©2008-2013 arabiasaudyjska.blogspot.com / Umm Latifa in Saudi Kingdom
ALL RIGHTS RESERVED / wszelkie prawa zastrzeżone
Kopiowanie i rozpowszechnianie artykułów, treści opublikowanych oraz zdjęć mego autorstwa bez mej zgody pisemnej zabronione.

Respect copy rights - they are protected.
Copying images, text published on the blog without a written permit from the author is forbidden, as well as removing name of the author and address of the blog from images published underneath. Do not commit cyber crime.


9 maja 2009

Domaganie się przyzwolenia chrześcijanom na nawracanie w Arabii Saudyjskiej pogłębia podziały religijne

Demands to allow Christian proselytizing in Saudi Arabia only further religious divisions; Sabria Jawhar przekład na polski Umm Latifa

"Kiedykolwiek piszę o islamie i nakłaniam muzułmanów i niemuzułmanów do odłożenia na bok dzielących nas różnic i promowania tego, co nas łączy, automatycznie otrzymuję emaile oskarżające mnie o hipokryzję, albowiem Arabia Saudyjska nie gwarantuje wolności wyznania oraz zabrania chrześcijanom i wyznawcom innych religii nawracania czy głoszenia ich wiar. Kiedy staram się wyjaśnić wyjątkową pozycję Arabii Saudyjskiej jako kraju muzułmańskiego, zwykle spotykam się z prychnięciem i sapnięciem demonstrującym głęboki rozdział między niemuzułmanami z Zachodu a muzułmanami azjatyckimi. Debata na temat wolności wyznania nie może mieć miejsca w kontekście chrześcijaństwa w społeczeństwach sekularnych. Choć całym sercem jestem za wypracowaniem przez przywódców różnych religii płaszczyzny wspólnej, nie mogę oprzeć się uczuciu, że nieustannie nakłaniania jestem do podporządkowania się jednej religii na takiej zasadzie, jak jest ona praktykowana na Zachodzie. Proszę zauważyć, iż ograniczam tu argument wolności wyznania w kontekście społeczeństwa sekularnego. Argument, jaki często słyszę, brzmi, iż jeśli muzułmanie mogą bez problemu praktykować islam w Stanach Zjednoczonych, dlaczego chrześcijanie nie mogą robić tego samego w Arabii Saudyjskiej? Wbrew temu, co wielu niemuzułmanów mówi, nawracanie na islam nie jest z zasady dopuszczalne, choć niektórzy muzułmanie to czynią. My nawiązujemy dialog, odpowiadamy na pytania, namawiamy niemuzułmanów do odwiedzin punktów dawah, jeśli - są tym zainteresowani. Jesteśmy szczęśliwi, jeśli niemuzułmanie przyjmują islam, ale najpierw muszą przyjąć go w swoim sercu. Islam jest bardzo ścisłą religią, i jest to religia, której praktykę wybieramy. Dla nas, Arabia Saudyjska jest ziemią dwóch Świętych Meczetów, nasze uczucia względem Arabii można porównać z tym, co czują katolicy wobec Watykanu. Jest to miejsce święte. W Watykanie nie ma meczetów, ani nie powinno ich tam być. Ponad 1,5 miliarda ludzi pięć razy dziennie zwraca podczas modlitw swe twarze i serca ku Mekce. Wzrok, zachowanie, myśli, cała wiara muzułmanina kieruje się ku temu świętemu miejscu, by odmawiać modlitwy do Boga. Dlaczego muzułmanin miałby kierować swoje ciało, duszę i całe emocjonalne jestestwo ku świętej ziemi, będąc zmuszonym do rozprawy, co najmniej na gruncie psychologicznym, z przeszkodą taką jak kościół, na swej drodze? Nikt nie może stać się prawdziwym muzułmaninem bez przyjęcia chrześcijaństwa i judaizmu w ich pierwotnej formie. Czynię tak, albowiem jest to moim obowiązkiem. Czynię tak, ponieważ Prorok Muhammad (pokój z nim) tego nauczał. Czynię tak, ponieważ chcę. Ale dlaczego, podczas najbardziej prywatnych chwil sam na sam z Bogiem, na saudyjskiej ziemi musi stać kościół tarasujący moją drogę ku Niemu, kiedy zwracam twarz ku Mekce? Jeszcze słyszę, że muszę to zaakceptować lub narazić się na ryzyko oskarżeń o domaganie się specjalnych przywilejów ze względu na fakt bycia muzułmanką. W jaki sposób mój osobisty związek z Bogiem domaga się specjalnych przywilejów? Jest wiele kościołów chrześcijańskich, programów nauczających o Biblii oraz propagujących wiarę chrześcijańską w krajach muzułmańskich. A zatem uogólnienia, że jest to niedozwolone nie są prawdą. Jest wiele prywatnych programów nauczających o Biblii w Arabii Saudyjskiej, ale nie - nie ma kościołów albowiem osłabi to islam i zmartwi muzułmanów na całym świecie. Nie dlatego, że jest to kościół chrześcijański, lecz z prostego powodu: dom czci innej wiary umniejsza i odmienia nasze wierzenia i stosunek do naszej ziemi świętej. Arabia Saudyjska jest krajem opierającym się i rządzonym według Koranu i szariatu, prawa islamskiego. Nie przystoi Arabii Saudyjskiej bycie krajem sekularnym, choć nie dotyczy to innych krajów muzułmańskich (zamieszkałych w większości przez muzułmanów - przyp. tłum.). Arabia Saudyjska ma do wypełnienia święty obowiązek wobec społeczności muzułmańskiej i tego obowiązku nie można zaniechać. Ze względu na swoje zobowiązania, nie może być sekularna tak, jak Stany Zjednoczone nie mogą być teokracją. Nie stoi to w zgodzie z naszymi przekonaniami. Co ciekawe, często czytam w konserwatywnej prasie zachodniej, iż obcokrajowcy (nie mający obywatelstwa) mieszkający w Stanach Zjednoczonych nie mają praw konstytucyjnych. Myślę, że zgodnie ze ścisłą interpretacją Konstytucji, abstrahując od kwestii moralnej, stanowisko takie może być właściwe. A jednak wielu ludzi Zachodu uznaje, że cudzoziemcy żyjący w Arabii Saudyjskiej mają prawo do nawracania na chrześcijaństwo kraju, w którym 99,9 procent społeczeństwa stanowią muzułmanie".

