©2008-2013 arabiasaudyjska.blogspot.com / Umm Latifa in Saudi Kingdom
ALL RIGHTS RESERVED / wszelkie prawa zastrzeżone
Kopiowanie i rozpowszechnianie artykułów, treści opublikowanych oraz zdjęć mego autorstwa bez mej zgody pisemnej zabronione.

Respect copy rights - they are protected.
Copying images, text published on the blog without a written permit from the author is forbidden, as well as removing name of the author and address of the blog from images published underneath. Do not commit cyber crime.


1 grudnia 2010

umocnienie pozycji i roli kobiet w Arabii

Ahmad Al-Ghamdi, szef Komisji na rzecz Promowania Cnoty i Zapobiegania Występkom w Mekce rozmawia z kobietami na forum "Udział Kobiet w Rozwoju Kraju" w Dżeddzie, we wtorek, 30 listopada. zdjęcie Arab News
Bardzo ciekawy artykuł - women empowerment zamieszcza dziś Arab News.
m.in. szeich Al-Ghamdi zaznacza, iż kobieta może odsłaniać twarz - ze względu na różne interpretacje  kwestii zasłony. Porusza też kwestię izolacji, odosobnienia (khulwa) oraz ponownie oświadcza, iż nie ma nic w islamie co zabraniałoby kobietom prowadzić samochody.

Adnan Salih, doradca prawny przemawiajacy w imieniu Yousuf'a Al-Jabir, naświetla kwestię problemów, jakie napotykają kobiety w sądach, między innymi kwestię interakcji z sędziami płci męskiej przed którymi trudno kobietom omawiać sprawy prywante, jak również kwestie dyskryminacji kobiet w tych urzędach. Krytykuje też system prawny - łatwość z jaką mężczyzna może rozwieść się z żoną, podczas gdy kobiety borykają się latami z lokalną biurokracją. Nura al-Szaich, urzędniczka z Ministerstwa Spraw Socjalnych skomentowała, że uzyskanie rozwodu przez kobiety jest finansowym "samobójstwem", podając za przykład kobietę, od której mąż domagał się 100,000 SR odszkodowania (w zamian za zgodę na rozwód). Sąd zmiejszył ją do 50,000 SR, którą to kwotę kobieta spłaciła w ciágu czterech lat - mimo tego, iż była bezrobotna...

więcej o tym problemie - poniżej

51 komentarzy:

FlapJack pisze...

Osobiscie uwazam, ze takie osoby jak szejk Al-Ghamdi sa potrzebne Arabii. I dzieki takim ludziom duzo moze sie zmienic. Wiadomo, bedzie to zawsze kraj konserwatywny, ale niektore sprawy zwiazane z prawem moga ulec zmianie na rzecz kobiet, gdyz jak narazie to wszystko jest jedna wielka niedorzecznoscia.
PS. prawo zmienic latwo, mentalnosc ludzi niestety gorzej ...
Mam takie jedno pytanie jeszcze: mianowicie jak radzi sobie Pani z goracem w KSA? Bo jak powszechnie wiadomo czarny przyciaga slonce a gdy kobieta jest zakryta od stop do glowy to temperatury pod spodem musza byc niewyobrazalne.

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

FlapJack: Już mnie o to pytano, pytano - odysłam do komentarzy pod
Cudzoziemki w abajach w Rijadzie
szczerze mówiąc latem to człek ze skóry na ulicy chce wyskoczyć za dnia. I się nie spaceruje - przemieszcza się tylko z jednego klimatyzowanego pomieszczenia do drugiego. Największa odległość przeze mnie przebyta pieszo w Arabii (!) latem - to około 800 metrów do pobliskiej kliniki w słońcu.

anmoderi pisze...

Witaj Ummi Latfijo. Z racji ze nie dawno (wczoraj) był międzynarodowy dzień walki z AIDS. To ja mam pytanie jak KSA postrzega tą chorobę.

