©2008-2013 arabiasaudyjska.blogspot.com / Umm Latifa in Saudi Kingdom
ALL RIGHTS RESERVED / wszelkie prawa zastrzeżone
Kopiowanie i rozpowszechnianie artykułów, treści opublikowanych oraz zdjęć mego autorstwa bez mej zgody pisemnej zabronione.

Respect copy rights - they are protected.
Copying images, text published on the blog without a written permit from the author is forbidden, as well as removing name of the author and address of the blog from images published underneath. Do not commit cyber crime.


2 lutego 2009

być w Arabii i (nie?) poznać Saudyjki

nie jest niczym dziwnym, przynajmniej tu na miejscu. I dotyczy to zarówno kobiet, nie tylko mężczyzn, którzy z racji płci, braku pokrewieństwa jak również i swej "cudzoziemskości" mogą nie poznać żadnej Saudyjki podczas swego pobytu w Królestwie... Wiele zależy oczywiście od miejsca pobytu jak i reguł przestrzeganych w danej rodzinie. Może się zdarzyć, iż zaproszony na wizytę w saudyjskim domu obcokrajowiec będzie miał okazję wymienić kilka kurtuazyjnych zdań z kobietami, aczkolwiek to należy nadal do rzadkości, przynajmniej tu w Rijadzie. Znajomych mego męża znam tylko z imienia, i choć możemy o nich swobodnie rozmawiać, to nie jest dobrze widziane, kiedy wpada do niego kumpel, bym podała im, nawet zasłonięta, herbatę. Przygotowuję posiłek w kuchni i mąż zanosi go do pokoju gościnnego, z którego do innej części domu znajomy nie ma prawa nosa wystawić.

Niedopuszczalna jest również sytuacja np. oczekiwania znajomego mego męża na niego (pod jego nieobecność) w naszym domu. Raz przydarzyło się, iż mąż musiał na chwilę wyjść z domu a wizytował go znajomy, wyszli więc zatem razem i razem wrócili. Nawet kobieta, cudzoziemka, może podczas pobytu w Arabii mieć szansę zamienić tylko kilka słów z Saudyjką np. napotkaną w centrum handlowym, prywatnej klinice, szpitalu. Saudyjkom nie spieszno z zawieraniem bliższych znajomości z cudzoziemkami.

My, cudzoziemskie żony Saudyjczyków, zwłaszcza te, ktore przyjęły islam i zasłaniają się, nie odróżniając od przeciętnej Saudyjki, stanowimy dla kobiet tutejszych pewną atrakcję... ale choć wżenione w rodziny saudyjskie, nie jesteśmy "jednymi z nich". Piszą o tym na swoich blogach również American Bedu jak i Tara, Umm Omar, obie Amerykanki, żony Saudyjczyków.

Z drugiej strony z racji "wżenienia" mamy okazję poznać o wiele więcej Saudyjek w różnych ważnych momentach życia, na rodzinnych spędach, imprezach, weselach, przyjęciach, przy narodzinach dzieci czy pogrzebach...

Dzisiaj poznałam wspaniałą Saudykę, dentystkę pracującą w naszej okręgowej klinice (państwowej), wspaniale władającą językiem angielskim, matkę czworga dzieci z piątym w drodze ;). Przegadałyśmy pół godziny (przetrzymując niestety oczekujące pacjentki) m.in. o stereotypach panujących na świecie i dotyczących życia i roli czy statusu kobiety w Arabii Saudyjskiej...

na zdjęciu: kobiety spacerujące przy tamie w ad-Diraija (dawna stolica Arabii, dziś jedna z dzielnic w przebudowie, której metamorfoza zachwyca) Polecam też: Cd o rodziale płci

31 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ja naprawdę szanuję twój wybór ale nie potrafię zrozumieć...jak to mozliwe,ze kobieta wychowana w Europie przyjmuje takie zwyczaje i godzi się na takie życie,nie może mieć znajomych mężczyzn,porozmawiać a nawet herbaty podać!

umm Latifa pisze...