 * * * 
* * * 
Polecana lektura dodatkowa, autorstwa saudyjskiego uczonego w islamie, szeicha Salman Al-Oada: Współistnienie jest siłą Tolerancja Niemuzułmanie w państwie muzułmańskim 
na blogu Muzułmanki odsyłam co cyklu: Tolerancja, nietolerancja, wzajemność i jej brak

17 komentarzy:

margarethe pisze...

Jeśli tej pani kościół stojący gdzieś po drodze przeszkadzałby w modlitwie, to wiara tej pani co najmniej dziwna jest... Modlitwa materialna? To coś nowego. Kościół przeszkodą psychiczną? No jeszcze lepiej. Argumenty tej pani mnie nie przekonały. Tym bardziej, że istnienie budynku kościoła w jakimś kraju muzułmańskim nie jest równoznaczne z agresywnym nawracaniem albo jakimkolwiek nawracaniem na chrześcijaństwo. Miałby on służyć osobom, które po prostu muzułmanami nie są, to chyba proste. No tak, ale jeśli ktoś nie jest muzułmaninem tzn. że nie jest Saudyjczykiem, tzn. że nie ma praw itp. itd. Naciągane to bardzo(podobnie z resztą jak ten argument z Watykanem, w którym przypuszczam, że nawet nie ma miejsca na meczet czy jakikolwiek inny budynek;).
Ale z tego co wiem, to jest chyba jeden kościół w Arabii (tylko nie wiem czy katolicki, czy prawosławny, czy jeszcze jakiegoś innego obrządku)?
A co na ten temat sądzi Umm Latifa?

Anonimowy pisze...

Tez nie bardzo rozumiem w czym ten budynek kosciola mialby jej tak bardzo przeszkadzac. Porownianie Watykanu do Arabii S. calkiem bez sensu, wszak Watykan to tylko mala czesc Wloszech, a nie cale panstwo tak jak AS. Meczetu nie ma w Watykanie, ale na terenie Wloszech jest i to nie jeden. Wniosek nalezaloby zamknac wszystkie meczety we Wloszech bo tam jest Watykan. Poza tym muzulmanin moze sobie po Watykanie swobodnie spacerowac, podczas gdy chrzescijanin do Mekki nie ma wjazdu. Wedlug mnie opinia hipokrytki w pelni zasluzona. Poza tym ta ozdoba jej hijabu to tez przyciaga raczej uwage niz odwraca, ale to juz taki off topic.

Natka

Umm Hurajra pisze...

Pani Natko, Watykan jest niezaleznym panstwem koscielnym a nie czescia Italii
zadne z panstw zachodnich nie jest panstwem religijnym, Krolestwo Arabii Saudyjskiej natomiast jest panstwem religijnym dlatego nie ma tam miejsca na koscioly chrzescijanskie (czy jakiejkolwiek innej religii)

Anonimowy pisze...