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

Witaj! Z okazji tego dnia - Need to raise AIDS awareness stressed
Z postrzeganiem choroby - myślę, że Saudyjczycy nie różnią się zbytnio od Polaków, choć może tutaj mniej osób wie, że nie tylko przez stosunek seksualny można się nią zarazić...

Anonimowy pisze...

Źle wygląda ta sytuacja kobiet w Arabii , ale pewnie z czasem wszystko ulegnie zmianie. Jak w każdym kraju wszystko idzie z postępem i życzę tym wszystkich kobietką dobrych małżonków bo należy im się to. Tyle się rzeczy słyszy o pracowitych Arabkach, do tego o egzotycznej urodzie...Tylko żyć nie umierać!


kamil jeszcze raz ;]!

Anonimowy pisze...

http://www.youtube.com/watch?v=Jc6__4bnGmc&feature=channel
czas : 1:54


jak to mozliwe , ze ta kobieta chodzi tak ubrana w arabii saudyjskiej umm latifo ?????

Anonimowy pisze...

http://www.youtube.com/watch?v=npu4tGvOlog

a tutaj o tym, jak dzieci cierpią kiedy rodzice się rozchodzą :(

klinacz pisze...

Czy Mogłabyś się wypowiedzieć na ten temat ? http://komorkomania.pl/2010/12/04/co-grozi-za-uzywanie-bluetooth-w-arabii-saudyjskiej Czy słyszałaś może o tym zdarzeniu ?

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

Klinacz: Nie slyszalam przed dniem dzisiejszym; ja nie jestem wszechwiedzaca i wszechslyszaca - wrzucilam w wyszukiwarke bluetooth + saudi arabia, i faktycznie, o tym wydarzeniu donosi gazeta al-hayat + Emirates 24/7. Wg doniesien prasowych, mezczyzne zaaresztowano przy bazarze czy centrum handlowym dla kobiet.. i bluetooth w jego komorce byl wlaczony... Powyzszy link to tlumaczenie na pl artykulow ang...

diuk pisze...

Bardzo dobrze, że zwraca się coraz większą uwagę na sytuację kobiet KSA. Na pewno upłynie jeszcze wiele wody w Wiśle, żeby nagromadzona przez wieki tradycja ulegla zmianie, ale każda, pozytywna zmiana cieszy.

pozdrawiam serdecznie ze śnieżnej Polski

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

Ja cieszę się ogromnie, że są tacy uczeni jak Al-Ghamdi - za swoje poglądy wielce krytykowani przez ultrakonserwatywnych, czy raczej ekstremalnie pojmujących rolę kobiety uczonych... O tych mrozach i śniegu donoszą nawet saudyjskie media.
Pozdrawiam z cudownie zimnej nocami Arabii!

Monika pisze...

Pani Umm Latify jak to jest, że na blogu wyraźnie popiera Pani działania na rzecz kobiet, osiągnięcia kobiet z Arabii, a z drugiej strony wyznaje religię, w której miejsce kobiety jest poddane mężczyźnie, w rodzinie jest ustalona hierarchia, w której kobieta stoi niżej. Jak to można pogodzić?

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

Pani Moniko, islam nie jest religią, która ogranicza rozwój kobiety czy zabrania jej pracować. Wręcz przeciwnie, to pewne tradycje lokalne sprawiają, że pozycja kobiety w Arabii jest ograniczona, aczkolwiek to się zmienia - pomału ale zmienia. Ustalenie w rodzinie hierarchi (tak samo jak w chrześcijaństwie) - nie oznacza, że kobieta musi rezygnować z osobistego rozwoju i realizacji swoich marzeń.
Co więcej, kwestie nierówności np. wobec prawa (artykuły o: problemach w sądach z uzyskaniem rozwodu, przemocy w rodzinie, czy brak należytego wsparcia dla kobiet, które nie mają np. mahramów, którzy by je utrzymywali; niemożność prowadzenia samochodów, kwestie absurdalne - artykuł dot. problemów z zatrudnianiem kobiet w charakterze kasjerek, można mnożyć) - nie mają nic wspólnego z islamem, tylko z lokalnymi tradycjami. A Arabia się zmienia. Zmieniają się realia życia... Dodać należy, że islam nadał kobiecie prawa, które w Arabii nie są respektowane, stąd też cieszy mnie każda zmiana na lepsze. Pozdrawiam!
ps. Jeśli przeanalizowalibyśmy sytuację muzułmanek za czasów Proroka, zobaczylibyśmy, iż była zdecydowanie lepsza, niż obecnie kobiet w Arabii ;).