No, mi akurat przyjaciól płci brzydkiej nie brakuje. Rozmawiać mogę z mężczyznami, rozmawiam np. ze sprzedawcami w sklepach, z lekarzami, uczonymi. Poza tym, nie odczuwam potrzeby jakiejkolwiek siedzenia w towarzystwie znajomych męża. Oni mają swój świat, a ja mam swój. Czuję się lepiej i swobodniej w towarzystwie kobiet. To kobiety zawsze były moimi najlepszymi przyjaciólkami, a nie mężczyzni. Prosze również zauwazyć, że nawet gdyby Pani to nie odpowiadało, to mieszkając w określonym kraju przez szacunek dla jego mieszkańców, należy przestrzegać określonych zasad życia, kultury. Cieszę się, że nie muszę się na to "godzić", tylko że mi to jak najbardziej odpowiada. I w drugą stronę, też podoba mi się bardzo, że mój mąż moich znajomych nie zna, i z nimi nie przesiaduje. Strzeżonego pan Bóg strzeże. Mniej pokus dla każdej ze stron.

umm Latifa pisze...

Aha, na marginesie, w islamie nic nie stoi na przeszkodzie aby zakryta kobieta podała mężczyznom tę herbatę, może też siedzieć z nimi i rozmawiać, jeśli jest przy tym jej mąż lub mahram. Rozmawiałam z braćmi męża i teściem i piłam z nimi herbatę... Nie uważam też, po ponad pięciu latach mieszkania w Arabii, jak również po ponad 9 latach studiowania islamu, że ta kultura "europejska" powinna być dla mnie priorytetem i wyznacznikiem postępowania i zachowania.

Anonimowy pisze...

Staram się ale nie umiem zrozumieć...

umm Latifa pisze...

Zapewne, określone zwyczaje i reguły jakimi podporządkowane jest życie w Arabii, mogą być trudne do zrozumienia, zwłaszcza dla osoby która nie jest muzułmanką lub nie mieszkała w kraju Zatoki... Ja Panią rozumiem :), i dziękuję za starania :).

Iman pisze...

Witam :-)Mam pytanie w druga strone do Anonima: czy umialaby Pani zrozumiec i jesli tak to DLACZEGO, gdyby kobieta rodem z KSA, wychowana w kulturze (czyli tym ogromie rzeczy skladajacych sie na czlowieka i spoleczenstwa), jaka tu przepieknie przybliza Umm Latifa, po przybyciu do Europy przyjela "takie" zwyczaje i zgodzila sie na "takie" zycie, np. zaczela nawiazywac wolne kontakty z mezczyznami, czy zmienila diametralnie stroj? Pytam jako niedoszly antropolog, hehe, wiec z czystej ciekawosci o funkcjonowanie pewnych zjawisk. Prosze o szczera odpowiedz. Pozdrawam serdecznie.

Anonimowy pisze...

Jasne,ze umiałabym zrozumieć.Dla mnie islam jest bardzo "trudną" religią,która stawia wiele zakazów i wiele niezrozumiałych dla mnie nakazów.Wiem jednak,ze zmiana i przyjęcie norm obowiązujących w Arabii jest dużo trudniejsza niz w drugą stronę.osobiście jestem osobą niewierzącą i zapewne dlatego jescze trudniej mi to zrozumieć.

umm Latifa pisze...

Każda religia opiera się na wielu zakazach i nakazach. Gwaratnuję Pani, iż gdyby wnikliwie poznała Pani np. chrześcijaństwo, je również można określić (bazując na zasadach opisanych w pismach Objawionych) jako trudne. Trudnym zapewnie dla Pani jawić się tak samo będzie wybór kobiety wstąpienia do zakonu i całokształt życia zakonnego (to dla mnie jest TRUD wielkimi literami pisany ;) czy celibatu narzuconego księżom katolickim ;-p, Mam rację? Pewnie, że podporządkowanie się określonym regułom nie zawsze jest proste, i wymaga często ciężkiej pracy nad własnym ja i wielu zmagań z otoczeniem zwłaszczcza w przypadku muzułmanki żyjącej w kraju niemuzułmańskim, takim jak np. katolicka Polska. Polacy w ogóle nie znają islamu, wydając osądy bazują na medialnej sieczce a nie na rzetelnej dogłębnej wiedzy. Ba, śmiem nawet twierdzić, że większość Polaków dogłebnie zasad religii chrześcijańskiej samodzielnie zgłębić nie zdołało... No ale rozgadałam się :-), tym nie mniej warto poznawać to, co nieznane, i nie zakładać, że niezrozumiałe musi byc złe lub trudne dla innych poza nami ;). Pozdrawiam.
na marginesie: Są Saudyjki (maleńki procent), którym takie zycie nie w smak, i wolą kulturę "europejską", poza granicami zrzucają czarne "zwoje" i uhaha, zabawa na całego. Ja natomiast tutaj się lepiej czuje, i wolę mój styl życia.

renata pisze...