Nie jest to dla mnie wystarczajacy argument "Watykan jest niezaleznym panstwem koscielnym a nie czescia Italii
zadne z panstw zachodnich nie jest panstwem religijnym, Krolestwo Arabii Saudyjskiej natomiast jest panstwem religijnym dlatego nie ma tam miejsca na koscioly chrzescijanskie (czy jakiejkolwiek innej religii)"

Watykan lezy na terenie Italii i jest czescia tego panstwa. Jesli nie ma miejsca na koscioly w AS to zupelnie nie rozumiem po co ta pani, czy inna osoba publiczna w AS decyduje sie poruszac problem dialogu miedzyreligijnego? Po co? Przeciez z tego jednoznacznie wynika, ze AS nie jest zainteresowana pojsciem na jakikolwiek kompromis, ktory zawsze jest niezbedny w rozwiazywaniu kwestii spornych.

Natka

margarethe pisze...

Moim zdaniem sam fakt, że jest państwem religijnym, nie jest mocnym uzasadnieniem. Raczej źle świadczy o wyznawcach islamu, a przynajmniej tej ich części, która ten argument uważa za słuszny i wystarczający... Z mojego praktycznego punktu widzenia więcej dobrego sprawiłby takowy chrześcijański przybytek (niekoniecznie w Mekce) zarówno dla wizerunku Arabii w świecie, jak i dla mieszkających w Arabii niemuzułmanów, niż uparte obstawanie przy swoim "nie, bo nie, dlatego, że nie". Niestety kwestie religijne są tak rozciągliwe, płynne i plastyczne, że wszystko nimi na różne sposoby można wytłumaczyć.

Jolanta pisze...

Mnie argumenty tej Pani specjalnie nie przekonują. Może dlatego, że ja się nie boję wyznawców innych religii. Nie są zagrożeniem ani dla mnie, ani dla mojego Boga. Oczywiście poza mordercami nazywającymi samymi siebie bojownikami Allacha, ale ja się boję wszelkiej maści ekstremistów niezależnie od tego pod jakim znakiem działają i kogo mają za boga. Ale „..wolnoć Tomku w swoim domku…” – wtedy jednak od innych nie możemy wymagać zbyt wiele.

Mnie świadomość, że obcuje z ludźmi innych religii skłania do tego, żeby być lepszym człowiekiem, lepszym chrześcijaninem. Jest to dla mnie ogromnie mobilizujące. To szansa, a nie zagrożenie. Wiem, że przez moje zachowanie będzie postrzegana prawda tego, w Kogo wierzę. Przynajmniej ja tak to odbieram. I pewnie nie tylko ja. Każdy człowiek ma prawo chwalić Boga w taki sposób, jaki jest najbliższy jego sercu. Dlatego gdyby w Watykanie było chociażby jeden muzułmanin, miałby prawo do tego, żeby domagać się meczetu, chociaż w samym Rzymie ich pewnie nie brakuje. Czy to może zaszkodzić mojemu Bogu? Nie, bo inaczej byłby Bogiem nieprawdziwym.

Nie powinniście być zaskoczone, że przeciętny Europejczyk boi się muzułmanów, a już Arab (do spółki z Cyganem) według sondaży jest najbardziej niepożądanym sąsiadem. Straszne to, ale niestety mnie nie dziwi. Europejczyka za to dziwi to, że opublikowanie karykatur Proroka (oczywiście, moim zdaniem to był skandal!!!) wywołał znacznie rozleglejsze protesty niż barbarzyńskie morderstwo niewinnego człowieka w imię Allacha i pod jego słowami czy inne mordy dokonywane w jego imię. To nie wywołuje masowych protestów w świecie Islamu. Ludzie nie wychodzą na ulice. Czyżby jakieś obrazki bardziej obrażały Boga niż morderstwo dokonane w imię Boga?

Argumenty przytaczane w ten sposób, jak czyni to Autorka, przez ludzi Zachodu, przez wieki nauczonych do życia w społeczeństwach wieloreligijnych, odbierane są jako pogarda dla innych religii. Niestety, nie potrafimy (a może nie chcemy) się porozumieć. Jak to zrobić? Nie wiem.
Sama, gdy mam z kimś problem, gdy nie potrafię się dogadać – staram się go słuchać, dowiedzieć o nim jak najwięcej i zrozumieć jego argumenty. Staram się spojrzeć na siebie i na nasz problem jego oczami. To zdecydowanie pomaga. Okazuje się, że bardzo często nie ma między nami różnicy zdań, jest tylko wzajemne niezrozumienie. Czy wyznawców tych dwóch religii będzie na to stać? Oby…, bo świat będzie straszny.

Anonimowy pisze...

Ja co do nawracania w kraju ustawowo muzulmanskim-zgadzam sie, ale co do obecnosci kosciolow niezupelnie...tzn.co do swietej czesci o ktorej mowa w hadisach i do ktorej nalezy Mekka i Medyna tak, reszta kraju jest dla mnie zupelnie "nie swieta" i nie rozumiem dlaczego mieszkajacy tam chrzescijanie nie mogliby miec swego domu modlitwy. Poza tym z tego co wiem, islam na to zezwala(Prorok nie kazal niszczyt kosciolow a nawet pozwalal modlic sie chrzescijanom w meczecie), wiec w czym problem?...nie wiem. Mysle, ze ta pani przesadza.