Monika pisze...

Dziękuję za odpowiedź :)

Nie wiem, dlaczego w każdej mojej rozmowie z muzułmanką pada stwierdzenie: "a w chrześcijaństwie też tak jest", jako że nie jestem katoliczką, ale pewnie chodzi o to, że religia chrześcijańska stanowi dla Polaków punkt odniesienia.

Wiem, że islam wprost nie zakazuje kobiecie opracować ani rozwijać się, ale mąż już może zabronić tego muzułmance, wielu innych rzeczy również. Podziwiam, że cieszy Panią każda zmiana na lepsze, gdy w islamie (podobnie jak w chrześcijaństwie, oczywiście ;) kobieta skazana jest na męża, głupszego, bardziej ograniczonego, a nawet mądrzejszego - nieważne, liczy się płeć, nie to, co sobą reprezentujesz. Dla mnie to kompletny absurd.

pozdrawiam :)

~ نور pisze...

A mnie- swoją drogą- zawsze dziwi, dlaczego osoby nie związane z Islamem, nie mające mężów muzułmanow są "lepiej" obeznane w tych tematach? Cóż, podobno na piłce nożnej i medycynie też zna się każdy Polak ;)

Monika pisze...

Nour, jestem doktorem po stosunkach międzynarodowych z ukierunkowaniem właśnie na kraje arabskie, pracuję na St. Andrews, muzułmanów i muzułmanki znam, głównie mężczyzn-Arabów i konwertytki. Chciałabym, żeby było inaczej, ale w większości tych związków panowie kurczowo trzymają się kontraktu, tak więc, jeśli żona zastrzegła, że chce pracować po ślubie, a po narodzinach dziecka wolałaby jednak zostać w domu - nie ma mowy, pieniądze na własne wydatki - nie ma mowy, wychodzenie z domu bez pozwolenia - wg uznania męża.

Zresztą, tu nie chodziło o konkretne związki, tylko o zasadę, która z kobiety czyni osobę mniej odpowiedzialną, niedecyzyjną, niesamodzielną.

Monika pisze...

Niech się Panie nie obrażają, ale naprawdę od zawsze zadziwia mnie, jak kobieta może wyznawać religię, która traktuje ją, zwłaszcza w małżeństwie, jak kogoś gorszego, i przyjmować to za oczywistość, a z drugiej strony - protestować przeciwko takiemu traktowaniu kobiet w świecie świeckim.

pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Witam
Trochę nie w temacie i trochę późno.
Gratuluję 300 000 odwiedzeń bloga.
Pozdrawiam
Viga

Anonimowy pisze...

Pani Moniko,jakos osobiscie nie czuje,zeby moja religia traktowala mnie jako kogos gorszego,a wrecz przeciwnie, czuje sie bardzo szanowana i wartosciowa, wlasnie jako kobieta.
pozdrawiam,ja rowniez skonczylam stosunki miedzynarodowe,ale ze specjalizacja wschodnio europejska:)
iza

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Monika pisze...

Pani Izo, szanowanymi i wartościowymi mogę się czuć w islamie tylko nieliczne kobiety, moim zdaniem. Ja do nich nie należę i denerwuje mnie, że wyznawcy tej religii przypisują mi te same cechy i pragnienia, co tej właśnie nielicznej grupie kobiet.

Cieszę się, że widzę koleżankę "po fachu" :)

pozdrawiam

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

@ Viga: Dziękuję!

Aga pisze...