Czytam bloga od dluzszego czasu z duzym zainteresowaniem i na pewno bede czytac.Po czesci,bo jest to kraj arabski,a poza tym zawsze to co nieznane,kusi w pewien sposob.Pozdrawiam z Edynburga;

umm Latifa pisze...

Dziękuję Pani Renato... Trochę mnie to podbudowuje, albowiem dzisiaj chyba mnie jakiś kryzys dopadł w stylu "po co ja to wszystko robie"...

Anonimowy pisze...

Jak to po co? Dla nas - czytelników. Wchodzę na Pani blog codziennie i nie mogę się doczekać nowych postów. Przyznam, że dla mnie też Pani wybór jest trudny do pojęcia, ale to Pani życie, Pani decyzja i Pani droga. Mam nadzieję, że szczęśliwa. Życzę wszystkiego dobrego i proszę pisać dalej, Arabia mnie ciekawi, bo nigdy tam nie byłam i pewnie nigdy nie będę. Pozdrawiam serdecznie,
Natalia

Anonimowy pisze...

Niech Pani pisze dalej!Ja rowniez sledze bloga cały czas, choć dla mnie też reguły dotyczące obcowania z mężczyznami są absolutnie nie do "przejścia", pewnie dlatego,że zawsze miałam dobry kontakt z mężczyznami, a w rodzinie to najbliższy właśnie z ojcem i bratem a nie matką. Ale przedstawia Pani wszystko bardzo szczerze, pisze po prostu Pani o swoich wyborach, nie nam je oceniać, a świat Arabii jaki wyłania się z Pani bloga jest fascynujący. Mnie tylko ostatnio bardzo zmartwiło, jak z racji swojej pracy czytałam raporty human rights watch i przeczytałam wstrząsający raport o pomocy domowej w Arabii..ale sami autorzy zaznaczali, że opisują najbardziej poruszające przypadki i nie jest regułą aż takie traktowanie służąćych.
W każdym razie przybliża nam Pani świat, którgo byśmy inaczej nie poznali tak blisko
pozdrawiam
wegetarianka

Anonimowy pisze...

Podpisuję się rękami i nogami(choć mam nadzieję, że kiedyś uda mi się Arabię zwiedzić;)
Gosia

Anonimowy pisze...

Pierwszy raz odważyłam się wypowiedzieć na Pani blogu, który czytam od wielu miesięcy. Jestem nim zachwycona.Proszę kontynuować swoje "pisarskie dzieło" , gorąco pozdrawiam z zimnej i pochmurnej Łodzi.

umm Latifa pisze...

Do pani Anonimowej: ogromnie mi miło, postaram się by dalej było ciekawiej. :-)

Anonimowy pisze...

