkę pod pachę, 3 litry wody :) i ruszam na pieszą wyprawę do banku.

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Anna: Ciekawe. Niestety, komentarzem obdarzyć nie mogę - nie posiadam o tej sprawie żadnej wiedzy. W prasie lokalnej nie porusza się kwestii życia praywatnego rodziny królewskiej.

Anonimowy pisze...

Prawda jest taka, że im większy status materialny rodziny tym kobiety są bardziej europejskie. Widziałam rodziny saudyjskie bardzo zamożne gdzie kobiety ubierają Chanel a nie burkę.

diuk pisze...

Pożyteczny wywiad. Choć nie wybieram się do KSA, fajnie jest przeczytać wypowiedzi kogoś (w tym przypadku Twoje), kto żyje i tam mieszka. Przyjął islam i rozumie go i szanuje. Pamiętam, że podczas mojego prawie dwuletniego pobytu w Syrii na stypendium miałam różne zachcianki. Dużo rzeczy żywnościowych mi brakowała, ale też krajobrazowych. Bardzo tęskniłam za zielonymi drzewami, kwitnącymi polami, trawą. Brakowało mi możliwości otwarcia okna i wpuszczenia świeżego powietrza latem. Pamiętam pierwszy upał i wilgotność podobną, jak w Polsce. z tą różnicą, że w Polsce zawsze kiedyś przychodziła burza. W Damaszku nigdy...

pozdrawiam serdecznie

Diuk

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Diuk: Dziękuję Bardzo :). A Syria to przecież całkiem zielony kraj w porównaniu z pustynnym królestwem Saudów. Polska przyroda jest zachwycająca. Znajomy mego męża namówiony przed niego na przyjazd do RP stwierdził [kołysany szmerem strumyka w góralskiej chacie w Zakopcu]: "Po prostu jak w Raju". I ja za każdym razem- wracając do Polski - zaczynam od ochów i achów - "jakie cudne powietrze, jaka cudna zieleń"... :)

Ola pisze...

A kiedy Pani wybiera się ponownie do Polski?? Bo ostatnia wizyta była chyba 3 lata temu. A może rodzina w tym czasie Panią odwiedziła?? Mogłaby Pani trochę opisać jak Siostra czy Mama czują się w Arabii? Jak się dogadują z Pani rodziną?? Cieszę że, Pani wróciła choć niestety trochę mniej aktywnie:( pozdrawiam:)

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

Świetna pamięć Pani Olu ;). W Polsce byłam rok temu :). O tym, jak się czuły w KSA - Siostra ma i Mama powinny napisać same :), spotkanie rodzinne było poznały moją teściową i [jedyną] siostrę męża - nasze Mamy rozmawiały przez tłumaczy. A młodzież dogadywała się po angielsku :). Niestety, ogrom obowiązków... Pozdrawiam serdecznie.

Ola pisze...

I nic się Pani nie pochwaliła odnośnie tej wizyty w Polsce...;)

Anonimowy pisze...

Umm Latifo bardzo ciekawi mnie zdanie opinii publ. i spoleczeństwa w Arabii Saudyjskiej odnośnie stroju księżniczki Amiry al Taweel. Jestem zaskoczona,że księżniczka nie zakrywa nawet włosów podczas wywiadów dla brytyjskich czy ameryk. telewizji. Reprezentuje rodzinę królewską najbardziej restrykcyjnego kraju na świecie, a sama wygląda jak gwiazda filmowa. Karolina.

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Karolina: Oj, już kiedyś o tym pisałam. Trudno mi mówić o opinii publicznej, albowiem należało by przeprowadzić badanie ;) statystyczne ;), na pewno są tacy, którzy to piętnują po kątach, tacy, którym to się nie podoba, tacy, którym to jest obojętne, tacy, którzy... no i można wymieniać i wymieniać. Skłaniam się jednak bardziej ku opinii, że większość mieszkańców Arabii wolałaby widzieć księżniczkę w bardziej konserwatywnych szatach z szalem przykrywającym włosy.

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

Pani Olu, no cudnie było. Jak zawsze :). I rodzina, i przyjaciółki, i powietrze, i przyroda, i wędrówki po starych kątach... Dzieci już się pytają, kiedy lecimy do Polski :).

Anonimowy pisze...

Witam,
tak odstępując od tematu;)
Ramadan mubarak!
życzę - w tym wyjątkowym czasie - wytrwałości, dzięki której stanie się Pani jeszcze lepszym człowiekiem.
życzę również szczęścia, zdrowia dla Pani i całej Pani rodziny;)
Ramadanu w rodzinnej, ciepłej atmosferze ;)

Gosia ;)

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

Pani Gosiu :-) - pięknie dziękuję - za życzenia, za pamięć, za myśl o nas. Jeszcze cieplej nam się tu zrobiło :).

Bezpieczny turysta pisze...

Również dołączam sie do najszczerszych życzeń godnego przeżycia tego świętego miesiąca.

Qanti pisze...

Witam Umm Latifo :)

Oglądam własnie otwarcie igrzysk olimpijskich i z miłym zaskoczeniem zauważyłam, że w reprezentacji Arabii Saudyjskiej sa kobiety ! :) Trzy panie w abajach, choć z odsłoniętymi twarzami. Komentator powiedział, że reprezenatntka jest jedna. Może napisałabyś coś więcej na ten temat? Zawsze to jakaś zachęta to umożliwienia uprawiania sportu Saudyjkom. No i oczywiście trochę spóźnione życzenia radosnego Ramadanu :)))

Qanti pisze...