A czy w islamie nie mogłaby istnieć po prostu normalne, kochające i szanujące się małżeństwo, zamiast ustalania sztucznych hierarchii, w których kobieta skazana jest na bycie "pod"?

pzdr :)

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

@ Aga: Trudno mi odpowiedzieć, bo tak - kochać się i szanować - jak najbardziej islam zaleca, ale ta hierarchia jest ustalona odgórnie - co nie oznacza, że tyrania i despotyzm "pana i władcy" jest w islamie zalecany... Wręcz przeciwnie... Problemem jednak są te różne interpretacje pewnych kwestii dot. roli i pozycji kobiety przez uczonych "mizoginistów" :). Ale to temat rzeka... Pozdrawiam!

aga pisze...

Dzięki za odpowiedź. Nigdy nie czułam się gorzej niż czytając o kobiecie w rodzinie w którejś z religii monoteistycznych. Nie pojmuję, dlaczego wg Boga nałogowy pijak, człowiek kompletnie nieodpowiedzialny, idiota, jest z góry przeznaczony do rządzenia swoją żoną. Nie rozumiem, dlaczego Bogu miałoby przeszkadzać małżeństwo z dominującą żoną. Chyba my wszystkie Polki jesteśmy w takim razie stracone ;) Czy chociażby głupszy mąż mądrzejszą żoną. Czy można bardziej upokorzyć człowieka? Przy całej sympatii, nie wiem dlaczego dokładasz swoją cegiełkę do tego potwornego systemu :)

pzdr

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

@ Aga: Nie dorzucam cegiełki, tylko odpowiadam na pytanie :). Kwestie posłuszeństwa były ostatnio szczegółowo i burzliwie :) omawiane na blogu Muzułmanki. Polecam tam zajrzeć. Z drugiej strony, ja nigdzie nie wyczytałam, aby nałogowy pijak, człowiek nieodpowiedzialny lub ograniczony umysłowo miał rządzić swoją żoną wg islamu :). Tutaj jest ciekawa odpowiedź uczonego w islamie. Meaning of Wife’s Obedience to Her Husband
Jest takie powiedzienie, "mężczyzna głową, a kobieta szyją"... Coś w tym jest... :). I dzięki Bogu - w islamie, rozwód jest dopuszczalny - jeśli ta "głupota" męża tak doskwiera :).

Aga pisze...

O kurcze, przerażający ten tekst. W związku z tym mam jeszcze jedno, już ostatnie pytanie. Kobieta, oprócz męża, ma słuchać brata, ojca i syna?! To jakiś żart? Przecież to nienaturalne, żeby matka była posłuszna synowi. Wyobrażasz sobie być kiedyś posłuszną swojemu synowi? To jakieś żarty. Gdzie tu moiejsce na wolność kobiety?

Anonimowy pisze...

Pani umm Latifo, ja również nie rozumiem co ciekawego jest w tym tekście? Pisze pani o mizoginach uczonych, po czym daje link do wypowiedzi jednego z nich. Jak można uważać, że kobieta ma być posłuszna wszystkim mężczyznom dookoła? To chyba niewykonalne, można by schizofrenii dostać, no i co z opinią kobiety na dany temat? Posłuszeństwo siostry bratu i matki synowi (!!!) brzmi karykaturalnie, gdzie w Koranie o tym mowa? Sformułowanie "to make prostration" oznacza najwyższą cześć oddawaną komuś, słyszałam je jedynie o relacji Boga i człowieka, tu jest użyte w relacji męża i żony... Próbuję to zrozumieć.

ania

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

@ Aga: tam uczony dodaje: "But it should be emphasized that this obedience is actually to the deen (religion) of Allah and how they follow Islam." - nie jest to per se ślepe posłuszeństwo i podporządkowanie, ale jeśli np. matka pije a syn jej mówi: "Mamo musisz przestać pić", to powinna go posłuchać, albowiem zaleca jej rzecz nakazaną przez islam. Z drugiej strony, posłuszeństwo dzieci rodzicom jest przez islam nakazane - bardzo surowo, poza tymi rzeczami, które są oczywiście w islamie zabronione - czyli jeśli matka powie: "Synku, napij się ze mną", synkowi nie wolno jej posłuchać. To tak pobieżnie. Pszam, ale u mnie czasu brak na dalsze dywagacje na ten temat - naprawdę odsyłam na blog Muzułmanki ;) z resztą wątpliwości :) bo masa tam już wiadomości.