Salam aleykoom droga Umm Latifo,ja również od długiego czasu niecierpliwie czekam na nowe wpisy na Twoim blogu, którego wręcz uwielbiam.
Jestem zafascynowana islamem i jak stwierdził znajomy muzułmanin - mam duszę muzułmanki, a co więcej - urodziłam się nią, gdyż tak oczywistym jest dla mnie fakt, że nie ma Boga prócz Boga Jedynego ( bez względu na imię), a Mohammed faktycznie był ostatnim jego prorokiem, który otrzymał cudowną księgę - Koran. Jestem również stałą czytelniczką Miziłmanek. Dziękuję Ci za opracowanie hadisów - czytałam z ogromnym zainteresowaniem i wciąż do nich powracam, gdyż nie są mi dostępne w innej formie.
Mam kilka może zbyt osobistych pytań, ale miło by było wydrzeć trochę więcej informacji o Tobie ;) Napisałaś, że jesteś kobietą po 30 - niedyskretnie zapytam, czy dużo po? Słyszałam kiedyś wypowiedź, że Saudyjczyk może poślubić nie-Saudyjkę, jeśli przekroczy ona magiczny wiek 35 lat? Czy to prawda, czy kolejny
nonsens? Kolejne moje pytanie, na które nie znalazłam nigdzie odpowiedzi, można wiedzieć, gdzie poznałaś swojego męża? W Polsce? Na studiach? Przepraszam, za wścibstwo, ale większość znajomości z Saudyjczykami zawiera się przez internet,a w Twoim przypadku wydedukowałam, że tak raczej nie było :)
Kolejne pytanie - pięknie piszesz i z przyjemnością się czyta Twój blog, więc aż korci, by zapytać autorkę o wykształcenie :D
Ostatnie w tym cyklu - wyczytałam, że uczyłaś się języka arabskiego - jak wygląda taka nauka dla cudoziemców? Czy jest to kurs języka klasycznego, kurs Koranu, czy też w innej formie, a może kurs dialektu używanego w Arabii? A właśnie, jakiego dialektu używają mieszkańcy Rijadu? Chyba nieco odmiennego od języka beduinów? Czy z rodziną męża możesz już po tych 5 latach porozmawiać sobie po arabsku - w ich dialekcie, czy poprawnie w klasycznym arabskim? Czy lubisz ten język? Czy Twoje dzieci ( piękne Ci się porodziły:)) rozumieją język polski? Dziękuję za wszelkie odpowiedzi i z niecierpliwością jak zawsze czekam na nowe wpisy :) Pozdrawiam Cię serdecznie wspaniała kobieto :)

umm Latifa pisze...

Witam (szkoda ze nie znam imienia ;)
- Odnośnie małżeństwa, łatwiej jest Saudyjczykowi otrzymać pozwolenie na małżeństwo z cudzoziemką jeśli ON skończył 35 lat i nie był nigdy żonaty i/lub z względów medycznych nie jest chciany przez miejscowe kobiety. Wiek kobiety tu nie ma znaczenia.
- Męża poznałam w Polsce.
- arabskiego można się uczyć w Polsce, co i ja czyniłam; z moją wspaniałą nauczycielką, Asią jesteśmy w kontakcie. w Rijadzie najbardziej popularny wśród moich znajomych muzułmanek jest Dhar Ad-Dhikr, który ma kurs arabskiego, Koranu i mini żłobek i przedszkole.
- nasze dzieci rozmawiają po polsku, angielsku i arabsku (zob. post na blogu: Czy nasze dzieci mówią po polsku).
Pozdrawiam cieplo.

Anonimowy pisze...

Dziękuę za odpowiedź :) Właśnie doczytałam co trzeba, ale nie napisałaś nic o dialekcie...:( Czy saudyjski/rijadzki arabski bardzo różni się od klasycznego? Wiem, że egipski np.sporo odbiega od tego, którego uczą na kursach. Kiedyś słyszałam, że Egipcjanin może w oczy cudzoziemcowi prawić piękne słowa w klasycznym arabskim, a w międzyczasie wymieniać np. inwektywy pod jego adresem ze swoim egipskim kolegą :D
Nie podpisałam sie wcześniej, ponieważ wydawało mi się, że wystarczy wpisać w miejsce IP swoje imię, a tu klops.
Nadia

umm Latifa pisze...

Odnosnie dialektow saudyjskich jest ich kilka. Podobnie jak np. w Polsce, mamy gware kaszubska (pszam nie jestem jezykoznawca jesli chodzi o roznice miedzy gwara/dialekt), gorole mowia tez po swojemu, ślązacy... Saudyjczyk z Rijadu może mieć problemy ze zrozumieniem Saudyjczyka z Północy czy Południa Arabii... A fusha, czyli "oryginalny arabski" bardzo sie rozni, ja do dzis nie jestem w stanie zrozumiec "lokalnego jezyka", bo nie czesto go uzywam. Z fusha idzie mi lepiej ;).

Anonimowy pisze...

