©2008-2013 arabiasaudyjska.blogspot.com / Umm Latifa in Saudi Kingdom
ALL RIGHTS RESERVED / wszelkie prawa zastrzeżone
Kopiowanie i rozpowszechnianie artykułów, treści opublikowanych oraz zdjęć mego autorstwa bez mej zgody pisemnej zabronione.

Respect copy rights - they are protected.
Copying images, text published on the blog without a written permit from the author is forbidden, as well as removing name of the author and address of the blog from images published underneath. Do not commit cyber crime.


15 listopada 2008

Obama a nadzieje Saudyjczyków

Wybór Obamy na prezydenta USA zadziwił większość Saudyjczyków. Przyniósł nowe nadzieje na rozważny kurs polityki, poprawę stosunków ze światem arabskim i uzdrowienie tragicznej sytuacji ekonomicznej, nie tylko Ameryki lecz świata. Trochę graniczy to z cudem, ale cuda, jak widzimy się zdarzają. Saudyjczycy chcą wierzyć, że Obama będzie prezydentem tolerancyjnym i rozważnym, a nowej ekipie Białego Domu uda się załagodzić konflikt izrealsko-palestyński.
Sanad, saudyjski student, jest przekonany, że teraz szanse na rozwiązanie konfliktu są znaczne. "Obama zapisał się już na kartach historii jako pierwszy czarnoskóry (afro-amerykański) prezydent USA. Ma też szansę, aby zapisać się jako ten, który rozwiązał problem Palestyńczyków". Ahmad Mahajri, wice-prezydent firmy Legend’s Mist w Dżeddzie, mówi: "Bardzo ważnym dla mnie jak również i dla wielu ludzi na Bliskim Wschodzie jest wyrażenie naszej gotowości na polepszenie stosunków saudyjsko-amerykańskich". Muhammad Al-Adluni, Palestyńczyk pracujący w sektorze turystycznym w Dżeddzie, mówi: "W przeciwieństwie do administracji republikanów, prezydenci demokratów wykazywali więcej zaangażowania w rozwiązanie kwestii palestyńskiej. Jimmy Carter przyjął w swej rezydencji w Camp David izraelskiego premiera i prezydenta Egiptu i poczynił pierwsze kroki zmierzające ku wypracowaniu rozwiązania kwestii palestyńskiej. Bill Clinton również starał się pojednać Bliski Wschód". Z drugiej strony, Samir Al-Madżali, Jordańczyk pracujący w Arabii ostrzega, że Arabowie nie powinni oczekiwać zbyt wiele od takich wyników wyborów. "Jest tak głównie ze względu na Josepha Bidena, wiceprezydenta, będącego jednym z tych, którzy proponowali podział Iraku na trzy regiony, zagrażając terytorialnej integralności Iraku i jego arabskiemu charakterowi", dodaje Al-Madżali, obawiając się iż pomysł ten będzie znów rozważany i wprowadzi jeszcze więcej zamieszania na Bliskim Wschodzie. Osama Kurdi, członek Rady Doradczej (Szoura) wezwał nowego prezydenta do pracy na rzecz pokoju na świecie, zaznaczając jednakże, iż z pewnością zajmie wielce Obamę uporządkowanie własnego domu (USA) chwiejącego się na skutek recesji. "Globalny kryzys (finansowy) z naciskiem na USA będzie priorytetem", stwierdził Kurdi, dowiadując się o wyborze Obamy. "Zwycięstwo Obamy z pewnością skoryguje brak równowagi na rynku walut i giełdzie, zachwianych na skutek błędnej polityki administracji Busha", mówi Mustafa Sabri, sekretarz generalny Izby Przemysłu i Handlu w Dżeddzie. "Nie oczekuję szybkich rozwiązań związanych z wycofaniem oddziałów USA z Bliskiego