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

@ Ania: W moim odczuciu, ten nie wygląda na mizoginistę ;), ale fakt, ma wiedza jest ograniczona, i Bóg Jeden wie - co szeich Estates myśli. Wiem, że jest to konwertyta, który wcześniej był bodajże pastorem. Odnośnie pokłonu czyli "prostration", tak w islamie wolno wykonywać go tylko dla Allaha, tzn. dla nikogo innego. Hadis - "gdybym miał (mógł) polecić komuś wybicie przed kimś pokłonu, zaleciłbym to żonie przed mężem" - ze względu na szacunek jakim powienien być on obdarzany; są to słowa Proroka mające podkreślić istotę odpowiedzialności męża za rodzinę. Warto jednak zaznaczyć, iż jeśli kobieta nie jest w stanie traktować męża tak, jak zaleca islam - niezależnie od powodów (czyli jeśli on na szacunek i wdzięczność nie zasługuje), może się z nim rozwieść Jest taki hadis:

It is related from Ibn 'Abbas that the wife of Thabit ibn Qays came to the Prophet, may Allah bless him and grant him peace, and said, 'I not do criticise Thabit ibn Qays for his character or his deen, but I dislike ingratitude in Islam." The Messenger of Allah, may Allah bless him and grant him peace, said, "Will you return his garden to him?" "Yes," she answered. The Messenger of Allah, may Allah bless him and grant him peace, said, "Accept your garden and divorce her once."

Aga pisze...

Otwierając tekst o kobietach w rodzinie muzułmańskiej, zawsze mam nadzieję, że tym razem przeczytam coś naprawdę ok. Niestety, zawsze kończy się płaczem i poznaniem kolejnego z mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet. Serce pęka, i to mnie, a co dopiero mądrej dziewczynie, która zadała to pytanie, pewnie z nadzieją, a jedyne, co usłyszała to to, że ma słuchać wszystkich mężczyzn dookoła, nie swojego serca. Marzę żeby kiedyś przeczytać tekst, w którym będzie mowa o tym, że i mąż powinien słuchać żony, gdy ona mąrze mówi, że nie tylko mąż wymaga szacunku, że kobieta ma prawo samodzielnie myśleć, ale w tym życiu już chyba nie doczekam.

Dziękuję za wskazanie bloga "Muzułmanki", ale chyba wolęsobie tego zaoszczęzić, nie mam już na takie rzeczy siły.

Anonimowy pisze...

Ja co prawda nie płakałam, ale pierwsze słyszę, żeby kobieta miała się słuchać brata i syna. Nie potrafię sobie tego w swoim życiu wyobrazić, to identyczna sytuacja jak z tym zakazem kierowania dla kobiet - traktowanie ich jak dzieci. Nakaz traktowania męża jak Boga to już skandal, z tego wynika, że musiałabym wziąć z nim rozwód, bo traktuję go jak przyjaciela, partnera i nie tylko ja okazuję mu szacunek, ale i on mi.

Dziwię się, że Pani zgadza się z tymi tezami, a jeśli ten pan to nie mizogin, ja już nie wiem, kto nim jest. Ten człowiek w innych wywiadach oburza się, że islam jest widziany jako przeciwny kobietom, a sam jest przedstawicielem tego nurtu. Przepraszam za pisanie nie na temat.
ania

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

@ Ania: Żaden nakaz traktowania męża jak Boga. To parabola jest, zobrazowanie - szacunku, jakim Pani męża obdarza pani Aniu...
Rozumiem, że skoro pani męża szanuje i miłuje, to jak panią o coś poprosi, to pani to robi... To jest pani posłuszna mężowi, czy nie? Traktując męża jak przyjaciela, partnera i obdarzając go szacunkiem, - nie czyni pani nic wbrew islamowi, tylko zgodnie z islamem. Nie za bardzo rozumiem o tym rozwodzie, chyba się gdzieś rozmijamy. Nie napisałam też, że kobieta ma być posłuszna we wszystkim mężowi, ojcu, bratu czy synowi, ani matce... Poza tym, kwestie relacji interpersonalnych w rodzinie to kwestie bardzo indywidualne.. I nie można generalnizować mówiąc - że kobieta ma być posłuszna we wszystkim, co im zaleca jakikolwiek "domownik"...