Witaj Umm Latifo :)

Oglądam właśnie otwarcie igrzysk olimpijskich, na których w reprezentacji Arabii Saudyjskiej idą trzy kobiety! :)Komentator mówi, że reprezentantka jest jedna. Może napisałabyś coś więcej na ten temat? Panie co prawda nie niosą flagi, ale dziarsko maszerują w abajach i z odsłoniętymi twarzami :)Może to zachęci decydentów do umożliwienia uprawiania sportu saudyjskim dziewczynom? :)Pozdrawiam serdecznie i z mojej strony oczywiście spóźnione trochę życzenia radosnego Ramadanu :))))

Anonimowy pisze...

Mile panie , powiem wam ze czytalam komentarze , mialam odczucie jakbym byla na rynku, gdzie gwar , krzyki sprzedawcow itd.
Kazda z nas nigdy nie planuje swojej przeszlosci, zycia gdzie kolwiek itd.
Ja rowniez nie planowalam, nigdy nie mialam momentu o jakies emigracji, pomimo takiego chaotycznego rzadzednia u nas , ludzie tylko stekajacych, narzekajacych , plotkarek itd.... nie obrazcie sie moje rodaczki ale nasz kraj tak ma.
Pani , ktora zdecydowala sie na zycie w tym panstwie , tak samo przezywala i musi nadal madrze wiedziec co gdzie i jak postepowac, bo moje panie to kawal drogi od Polski, Europy,i wiele trudnych sytuacji nawet jakby chciala uciec stamtad.
Przeczytalam wywiad najpierw, i stwierdzam, ze pani zamieszkala , prowadzaca ten blog, to bardzo madra,silna , kulturalna inteligentna kobieta. Nie wierze zeby bylo jej latwo. Poszla za glosem serca, tak ja wiele z nas, i teraz ja obrzucacie blotem, bo to i tamto itd.zamiast napisac slowa budujace , dajace sile kobiecie zyjacym w tak chwilami chorym spoleczenstwie , a co ona sama ma zmienic przez miesiac tak silnie zakrzeniona kuture tego panstwa , itd... ci, charaktery itd.. ma robic to po to zeby zginela. Ta pani wie co robi, i napewno mysli o sobie i przyszlosci swoich dzieci.Nie jest to dla niej latwe , o nie !
Wszystkie panie sa madre , bo nie pozwolily by sobie na takie zycie. Ja jestem tez emigrantka , i to europa, mieszkam dlugo i do dzisiaj slysze i tutaj dostalam najciezsza skole zycia , a co mam dziwic sie w krajach arabskich, a ci nasi panowie z europy jak traktuja kobiety, zawsze pieknie i jak w bajcie , bzdura , mnostwo rozwodow, i roznych tragedi, w naszym panstwach. JEST TAKA KULTURA, TAK I TAK I TAK MUSI BYC.S a momenty ze spakowalabym, sie przez noc i wrocila, pierwsze nie mam gdzie, za co i tutaj sa dzieci, ot tak nie mam serca matczynego zostawic ich , TEZ SA MOMENYTY ZE WIELE MI Sie NIE PODOBA. Nie chodze w zadnych ubraniach czarnych zakrytych itd. to inna sprawa, jedno wspolczuje , i tego zabronilabym, chodzi o ubrania / nie wazny kolor moze byc rozowy , ale okrycia i doslownie zamaskowania sie , przeciez tak naprawde to kto ma 100% wiere ze to jest kobieta, a moze rozniez jakiemus glupcowi wpadnie do glowy i tak sie ubierze. To mysle ze jest trudne, i ta goraczka, jejciu jak pani to wytrzymuje ?
Przeczytalam, jak pani wypowiada sie ze Beduinki , kochaja sie z meszczyzna z zakryta twarza , ciekawa jastem jak ten kontakt intymny wyglad? w tych tkaninach , nie to dla mnie tez nie do zrozumienia. Ale ja to nie pisze ze mam za to do pani jakies przygryzajace anonsy, nie, to jest rzecz dla mnie nierealna, to jest chore, tak jak inne zboczenia, miedzy kobietami, i miedzy panami i panami, to sa odchyly od normy.
Panie ktore czytaja ten blog, badzcie panie wdzieczne kobiecie ktora tak pieknie pokazuje nam inny swiat, dajcie jej na odleglosc pomocna dlon czlowieka a nie reakcje takie jakbyscie za to ta pania winily, i kazda niech spojrzy na swoje prywatne zycie , siebie, a potem osadza innych.
Zycze pani, mnostwo sil w tym swiecie , pozdrawiam po Polsku b. serdecznie :)
Anonim -tak bedzie lepiej / .

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Qanti: Ustosunkowałam się na łamach bloga :). Pozdrawiam serdecznie, dziękując ciepło za życzenia :).

UMM LATIFA (in Saudi Kingdom) pisze...

@ Anonimowa Rodaczka: Dziękuję za serdecznie pozdrowienia, również serdecznie pozdrawiam. W serdeczność krajanów nie wątpię :), wierzę, że dobro nadal w ludziach przeważa, i tych o dobrych intencjach i "mądrej głowie" ;-) jest więcej niż... no właśnie ;) wszelkich innych :).

"Nie wierz w czyjeś zdanie, ani go nie przyjmuj, dopóki nie przekonasz się, że jest w pełni słuszne. Postępując inaczej wyrządzasz sobie krzywdę i daleki będziesz od poznania prawdy. Traktuj ludzi z czystym sercem, bez uprzedzeń, jak ktoś, kto chce zrozumieć i słuchać, by powiększyć swoją wiedzę, i przyjąć jeśli jest słuszna, a odrzucić, jeśli jest błędna". Ibn Hazm