Wschodu ani znacznej zmiany kursu amerykańskiej polityki, przynajmniej przez rok", zaznaczył Dr Ali Hamdan, nauczyciel z Rijadu, dodając że nowo wybrany senator demokratów, borykać się będzie z mnóstwem problemów w regionie. Nadia Baiszin, profesor na Uniwersytecie Króla Abdulaziza w Dżeddzie, wyraziła swoją radość ze zwycięstwa Obamy. "To jest zaprawdę sukces w amerykańskim stylu i świadectwo tego, że ciężka praca zostaje nagrodzona. Dziękuję Bogu, że pozwolił mi żyć w takich czasach i doświadczyć tego historycznego wydarzenia. Obama zaznaczył, że Ameryka jest krajem demokracji i sprawiedliwości... a ja zastanawiam się, kiedy my, Saudyjki, zajmiemy pozycje w Radzie Ministrów, w Radzie Doradczej (Szura) czy w Miejskiej? Obama i jego poplecznicy mówili: "Tak, nam się uda!"... ja mówię: "Nie, nam się nie uda”... Baiszin wyraziła swe rozczarowanie z braku równego traktowania kobiet w Królestwie. Arab News przeprowadziło zapytało pięćdziesięciu młodych Saudyjczyków z Rijadu, co chcieliby przekazać nowemu amerykańskiemu prezydentowi. Prawie wszyscy zgodzili się, że oczekują bardziej przyjaznych stosunków między Arabią a Stanami. Muhammad, 25, ma nadzieję, że Ameryka będzie bardziej racjonalna, elastyczna i sprawiedliwa jeśli chodzi o relacje międzynarodowe, zaznaczając niezadowolenie z amerykańskiej polityki wspierania Izraela kosztem praw Palestyńczyków i muzułmanów. Salih, 22, chciałby aby USA przestały twierdzić, że zwalczają terroryzm poprzez wojny w Iraku i Afganistanie. "Wiemy, po co rozgorzały te wojny. Wszystko ma związek z energią, a nie z odbudową pokoju". Abdulaziz, 30, na nadzieję, że nowy prezydent uniknie błędów popełnianych przez Busha. "Chciałbym, aby Obama spojrzał na Bliski Wschód jako na bardzo wrażliwy region i znaczącą część świata... i nie traktował go tylko jako zbiornik ropy. Wierzę, że będzie sprawiedliwy jeśli chodzi o problemy świata." Saudyjczycy mają również nadzieję, na bardziej przyjazne podejście do Saudyjczyków, jak i muzułmanów w ogóle, pod rządami Obamy. "Jestem pewien, że Obama, z czarnoskórym ojcem muzułmaninem i białą matką chrześcijanką [...] jest w stanie właściwie pojąć różnorodne kwestie dotyczące relacji międzynarodowych. Wierzę, że to będzie miało na nas pozytywny wpływ, a zwłaszcza przyniesie zmianę islamofobicznych poglądów i pomoże Ameryce, jak i światu ujrzeć muzułmanów i Saudyjczyków w pozytywnym świetle", podkreślił Ahmad Mahajri.
Saudyjscy studenci mają nadzieję, że wybór Obamy wpłynie na ułatwienie bardzo rygorystycznych procedur wizowych, nie tylko dla Arabów, lecz i dla wszystkich cudzoziemców pragnących studiować lub pracować w USA. Wszyscy zgodni są co do tego, że Obama jest strzałem w dziesiątkę i daje nadzieję, na globalne zmiany, pod warunkiem, iż Saudyjczycy, jak i Arabowie w ogóle, zjednoczą się przy pomocy w ich realizacji. Król Abdullah, przesłał Obamie ciepłą notę gratulacyjną, życząc sukcesów na każdym polu. wykorzystano fragmenty artykułów "Obama victory a change for hope", Sarah Abdullah oraz "Historic victory say citizens, expats", opublikowane w Arab News; Polecane: IT'S TOO GOOD TO BE TRUE (komentarz Saudyjki, Iman).