Anonimowy pisze...

Ef 5, 22-24 " 22 Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, 23 bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. 24 Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. "
Nie ma co się burzyć, jak się zna zasady swej religii, to sie wg nich postepuje. Albo sie wierzy w Boga, albo nie. I niech kazdy wiedzie sobie zycie jak chce.

Aga pisze...

Przepraszam bardzo panie lub pani anonimowa, do kogo zwraca się pan/i swoim komentarzem? Czy są na sali chrześcijanie? Czy jest pan/i jasnowidzem, wiedząc, w co kto wierzy? To po pierwsze. Po drugie, proszę poczytać interpretacje tych słów przez różnych teologów, nie podążać ślepo za mizoginem Pawłem.

Po trzecie, każdy może żyć jak chce? Jeśli radzi się kobiecie, że ma być posłuszna mężczyźnie i to każdemu z rodziny (ciekwe, jak to się robi, żeby nie zwariować?) zawsze będzie budziło to mój opór. Pan/i zgadza się z tymi potwornościami? Nie rozumiem, co tak niezgodnego z religią jest w stwierdzeniu, że i kobiety zdanie powinno być ważne. udzie, nie dobijajcie mnie.

Ania pisze...

Tak, ale w takim razie można mówić, że posłuszna jestem nie tylko mężowi, ale i mamie, siostrze, nie tylko mężczyznom i odwrotnie też tak jest - mąż słucha mnie, gdy radzę mu coś dobrze, więc również jest mi posłuszny, ale chyba nie o to chodzi. To ciekawe, na starość dowiedziałam się, że jestem posłuszna mężowi ;)

Anonimie - moim zdaniem nie ma co porównywać pozycji kobiety w islamie i chrześcijaństwie, a oburzam się przeciwko temu, co przeczytałam. Moim zdaniem jeśli ktos źle traktuje kobiety, nie można mowic, że ma prawo żyć jak chce.

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

@ Ania: Kwestia posłuszeństwa tu omawianego dot. praktyki religijnej. Fragment fatwy wyłuszczyłam. Odnośnie posłuszeństwa rodzicom w islamie - już pisałam - obowiązuje nas posłuszeństwo matkom (i ojcom), toteż trudno mówić, by matka była posłuszna synowi, prawda? Temat jak pisałam omawiany bardzo szczegółowo na blogu Muzułmanki, tamże polecam zajrzeć.
(artykuł DEPILACJa z października 2010 - i komentarze pod nim)

ania pisze...

Aha, teraz rozumiem, nie zrozumiałam, o co chodzi w tym zaznaczonym fragmencie. Wybacz, ale dalej nie rozumiem, jak kobieta może wierzyć, że jej pozycja w rodzinie jest niższa niż mężczyzny i że nie może decydować o ważnych sprawach.

Życzę wszystkiego dobrego :)

basia pisze...

"Trudno mi odpowiedzieć, bo tak - kochać się i szanować - jak najbardziej islam zaleca, ale ta hierarchia jest ustalona odgórnie"

Pani Umm Latifo, bez cienia złośliwości, jak mozna wierzyć, że kobieta stoi nizej od mężczyzny, bo jest kobietą? Dla mnie to trudne do wyobrażenia, zwłaszcza, jeśli spojrzymy na wiele małżeństw, gdzie kobiety dają z siebie wszystko, mężczyźni nic, ale i tak stoja nizej.