A kim jesteś z wykształcenia? ;)
Co może robić cudzoziemkas w Arabii? Chodzi mi o godne zajęcia, nie o sprzątanie w bogatych domach, czy gdzieś w miejscach publicznych, gdzie, jak już wspomniałaś pracują Azjatki, Hinduski, bądż Arabowie z innych krajów. Rozumiem, że podstawą jest język angielski, lub arabski, ale jaki z niego pożytek, skoro mają swój lokalny? Pewnych spraw się chyba w fusha nie załatwi i lepiej posługiwać się angielskim. Uczę się arabskiego, bo jest to piękny język - język Księgi przede wszystkim, ale coraz częściej zastanawiam się nad jego użytecznością w obecnych czasach. Czy nie brzmi on świecko i staromodnie w sklepie z butami np?
Pozdrowienia
Nadia

umm Latifa pisze...

Arabowie choc maja rozne dialekty zawsze sie ze soba sa w stanie dogadac, wlasnie przez fakt, ze wszystkie wywodza sie z wspolnego korzenia. Jesli znasz fusha a do tego jestes Arabem, ka (tzn. arabski jest twoim "mother tongue" dogadasz sie z prawie kazdym, in sha Allah, nieporozumienia moga dotyczyc pojedynczych slow. Cudzoziemki moga pracowac w zawodach przeroznych, lekarze, pielegniarki, administracja, edukacja (nauczycielki), na arabski chodzila ze mna florystka z Holandii, w gabinetach kosmetycznych, fryzjerskich... Opcji jest b. duzo.

Anonimowy pisze...

Witam,
jestem zachwycona Pani blogiem, PROSZĘ nie przestawać, pięknie Pani opisuje życie w Arabii.
DZIĘKUJĘ BARDZO

Anonimowy pisze...

Co do dialektów i języka-gdybyś była w Polsce lekarzem,to jakiego języka naukę byś podjęła w celu podjęcia pracy w rejonie zatoki,np. w Rijadzie?
-angielskiego
-arabskiego literackiego
-dialektu zatoki
W jakiej kolejności,z jakim naciskiem?
Jak porozumiewasz się z lekarzem-czyżby w dialekcie??Jaki jest język wydawanych opisów,np USG?
Pozdrawiam z Poznania
Jeszcze taka uwaga-chyba więcej kobiet komentuje twój blog niż mężczyzn:)?To przypadek,czy polityka właścicielki bloga?:)))

Umm Latifa pisze...

Zdecydowanie angielskiego. Króluje on w medycynie tutaj. Opisy USG w jęz. angielskim.
Z lekarzami rozmawiam po angielsku lub przez męża.
Nie prowadzę polityki dyskryminującej płeć komentatorów ;), być może panie mają więcej do powiedzenia? Jednym z moich pierwszych komentatorów był mężczyzna.
Także śmiało może się Pan podpisywać imieniem ;)
ps. potem arabskiego literackiego - przyda się w każdym kraju arabskim, dialektu uczyć bym się nie polecała. Szkoda czasu.
ps. 2 - żeby nie skłamać, w klinice okręgowej (państwowej) z angielskim kiepsko wśród Saudyjek - z nimi dogaduję się w fusha.

Umm Latifa pisze...

Aha, są tutaj na kontaktach polscy lekarze; można z nimi próbować kontaktować się przez naszą ambasadę w Rijadzie.

Umm Latifa pisze...

temat służby zdrowia:
http://arabiasaudyjska.blogspot.com/search?q=szpitale

Anonimowy pisze...

1.W innych miastach też jężykiem medycyny jest angielski??Czyżby Saudyjczycy leczyli się po angielsku :)))Obawiam się,że w państwowych klinikach dominuje arabski i w dodatku dialekt ....czytałem, że większość Arabów nie zna fusha w mowie(za to wiekszość rozumie).Mylę się?

2.Czy widziała pani arabski opis USG??
Mam w zasięgu arabskiego native-speakera z dialektem palestyńsko-jordańskim i zastanawiam się,czy skorzystać z jego pomocy do nauki.

3.Czy podręczniki medyczne sprzedawane u was są po arabsku,czy po angielsku?

Dziękuję za odpowiedzi,wyczuwam życzliwość przez internet:)
Marcin-nie trzeba mnie tytułować Panem:)

Umm Latifa pisze...