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Witam. Bradzo, bardzo fajny blog, gratuluje! Jak tylko czas mi pozwala to zagladam tu i czytam i czytam...Ja mieszkam w Maroku, teraz tymczasowo przebywam w Polsce ale mam nadzieje, ze niedlugo bede juz tam znowu InchAllah, pozdrawiam goraco!

umm Latifa pisze...

salam alaykum, dziekuje za miłe słowa, zapraszam do kolejnych wizyt :-) na "Arabii".

Maria pisze...

Ehh spojrzeliby na siebie i to co oni robia w kwestii palestynskiej bo poza pompowaniem kasy dla hamasu to niewiele

umm Latifa pisze...

Uff. Troche mnie tąpnęło. Poza "pompowaniem kasy robią niewiele"... Nie znam się Mario na polityce, polityki nie lubię bo to brudna rzecz.. Dlatego o polityce na blogu jest malo, i tak pozostanie, albowiem nie pisze o czyms, o czym wiedzy nie posiadam. Wiedziac jednakze o tym, ile miliardów Arabia przeznaczyła NIE dla Hamasu, lecz DLA PALESTYŃCZYKÓW ogólnie (może i kosztem własnych obywateli, jak wiesz jest wielu Saudyjczyków, którzy żyją tutaj na granicy ubóstwa!), myslę, że już za to należą się Saudyjczykom słowa wdzięczności. Dla iluż Palestyńczyków Arabia otworzyła swoje "drzwi" i iluż tutaj mieszka i pracuje... Dla mnie smutne jest to, że ludzie ciągle wyciągają po coś rękę, kiedy im się daje, wyciągają drugą i ciągle są niezadowoleni, że "za mało, że niedobrze, że można lub trzeba! więcej...". Saudyjczycy, jako jednostki, przejmują się w duszy i sercu sytuacją Palestyńczyków i życzą rozwiązania konfliktu, w meczetach w Arabii zwłaszcza w ramadanie zawsze wznoszone są za Palestyńczyków modlitwy... Należy też wziąc pod uwagę fakt, że ekipa rządząca w jakimkolwiek kraju nie zawsze podejmuje decyzje takie, jakich życzyłoby sobie społeczeństwo. Nie za bardzo też wiem, co więcej Arabia mogłaby zrobić dla Palestyny a zwlaszcza w chwili obecnej, w ktorej sama zmaga sie z wieloma problemami (horendalna inflacja, bezrobocie, itp)... podobnie jak inne kraje arabskie (które "nawet" finansowo Palestynczykow nie wspomagaja). Problemem Arabow czy muzulmanów ogolnie jest to, że nie potrafia sie zjednoczyć i działać wspólnie w jednym celu, ale to nie jest wina tylko Arabii Saudyjskiej. Juz sami Palestynczycy z jednoscia maja ogromne problemy, i to ten, kto zna realia, wie, że najpierw powinni uporzadkowac swoje podworko i popracować nad sobą... O komentarzu powiedziałam mężowi, albowiem do niego, jako do Saudyjczyka, skierowany został tutaj swego rodzaju zarzut, więc mąż mój za pośrednictwem mnie nań odpowie, in sha Allah wkrótce.

umm Latifa pisze...

A propos pomocy KSA dla Palestyny:
http://www.arabnews.com/?page=1&section=0&article=117724&d=1&m=1&y=2009

"Nie wierz w czyjeś zdanie, ani go nie przyjmuj, dopóki nie przekonasz się, że jest w pełni słuszne. Postępując inaczej wyrządzasz sobie krzywdę i daleki będziesz od poznania prawdy. Traktuj ludzi z czystym sercem, bez uprzedzeń, jak ktoś, kto chce zrozumieć i słuchać, by powiększyć swoją wiedzę, i przyjąć jeśli jest słuszna, a odrzucić, jeśli jest błędna". Ibn Hazm