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

Ależ ja nie wierzę, że kobieta stoi niżej od mężczyzny :). Wierzę, że w małżeństwie podobnie jak w firmie potrzebny jest podział obowiązków i ról, jak również iż jedna osoba musi mieć moc podejmowania ostatecznych decyzji w sprawach spornych, jeśli para nie umie wypracować kompromisu. Tak się składa, iż w trzech monoteistycznych religiach, głową rodziny jest mężczyzna. Współczuję ogromnie wszystkim Paniom, które mają mężów, którzy ich nie szanują, nie pytają o zdanie, i nie troszczą się o nie. I którzy nic z siebie nie dają.

Anonimowy pisze...

Dziękuję za odpowiedź.

Tak samo wierzę, że potrzebny jest podział obowiązków i ról w małżeństwie, ale podział wg kompetencji i predyspozycji. Dlatego nie rozumiem, dlaczego mężczyzna nie może zajmować się dzieckiem, jeśli woli i nie podejmować najważniejszych decyzji. Ilu znam mężczyzn, którzy siedzą pod żony pantoflem i im z tym dobrze. Nie wiem, dlaczego te związki miałyby być w oczach Boga gorsze niż takie z panem-głową rodziny. Tym sposobem ja np. swojego miejsca w największych religiach nie znajdę, niestety.

pzodrawiam
basia

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

@ Basia: Nie będę się wypowiadać, czy "siedzenie pod pantoflem" w oczach Boga uchodzi za coś złego. Myślę, że możemy tutaj doprowadzić do tego, że własne słowa do ust Boga będziemy wkładać ;) a to nie o to chodzi. Najważniejsze - by małżeństwo funkcjonowało sądzę. A i by panowie wywiązywali się ze swoich obowiązków, a i panie ze swoich. Szczerze mówiąc, nie znam mężczyzny, który zajmowałby się dzieckiem zamiast matki. Wg mnie kobiety mają ku temu większe predyspozycje, większą cierpliwość, i mleko w piersi. Ale są oczywiście wyjątki.

Anonimowy pisze...

Szczerze mówiąc, nie znam mężczyzny, który zajmowałby się dzieckiem zamiast matki.
________
No to już znasz :) Może nie zamiast, ale o wiele więcej. Mleko w piersi obejmuje dość nikły procent w skali całego życia dziecka.

Należą nawet do internetowej grupy "takich" małżeństw i wynikła tam dyskusja, że chyba żadna religia nie dopuszcza wolności wyboru w tym przypadku.

Tobie trudno powiedzieć, co Bóg na męża pantoflarza, a mi trudno uwierzyć, że Bóg zabrania żonie podejmować deycjze w sprawach, w których orientuje się ona lepiej od męża i woli decyzję mężczyzny, bo ono musi być zawsze na wierzchu.

pozdrawiam :)
basia

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

adal nie znam osobiście :). Wychowywanie dziecka to zadanie obojga rodziców, to rzecz oczywista. Aczkolwiek zawsze matki wkład będzie większy niż ojca - proszę wybaczyć, ale ten odsetek panów, którzy wolą siedzieć w domu jest bardzo nikły - takie są realia i nawet grupa panów, którzy siedzą w domach z dziećmi jest nadal nikłą mniejszością. Poza tym: ile jest przedszkolanek czy opiekunek w żłobkach płci męskiej?
Nie jest prawdą również, że Bóg zabrania kobiecie podejmowania decyzji w sprawach, na których zna się czy orientuje się lepiej od męża. Ba, nawet jeśli się w pewnych kwestiach nie orientuje - ma nadal prawo do samodzielnych decyzji. Co do relacji między małżonkami - Bóg - przynajmniej w Koranie - zaleca nam konsultacje, mądry mąż, - podąży za radą żony - w sprawach, w których zna się ona od niego lepiej (i sam Prorok za radami swoich żon podążał). A jak już mąż głupi, to trudna rada.
Pozdrawiam również :). Polecam też lekturę (jeśli zna Pani angielski)