Marcinie, moj maz pracowal w panstwowym szpitalu, jak tam rowniez bywalam i prosze mi wierzyc, niech sie Pan najpierw uczy angielskiego.

Tak w innych wiekszych miastach tez. Tutaj obsada szpitali jest miedzynardowa i angielski jest podstawa. Jesli sie chce Pan uczyc dialektu, niech sie Pan uczy ;). Ale po co dialekt Saudyjski, jesli i tak moga panu podsunac tlumacza (w szpitalach takowi/takowe sa). fusha zrozumieja wszyscy, i jesli pan sie nauczy fusha, bedzie Panu latwiej nauczyc sie dialektu. Ten moze Pan szlifowac sobie na miejscu...

- arabski opis USG - nie widzialam arabskiego opisu USG, mialam robionych kilka tutaj i zawsze byl w jez. angielskim.

Jesli chodzi o arabskiego native-speakera z dialektem palestynsko-jordanskim to przyda sie Panu ten dialekt w Palestynie i Jordanii. Arabowie miedzy soba sie dogaduja, pewnie - ale prosze wziac pod uwage fakt, ze nam cudzoziemcom wymowa sprawia jedna z najwiekszych trudnosci, wiec nie radzilabym sie bawic w dialekty. Fusha, fusha.

Podreczniki - wiekszosc angielskie, arabskie przeklady tez sa. Wszyscy lekarze Saudyjscy i Arabowie inni z jakimi mialam do czynienia rozmawiaja w jez. angielskim. Mus na studiach.
W szpitalach bywalam kilku (rzadowe, prywante), w klinikach prywantych kilku, z lekarzami roznych narodowosci mialam do czynienia... Rozmawialam tez ze studentka medycyny w Rijadzie, większość wykładów jest w języku angielskim.

To dobra rada ;), prosze mi wierzyc ;)

Anonimowy pisze...

A jak jest z pediatrami? Czy to matka zwykle rozmawia z pediatrą - męższyzną bo przecież lepiej pamięta kiedy dziecko robiło kupkę i jak wysoką miało temperaturę, czy jednak jest lepiej widziane i częściej stosowane żeby "tłumaczem" między matką a lekarzem był ojciec czy dziadek.

Anonimowy pisze...

witam. proszę kontynuowac pisanie bloga:) a nawet wiecej pisac. czytam go z ciekawoscia. bardzo mnie interesuje Arabia Saudyjska, chociaz sama NIGDY nie chcialabym tam mieszkac, poniewac wedlug mnie państwo jest dla ludzi, a nie ludzie dla panstwa, nikt nikomu nie powinien niczego narzucac.

Anonimowy pisze...

Mysle ze ludzie byliby szczesliwsi gdyby religia nie istniala. Wiara to zlo. Ogranicza ludzi, jest pozbawiona racjonalizmu ( kazda wiara , czy to chrzescianstwo czy islam ). Gdyby nie istniala religia nie byloby tyle przemocy ,nienawisci, zabijania w imie boga, w przypadku islamu kobiety nie musialby chodzic w tych strasznych ,niewygodnych zwojach,nie bylyby tak bardzo zniewolone, ja tak to odbieram. Kurcze nie moc porozmawiac na ulicy czy w domu z facetem tylko dlatego ze jest mezem ?
21 wiek a sa na swiecie kraje gdzie istnieje policja religijna. To przerazajace. Podziwiam kobiety ktore godza sie na takie zycie ,mieszkajac wczesniej w Europie. Jak mozna byc szczesliwa bedac uwazana za istote 2 gatunku dlatego ze jest sie kobieta. Jak mozna pytac sie o wszystko swojego meza .

"Nie wierz w czyjeś zdanie, ani go nie przyjmuj, dopóki nie przekonasz się, że jest w pełni słuszne. Postępując inaczej wyrządzasz sobie krzywdę i daleki będziesz od poznania prawdy. Traktuj ludzi z czystym sercem, bez uprzedzeń, jak ktoś, kto chce zrozumieć i słuchać, by powiększyć swoją wiedzę, i przyjąć jeśli jest słuszna, a odrzucić, jeśli jest błędna". Ibn Hazm