Muslima

Anonimowy pisze...

Tak tak Muslima wlasnie o to chodzi:-) Podpisuje sie pod Twoim komentarzem recami i nogami. Super, ze tak wlasnie myslisz:-)

Pozdrawiam
Natka

umm Latifa pisze...

Na szybko, w Arabii nie ma zadnego kosciola ani cerkwi. Chyba ze w podziemiu :-).

slavo pisze...

Zastanawia mnie jedno- skoro porównuje się Arabię Saudyjską do Watykanu, to dlaczego nie pójść krok dalej i miejsca zastrzeżone dla islamu ograniczyć do Mekki i Medyny, dopuszczając praktykowanie innych religii w pozostalej części kraju?

Taki gest pokazalby, że wladcy KSA rzeczywiście szukają międzyreligijnego dialogu, nie traktując go jako PR-owskiej zagrywki na potrzeby zachodniej opinii publicznej.

Anonimowy pisze...

Używanie argumentu państwa wyznaniowego jako argumentu przeciwko prawnemu zezwoleniu na istnienie innych religii jest dla mnie nie zrozumiałe.
W Polsce między rokiem 966 a 1795 religią państwową i panującą był katolicyzm, a przecież istniały też synagogi żydowskie i cerkwie prawosławne, a od XVI wieku także zbory protestanckie.
Również w wielu innych europejskich państwach wyznaniowych dopuszczone było poraktykowanie innych wyznań i religii oraz posiadanie miejsc zgromadzeń religijnych.
Arabia Sudyjska jako państwo islamskie i wierne nauce Proroka - powinno dopuszczać na swoim terytorium nieskrępowane istnienie synagog żydowskich, kościołów chrześcijańskich i miejsc zgromadzeń innych religii.
Być może należałoby uczynić wyjątek dla Mekki i Jatribu (Medyny) - ale na zasadzie analogii powinno się wtedy pozamykać np. w Jerozolimie wszelkie miejsca kultu religijnego poza synagogami żydowskimi, a na miejscu Kopuły Skały odbudować Świątynię Jerozolimską :).

Made in Poland

Anonimowy pisze...

ej Muslima
Muzułmanie też mogą się modlić w katolickic kościołac nie potrzebują do tego meczetów

Przemo

Anonimowy pisze...

czy jest w islamie jakieś obejście kary za przejście na chrześcijaństwo ? , chce namówić kolegę na katolicyzm ale on się boi że go rodzina ukarze za to .

Anonimowy pisze...

No fajnie, porównanie miasta o powierzchni 0,44 kilometra kwadratowego z krajem o powierzchni dwa miliony kilometrów. Bardzo adekwatne... Bardziej adekwatne byłoby porównanie Arabii do Włoch.

Europa112 pisze...

Jeśli jakieś niezależne państwo nie życzy sobie budowy kościołów, to jest jego suwerenną sprawą i tyle powinno być w tym temacie.

Całkiem inną sprawą jest ,że 80 procent wszystkich budowanych meczetów w państwach zachodnich (i nie tylko) pokrywanych jest przez Arabię Saudyjską.

rudzin-tolerancyjny pisze...

Zasada wzajemności. Zburzyć wszystkie meczety w Europie, zakazać spożywania baraniny jeśli spożywanie to ma związek z wyznawaną religią (w AS nawet prosiaczka z bajki ocenzurowano), za tradycyjny muzułmański strój karać wiezieniem (publiczne noszenie krzyżyka na szyi w AS zakazane) itp itd. I byłbym zapomniał, zakaz wpuszczania do Watykanu kogokolwiek o wyznaniu muzułmańskim. Nie wiem co miałoby być wzajemnością za zakaz stawiania choinki bożonarodzeniowej! Brzmi jak utopia? To zaledwie mikroskopijne odwzajemnienie "tolerancyjności" Arabów Saudyjskich.

rudzin pisze...

Natrafiłem na ciekawą informację na pewnym blogu. A mianowicie, tadam, jest kościół w KSA !! To nie żart! Proszę spojrzeć tu: http://en.wikipedia.org/wiki/Jubail_Church

"Nie wierz w czyjeś zdanie, ani go nie przyjmuj, dopóki nie przekonasz się, że jest w pełni słuszne. Postępując inaczej wyrządzasz sobie krzywdę i daleki będziesz od poznania prawdy. Traktuj ludzi z czystym sercem, bez uprzedzeń, jak ktoś, kto chce zrozumieć i słuchać, by powiększyć swoją wiedzę, i przyjąć jeśli jest słuszna, a odrzucić, jeśli jest błędna". Ibn Hazm