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

The wife is equal to her husband within a marital relationship. The Holy Quran called each "one half of a pair", as each, bears responsibility for the worries and feelings of the other half and thus they both form a complete pair.
However, this equality in principle, does not contradict the fact that there are duties and responsibilities unique and specific to each part of this relationship, such us the responsibility of the man to protect and maintain his wife and family, which is termed "qawama". The responsibility of the woman within her marital home obliges her to play an educational and advisory role towards her husband, as she extends advice to him and wishes him the best at all times. She must call him to do good whenever he falls short of doing so, and must prohibit him for indulging into wrong-doing, as this is the obligation upon each and every Muslim towards the other, such as a son towards his father, a student towards his or her teacher, and a citizen towards his or her ruler. However, this commanding good and prohibiting evil must be within the regulations and boundaries mentioned by the scholars in sound books and references. Thus, the marital relationship does not by any means, annul the act of enjoining good and forbidding evil, but rather emphasizes and stresses it.

As for the question: Does the husband enjoy any authority over his wife, and to what extent? The answer would be: the husband enjoys the 'qawama" explained above, but it is not by any means, an absolute and infinite authority. Rather it is an authority which is restricted by the regulations of the Sharia and the considerations of the society within which one lives.
In principle, the affairs of the marital home and the family must be done in consultation between the husband and wife, as consultation can only bring good. However, if they fail to reach an agreement, then the husband shall have the authority to decide. It is not for the husband to force his wife to do anything, merely to fulfill his desires under the pretense of 'obedience of the husband.'

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

Powyższe fatwa wydana przez The European Council for Fatwa and Research, (ECFR)

Anonimowy pisze...

Ja oczywiście nie twierdzę, że częstsza opieka ojca niż matki nad dzieckiem jest czymś często spotykanym - nie jest, co widzę na co dzień.

Co do fatwy, rzeczywiście jest bardzo prokobieca i zupełnie nie taka bezwzględna, jak wiele, których czytałam. Chociaż znalazły sie porównania relacji mąż-żona do nauczyciel-uczeń, a nawet władca-poddany. Po przeczytaniu jej stwierdzam, że najwidoczniej nie jestem kobietą. Chyba bym umarła, gdybym miała być kimś, kogo trzeba chronić, a odwdzieczać sie za ten wątpliwy przywilej miałabym w taki sposób, że nie mogłabym być głową własnej rodziny. Nie wytrzymałabym dnia w takim układzie.

Widzę, że wśród członków ECFR nie ma ani jednej kobiety - kobiety nie mogą wydawać fatw? (Tak, wiem, u katolików są księża i kobiety też nie decydują ;))

Proszę nie odbierać mojego postu jako ataku, moim zdaniem islam nie jest gorszy od innych religii w kwestii kobiet. Tylko szkoda, że one wszystkie wrzucają wszystkie kobiety do jednego worka, wszystkich mężczyzn - do drugiego, nie bacząc w ogóle na cechy ich charakteru.

dziękuje za pozdrowienia i odpowiedzi :)

basia

ola pisze...

Umm Latifo, a czy w islamie są kobiety-teologowie, kobiety mogą tworzyć zasady regulujące życie muzułmanów, np. fatwy? A jeśli są one teologami, to czy są w "mainstreamie" czy raczej na uboczu, nikt ich za poważnie nie traktuje? Bo tak jest w katolicyzmie :(

Umm Latifa in Saudi Kingdom pisze...

@ Ola: A było o tym na blogu Muzułmanki: kobiety wydające fatwy odsyłam tamże :).

Anonimowy pisze...

Dziękuję, mimo że wszystkiego mi to niewyjaśnia. Rozumiem jednak, że nie jest to tematem tego blogu :)

pozdrawiam
ola

"Nie wierz w czyjeś zdanie, ani go nie przyjmuj, dopóki nie przekonasz się, że jest w pełni słuszne. Postępując inaczej wyrządzasz sobie krzywdę i daleki będziesz od poznania prawdy. Traktuj ludzi z czystym sercem, bez uprzedzeń, jak ktoś, kto chce zrozumieć i słuchać, by powiększyć swoją wiedzę, i przyjąć jeśli jest słuszna, a odrzucić, jeśli jest błędna". Ibn Hazm